http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif
A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Uczennice w ciąży

Anna Fostakowska
2007-02-12, ostatnia aktualizacja 2007-02-09 00:00

Boję się, że mnie wyrzucą. Wychowawca, gdy tylko się dowiedział o ankietach Giertycha, od razu dogryzał: 'Nareszcie zaczniecie się uczyć! Tylko dziewice będą dopuszczane do matury! '.


Rys. Flanela
ZOBACZ TAKŻE
Nikt nie był zachwycony. Chyba tylko ten lekarz, który robił jej USG. Młody był, uczył się odczytów na monitorze. Cieszył się każdym, który rozpoznał. - Siódmy tydzień - powiedział. - Widzę wyraźnie, tu mu się płetwa przekształca w rączkę. Macha do nas! Widzicie? - cieszył się jak Jaś Fasola. - Pa, pa, pa, maleństwo - odpowiadał temu, co miało być jej dzieckiem.

Ania Wągrowska, 17-letnia uczennica pierwszej klasy Zespołu Szkół Odzieżowych w Poznaniu, nie podzielała radości ani lekarza, ani swojego chłopaka, który od razu zaczął dzwonić do kumpli: 'Nie wkręcam cię! Będę ojcem! Przejebane? Sam sobie strzel w łeb. To chłopak będzie. Przecież nie będę chował mięsa dla facetów!'.

- Chciałam uciec, schować się - wspomina Ania. - Do piwnicy, do garażu, pod balkon. Nie mogłam się ruszyć, byłam ciężka jak betonowy kloc.

- Wstawaj, mamuśka! - żartował Bartek. - Chowaj cycki, bo mleko ci się zważy!

Ile się można całować?

Rodzicom zostawiła list w kuchni na stole. Powiedziała: 'Przeczytajcie. Zadzwońcie, jak ochłoniecie!'. I wyszła pod blok.

Było jej głupio. Dwa tygodnie wcześniej mama zabrała ją do ginekologa. Zapisał Ani tabletki antykoncepcyjne.

- Widziałam, że zaczęło się na poważnie - mówi Izabela Wągrowska. - Nie tak jak poprzednio: w poniedziałek Stasiek, w piątek Jasiek. Bartek był z nią dwa miesiące! Mężowi doradzał, jaki kupić komputer, ze mną przygotowywał kolację, wspólnie oglądaliśmy 'Taniec z gwiazdami'. Ania świata poza nim nie widziała. Taki wiek: przytuleni w windzie, w autobusie, na kanapie przed telewizorem w jej pokoju. Myśleli, że nie wiem, co robią całe popołudnie za zamkniętymi drzwiami. Odskakiwali od siebie, jak wnosiłam kanapki. Ile można się całować?

Ania: - Poznałam go przed wakacjami. Zawaliłam pierwszą klasę w ekonomiku. Księgowość mnie nie interesowała, choć to przyszłościowy zawód. W drugim semestrze wiedziałam, że nie zdam, i przestałam chodzić do szkoły. Siedziałam na internecie i tam go znalazłam. Spodobał mi się na zdjęciach. Żaden tam David Beckham, w którym kochałyśmy się kiedyś całą klasą. Taki zwyczajny, bezpieczny. Nie chciałam pakować się w związek z rówieśnikami. To idioci. Maciek, z którym byłam kiedyś trzy tygodnie, chodził na dyskoteki z moimi koleżankami. Potem ściemniał, że to w trosce o mnie, że chciał, bym się uczyła.

Bartek jest ode mnie o siedem lat starszy. Wysoki i masywny. Można się schować jak w szafę. Zna się na komputerach (skończył policealne studium komputerowe), potrafi ugotować potrawkę z kurczaka (skończył gastronomiczną zawodówkę), zna się na medycynie. Jeszcze w podstawówce przeczytał 'Farmację od A do Z'. Jeden lekarz sądowy z prosektorium to jego kumpel. Zaprosił go kiedyś na sekcję zwłok i pozwolił piłą przeciąć klatkę piersiową jakiegoś trupa. Studenci medycyny rzygali, a on wszystko wytrzymał!

