Internauci o depresji
15.02.2002
, aktualizacja: 25.02.2002 10:21
Fragmenty głosów ze strony www.leczdepresje.org
ZOBACZ TAKŻE
- Please, please, please (21-06-09, 01:00)
- Jak być z tymi, którzy stracili nadzieję (22-02-09, 07:00)
- Lecz depresję, uratuj siebie (15-02-09, 12:00)
RAPORTY
gosia
Chciałam tu znaleźć trochę optymizmu, ale piszą głównie osoby poranione, tak jak ja. Pogubiłam się w życiu, inni sobie lepiej radzą. Wieczorem myślę, żeby już się nie obudzić, a rano przeraża mnie kolejny dzień. Wówczas zastanawiam się, jak długo będę się jeszcze tak męczyć. Winię się za wszystkie niepowodzenia, nawet za to, że tak myślę, i zapadam się coraz głębiej.
[margerytka.gosia@interia.pl]
teresa
Na depresję choruję od wielu miesięcy. Dopiero niedawno zaczęłam leczenie z prawdziwego zdarzenia, mimo że choroba doprowadziła do tego, że wyglądałam, jakbym wyszła z grobu. O mało co nie umarłam z wycieńczenia fizycznego i psychicznego. Przez chorobę straciłam pozycję w pracy, znajomych i szansę na udany nowy związek. Ale mam już po raz pierwszy nadzieję, że się wyleczę. Akceptuję psychiatrę, znalazłam też dobrego psychologa. Czuję, że to może początek końca tego piekła. Dziękuję za internetową witrynę o depresji i akcję Itaki. Gdyby o depresji się nie mówiło wcale, być może już bym nie żyła. Zwracam się teraz do osób chorych - nie zwlekajcie z leczeniem, nawet gdybyście mieli wydać ostatnie pieniądze na leczenie, to je wydajcie (jeśli macie). Ja się ciągle zadłużam, korzystam z pomocy innych, bo leczę się prywatnie. Ale pieniądze da się odzyskać - życia nie. Chorzy na depresję mają dwa (!) wyjścia - leczyć się albo umrzeć. Po miesiącach cierpienia, niespania, głodówki, niemocy fizycznej i wszystkiego, co wiąże się z tym najgorszym koszmarem mojego życia oraz poczucia całkowitej bezsilności wobec tego piekła, wstąpiła we mnie wiara, że będzie normalnie.
[bez adresu]
tomek
Śledzę tę akcję od dawna, tj. od czasu, gdy było o niej głośno w TV. I nic nie zrobiłem. Nic. Tak wygląda całe życie. Zastój. Marazm. Bezruch. Paraliż. Niemoc. Rezygnacja. Tak jak roślina, która ucieka od ludzi i robi wszystko, żeby ludzie uciekali od niej. Nie, nie chcę się wieszać ani truć. Nic nie chcę. Ani żyć, ani umierać. [tomtom11@wp.pl]
przemysław
Czuję się coraz gorzej. Pustka, obojętność, zniechęcenie. Zaczynam myśleć, że w moim życiu nigdy już nic się nie zmieni. Sądzę, że pisany mi jest smutny koniec. Czy ktoś potrafi wzbudzić we mnie nadzieję?
[przemyslaw4@wp.pl]
anka s.
Świetnie przygotowane strony internetowe. Sama leczę się na depresję od roku, a choruję chyba od 15 lat. To jest moja pierwsza - od nie wiem kiedy - jesień bez depresji. I mimo że w tym roku umarła moja mama, to jakoś udaje mi się trzymać. Myślę, że to dzięki lekom i psychoterapii. To była dla mnie ostatnia szansa, naprawdę chciałam wskoczyć pod tramwaj albo wejść na szczyt wieżowca i poszybować w dół. [ankast@hoga.pl]
wanda
Czuję się samotna, beznadziejna i nie mam po co żyć. Szukałam pomocy na Waszym czacie, a znalazłam w większości nieodpowiedzialnych gówniarzy. [bez adresu]
baśka
Dzięki tej stronie i ludziom z Waszego czatu poszłam do lekarza, który mi pomógł. Uwierzyłam, że nie jestem gorsza tylko dlatego, że mam depresję. Biorę leki, lepiej śpię, nie objadam się dla poprawy nastroju (wcześniej to mi pomagało). Gdyby nie Wasza strona, nie wiem, czy odważyłabym się na wizytę u psychiatry. Pozdrawiam wszystkich szukających pomocy.