Szybciej niż ja zorientował się, że jestem w ciąży. 'Piersi ci wyskoczyły jak piramidy! - mówił. - Podbrzusze boli... będzie dzidziuś. Sorry, mała, myślałem, że kiedy robi się to w czasie okresu, jest bezpiecznie'. Kupił mi test ciążowy. Ja się wstydziłam poprosić w aptece. Gdy wyszły dwie kreski, płakałam. Zabrał mnie od razu na USG do znajomego.

- I co zamierzacie? - zapytali rodzice, gdy wrócili spod bloku.

- Rodzimy! - powiedział Bartek. - Na tabletkę poronną za późno, aborcję mógłbym załatwić, ale Ania nie chce się zgodzić.

Na takie dzieci Jezus nie dał zgody

Dziś Ania jest w piątym miesiącu ciąży. Brzuszek wyraźnie się zaokrąglił. Nie mieści się jej już w dżinsach. Ostatnio wystąpiła w głównym wydaniu 'Faktów' TVN jako jedna z 10 tys. 718 uczennic w ciąży, które znalazły się na liście Giertycha (tylu w latach 2004-06 doliczyli się dyrektorzy szkół na specjalne zlecenie ministra edukacji). Mówiła, że czuje się dobrze. Szkoła idzie na rękę, nawet kiedy przyśnie na lekcji, przymykają oko. Chłopak zaczął szukać pracy. Pojechał do ojca do Niemiec - kupił wózek i łóżeczko.

Rodzice cieszą się, tak jakby to oni mieli urodzić. Po programie zadzwoniła ciocia z Niemiec: - Tak trzymaj, Anka! Głowę trzeba nosić wysoko! Nie można się wstydzić własnego dziecka, bo jak ono będzie się czuło? Uczennice miały dzieci, mają dzieci i będą miały dzieci. Lepiej tak, niżbyś się miała potem leczyć z bezpłodności.

Przy takim wsparciu Ania jako jedyna z moich rozmówczyń nie kryła swoich danych. Zgodziła się pokazać twarz. - Stało się - tłumaczy. - I po co nas spisywać? Człowiek się tylko denerwuje, myśli, że zrobił coś złego, boi się, że będzie ukarany.

Odmówiły:

Joanna K. z Poznania, uczennica drugiej klasy liceum, w trzecim miesiącu ciąży: - W szkole się nie przyznałam. Boję się, że mnie wyrzucą. Wychowawca, gdy tylko się dowiedział o ankietach Giertycha, od razu dogryzał: 'Nareszcie zaczniecie się uczyć! Tylko dziewice będą dopuszczane do matury! '.

Kasia T. spod Kraśnika, syna urodziła osiem miesięcy temu, po pierwszej klasie liceum: - Rodzice zabronili mi mówić komukolwiek. Od kiedy dowiedzieli się, że jestem w ciąży, nie wypuszczają mnie z domu. Nie chcą, bym spotykała się ze swoim chłopakiem.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Uczennice w ciąży karolana 16.02.07, 14:04

    Kiedy byłam w szkole i na studiach jak ognia bałam się ciąży. Moi rodzice,zwłaszcza mama, cały czas powtarzali, że to szczyt głupoty, że dziecku by może ipomogli, ale mnie już nie, bo trzeba»

  • hehe, chcieli walnac apoteoze nieletnich matek... glosybaltyku 16.02.07, 18:10

    ... a wyszlo g..., jak zwykle. Bo wyszlo, ze taka nieletnia matka to dziewczyna,ktorej nauka nie interesuje, do szkoly nie chodzi, za to chetnie sie puszcza (boile mozna sie calowac). »

  • Spis cudzołożnic sati20 17.02.07, 08:26

    On jest nienormalny. Spisu cudzołożnic mu się zachciało. Jestem bardzo ciekawa, czy panu Romanowi G. nie zdażyło się umoczyć przed ślubem. Święty sięznalazł.»

W numerze z 13 marca