[bez adresu]
zofia
Przyczyną depresji jest często brak przebaczenia. Krzywda wyrządzona przez drugiego człowieka bardzo boli i nie pozwala normalnie żyć. Czasami jest też tak, że nie potrafimy wybaczyć sobie - obwiniamy siebie za swoje niepowodzenia, za zło, które komuś wyrządziliśmy, za brak wiary w siebie, w ludzi, w Boga, za własny wygląd. Ktoś powiedział, że wszystko, co człowiek robi, wraca do niego. Spróbujmy wybaczyć innym i przede wszystkim sobie. Spróbujmy wybaczyć, żeby uratować siebie.
Chciałam tu znaleźć trochę optymizmu, ale piszą głównie osoby poranione, tak jak ja. Pogubiłam się w życiu, inni sobie lepiej radzą. Wieczorem myślę, żeby już się nie obudzić, a rano przeraża mnie kolejny dzień. Wówczas zastanawiam się, jak długo będę się jeszcze tak męczyć. Winię się za wszystkie niepowodzenia, nawet za to, że tak myślę, i zapadam się coraz głębiej.
[margerytka.gosia@interia.pl]
teresa
Na depresję choruję od wielu miesięcy. Dopiero niedawno zaczęłam leczenie z prawdziwego zdarzenia, mimo że choroba doprowadziła do tego, że wyglądałam, jakbym wyszła z grobu. O mało co nie umarłam z wycieńczenia fizycznego i psychicznego. Przez chorobę straciłam pozycję w pracy, znajomych i szansę na udany nowy związek. Ale mam już po raz pierwszy nadzieję, że się wyleczę. Akceptuję psychiatrę, znalazłam też dobrego psychologa. Czuję, że to może początek końca tego piekła. Dziękuję za internetową witrynę o depresji i akcję Itaki. Gdyby o depresji się nie mówiło wcale, być może już bym nie żyła. Zwracam się teraz do osób chorych - nie zwlekajcie z leczeniem, nawet gdybyście mieli wydać ostatnie pieniądze na leczenie, to je wydajcie (jeśli macie). Ja się ciągle zadłużam, korzystam z pomocy innych, bo leczę się prywatnie. Ale pieniądze da się odzyskać - życia nie. Chorzy na depresję mają dwa (!) wyjścia - leczyć się albo umrzeć. Po miesiącach cierpienia, niespania, głodówki, niemocy fizycznej i wszystkiego, co wiąże się z tym najgorszym koszmarem mojego życia oraz poczucia całkowitej bezsilności wobec tego piekła, wstąpiła we mnie wiara, że będzie normalnie.
[bez adresu]
tomek
Śledzę tę akcję od dawna, tj. od czasu, gdy było o niej głośno w TV. I nic nie zrobiłem. Nic. Tak wygląda całe życie. Zastój. Marazm. Bezruch. Paraliż. Niemoc. Rezygnacja. Tak jak roślina, która ucieka od ludzi i robi wszystko, żeby ludzie uciekali od niej. Nie, nie chcę się wieszać ani truć. Nic nie chcę. Ani żyć, ani umierać. [tomtom11@wp.pl]
przemysław
Czuję się coraz gorzej. Pustka, obojętność, zniechęcenie. Zaczynam myśleć, że w moim życiu nigdy już nic się nie zmieni. Sądzę, że pisany mi jest smutny koniec. Czy ktoś potrafi wzbudzić we mnie nadzieję?
[przemyslaw4@wp.pl]
anka s.
Świetnie przygotowane strony internetowe. Sama leczę się na depresję od roku, a choruję chyba od 15 lat. To jest moja pierwsza - od nie wiem kiedy - jesień bez depresji. I mimo że w tym roku umarła moja mama, to jakoś udaje mi się trzymać. Myślę, że to dzięki lekom i psychoterapii. To była dla mnie ostatnia szansa, naprawdę chciałam wskoczyć pod tramwaj albo wejść na szczyt wieżowca i poszybować w dół. [ankast@hoga.pl]
wanda
Czuję się samotna, beznadziejna i nie mam po co żyć. Szukałam pomocy na Waszym czacie, a znalazłam w większości nieodpowiedzialnych gówniarzy. [bez adresu]
baśka
Dzięki tej stronie i ludziom z Waszego czatu poszłam do lekarza, który mi pomógł. Uwierzyłam, że nie jestem gorsza tylko dlatego, że mam depresję. Biorę leki, lepiej śpię, nie objadam się dla poprawy nastroju (wcześniej to mi pomagało). Gdyby nie Wasza strona, nie wiem, czy odważyłabym się na wizytę u psychiatry. Pozdrawiam wszystkich szukających pomocy.
[bez adresu]
zofia
Przyczyną depresji jest często brak przebaczenia. Krzywda wyrządzona przez drugiego człowieka bardzo boli i nie pozwala normalnie żyć. Czasami jest też tak, że nie potrafimy wybaczyć sobie - obwiniamy siebie za swoje niepowodzenia, za zło, które komuś wyrządziliśmy, za brak wiary w siebie, w ludzi, w Boga, za własny wygląd. Ktoś powiedział, że wszystko, co człowiek robi, wraca do niego. Spróbujmy wybaczyć innym i przede wszystkim sobie. Spróbujmy wybaczyć, żeby uratować siebie.
[bez adresu]
aleksandra
Depresja była u mnie reakcją na problemy z odżywianiem, na nieudany związek, na ciągły stres w rodzinie, pracy i na studiach. Miałam wiele szczęścia, po trzech latach nieustannej walki, po przebytej rok temu hospitalizacji jestem całkowicie wyleczona. Od pół roku nie biorę leków i radzę sobie doskonale. Wszystko to jest zasługą wspaniałych ludzi, na których miałam szczęście trafić. Jak się zapewne domyślacie, byli to lekarze i psycholodzy prywatni, jednak warto było zapłacić tę ogromną cenę. Dobrze, że było mnie stać, bo w przeciwnym wypadku nie wiem, czy jeszcze bym żyła. Owszem, te wszystkie kampanie w mediach są potrzebne, ale akcje to nie wszystko. Cierpiącym potrzebna jest fachowa pomoc i to nie za grube setki, bo ludzi na to nie stać. Psychiatry w przychodni nie polecam, ja o mało nie przekręciłam się na tamten świat, gdy lekarz-konował przepisał kilogramy prochów i kazał leżeć. Terapia psychologiczna, która jest tu najistotniejsza, ograniczyła się do jednej kilkunastominutowej bezsensownej pogadanki. W poradniach państwowych te pogadanki to też żadna psychoterapia - psycholog zwykle wyśmiewa i poucza, żadnej więzi, żadnego zrozumienia. Nie każdego stać, aby kilkaset złotych miesięcznie wydać na rzeczywiście fachową psychoterapię, do tego wizyta u specjalisty plus leki.
[aleksandra23@bs.katowice.pl]
stanisława w.
Moja mama chorowała na depresję przez 33 lata. Niestety, nie udało się nam uchronić jej od najgorszego: odebrała sobie życie. Mimo że leczyła się przez cały czas, przyjmowała leki. Efekty były różne. Na Waszą stronę trafiłam przypadkowo. Szkoda że za późno. Mówcie głośno o tym, że depresję trzeba leczyć. Tak mało wiemy o tej chorobie. [korpec@poczta.onet.pl]
ewa
To ważne, że tak dużo uwagi poświęca się depresji. To choroba, która może dotknąć każdego. Dobrze wiedzieć, jak rozpoznawać objawy i kiedy szukać pomocy. Najważniejsze, żeby społeczeństwo było wyrozumiałe dla dotkniętych tą chorobą i nie dyskryminowało. Myślę,
że w społeczeństwie, które więcej wie, łatwiej jest żyć. [bez adresu]
ala
Kampania "Lecz depresję" to inicjatywa szczególna. Dzięki niej poszłam do lekarza. Żyję. [bez adresu]
robert
Byłem chory na depresje i leżałem w szpitalu w Pruszkowie. To, co napisano na tych stronach, jest stuprocentową prawdą. Depresja jest ciężką chorobą, o czym mogłem się przekonać - sam jestem po próbie "S". [chudy80@poczta.fm]
ula
Depresja to nie wstyd. Po rozmowach na Waszym czacie zdecydowałam się na wizytę u psychiatry. Teraz biorę leki i jest lepiej. Dużo musiałam przejść, ale warto było. Cieszę się, że żyję. [bez adresu]
aleksandra
Depresja była u mnie reakcją na problemy z odżywianiem, na nieudany związek, na ciągły stres w rodzinie, pracy i na studiach. Miałam wiele szczęścia, po trzech latach nieustannej walki, po przebytej rok temu hospitalizacji jestem całkowicie wyleczona. Od pół roku nie biorę leków i radzę sobie doskonale. Wszystko to jest zasługą wspaniałych ludzi, na których miałam szczęście trafić. Jak się zapewne domyślacie, byli to lekarze i psycholodzy prywatni, jednak warto było zapłacić tę ogromną cenę. Dobrze, że było mnie stać, bo w przeciwnym wypadku nie wiem, czy jeszcze bym żyła. Owszem, te wszystkie kampanie w mediach są potrzebne, ale akcje to nie wszystko. Cierpiącym potrzebna jest fachowa pomoc i to nie za grube setki, bo ludzi na to nie stać. Psychiatry w przychodni nie polecam, ja o mało nie przekręciłam się na tamten świat, gdy lekarz-konował przepisał kilogramy prochów i kazał leżeć. Terapia psychologiczna, która jest tu najistotniejsza, ograniczyła się do jednej kilkunastominutowej bezsensownej pogadanki. W poradniach państwowych te pogadanki to też żadna psychoterapia - psycholog zwykle wyśmiewa i poucza, żadnej więzi, żadnego zrozumienia. Nie każdego stać, aby kilkaset złotych miesięcznie wydać na rzeczywiście fachową psychoterapię, do tego wizyta u specjalisty plus leki.
[aleksandra23@bs.katowice.pl]
stanisława w.
Moja mama chorowała na depresję przez 33 lata. Niestety, nie udało się nam uchronić jej od najgorszego: odebrała sobie życie. Mimo że leczyła się przez cały czas, przyjmowała leki. Efekty były różne. Na Waszą stronę trafiłam przypadkowo. Szkoda że za późno. Mówcie głośno o tym, że depresję trzeba leczyć. Tak mało wiemy o tej chorobie. [korpec@poczta.onet.pl]
ewa
To ważne, że tak dużo uwagi poświęca się depresji. To choroba, która może dotknąć każdego. Dobrze wiedzieć, jak rozpoznawać objawy i kiedy szukać pomocy. Najważniejsze, żeby społeczeństwo było wyrozumiałe dla dotkniętych tą chorobą i nie dyskryminowało. Myślę,
że w społeczeństwie, które więcej wie, łatwiej jest żyć. [bez adresu]
ala
Kampania "Lecz depresję" to inicjatywa szczególna. Dzięki niej poszłam do lekarza. Żyję. [bez adresu]
robert
Byłem chory na depresje i leżałem w szpitalu w Pruszkowie. To, co napisano na tych stronach, jest stuprocentową prawdą. Depresja jest ciężką chorobą, o czym mogłem się przekonać - sam jestem po próbie "S". [chudy80@poczta.fm]
ula
Depresja to nie wstyd. Po rozmowach na Waszym czacie zdecydowałam się na wizytę u psychiatry. Teraz biorę leki i jest lepiej. Dużo musiałam przejść, ale warto było. Cieszę się, że żyję. [bez adresu]
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wisława Szymborska o swojej miłości
- Co sobotę w kiosku z "Gazetą Wyborczą"
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
- Wysokie Obcasy Extra









