http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Matki 50+ są obrzydliwe?

Kinga Marszał-Norsworthy
18.01.2012 , aktualizacja: 20.01.2012 15:50
A A A Drukuj
To mama czy babcia? Urodziła, bo jest egoistką. Niech nie karmi piersią, bo to obrzydliwe! Wszyscy chętnie skrytykują dojrzałe matki
Ann Maloney z mężem Johnem Rossem i córkami Lily i Isabellą w domu na Manhattanie
Fot. Wayne Lawrence Wayne Lawrence/INSTITUTE
Ann Maloney z mężem Johnem Rossem i córkami Lily i Isabellą w domu na Manhattanie
SONDAŻ
Czy kobiety zbliżające się do pięćdziesiątki powinny decydować się na urodzenie dziecka?

To ich prywatna sprawa. Nikt nie powinien ingerować w ich życie
Tak, jeśli tego chcą i jeśli będą dzięki temu szczęśliwe.
Nie. Kobieta w tym wieku powinna szykować się do roli babci
Nie, to egoizm i próba oszukania natury. W przyszłości dziecko nie będzie szczęśliwe ze starzejącymi się rodzicami

''Jestem po czterdziestce i niedawno urodziłam dziecko. Moi bliscy nigdy nie wytykali mi wieku, nikt też nie kwestionował moich motywacji czy rodzicielskich kompetencji. Zdaję sobie sprawę z tego, jak wielkie mam szczęście, i jestem świadoma, że gdybym z macierzyństwem poczekała trochę dłużej lub żyła w innej epoce, zostałabym uznana za wariatkę i symbolicznie spalono by mnie na stosie''. Lisa Miller, publicystka ''New York Magazine'' próbowała w ten sposób wytłumaczyć się z siedmiostronicowego tekstu zatytułowanego ''Rodzice w pewnym wieku. Czy jest coś niestosownego w byciu ciężarną 53-latką?''. Miller próbowała dowieść, że nikt nie ma prawa decydować o kobiecym brzuchu bez względu na jego wiek i kształt, za co wytargano ją za uszy. Jak się okazuje, ciąże w wieku 50+ nawet w liberalnym Nowym Jorku pozostają wciąż tematem tabu. Mało kto poza badającymi problem naukowcami wie, że kwestia dojrzałego rodzicielstwa staje się jednak tak popularna jak do niedawna modne było bycie singlem. Liczba matek seniorek wzrasta z roku na rok, a Amerykanów zaawansowany wiek ciężarnych i śmieszy, i straszy.

Autorce tekstu dostało się przy okazji za okładkę, z której spogląda na nas dama w zaawansowanym wieku pozująca na Demi Moore ze słynnego zdjęcia wykonanego na początku lat 90. przez Annie Leibovitz.

Lisa Miller opisuje romantyczną historię Ann Maloney i jej partnera Johna Rossa, który w czasie ich pierwszych wspólnych doświadczeń seksualnych wyznał Ann, że ma ona ciało młodej dziewczyny i powinna zdecydować się na dziecko. Ona miała wówczas 47 lat, on - 54. Ona nigdy nie miała dzieci, choć pragnęła je mieć. Była rozwódką z imponującym zwrotem w karierze - z architektki wnętrz stała się psychiatrą, co wymagało od niej lat nauki i praktyki zawodowej. On - również rozwodnik, ojciec 35-letniego syna. Oboje mimo dojrzałego wieku byli gotowi stworzyć nową rodzinę. Odrzucając z góry perspektywę wieloletnich starań o dziecko, rozpoczęli drogę do rodzicielstwa od analizy nowoczesnych technologii medycznych. Mimo że jeden z najlepszych nowojorskich szpitali, opierając się na statystykach dających jedynie 60 proc. szans na przeżycie zarodka i donoszenie ciąży w wieku Ann, próbował ją od tego odwieść, jej nie przyszło nawet do głowy, by mogła być za stara na zostanie matką. W 2001 roku Ann Maloney urodziła zdrową córeczkę. Trzy lata później, w wieku 52 lat, została mamą po raz drugi.

Słupki w górę

Historia Ann i Johna nie jest jednak odosobnionym przypadkiem. Badania wykazują, że wiek kobiet ciężarnych wzrasta. W krajach europejskich średni wiek kobiety ciężarnej to 30 lat. W Stanach Zjednoczonych 25 (to duży wzrost w porównaniu z latami 70., kiedy w ciążę zachodziło się przeciętnie w wieku 21 lat). W samym Nowym Jorku mamą nie zostaje się przed 27. rokiem życia. Według badań Amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób w 2008 roku w Stanach Zjednoczonych ponad 8 tys. kobiet w wieku 45 lat urodziło dziecko. To dwukrotnie więcej niż w 1997 roku. Ponad pół tysiąca dzieci urodziły kobiety powyżej 50. roku życia, co dało w tym rankingu wzrost o 400 proc.! Statystyki wskazują również, że mimo szalejącego kryzysu ekonomicznego aż 17 proc. urodzeń nastąpiło w rodzinach, w których średnia wieku kobiet wynosiła 48 lat.

Jeśli chodzi o adopcję, rodzice prawie jednej czwartej adoptowanych w Ameryce dzieci statystycznie są w wieku 45 lat.

Kobiety po czterdziestce ze względów medycznych coraz częściej decydują się na zapłodnienie metodą in vitro lub korzystają z usług surogatek, których numery telefonów wdzięczą się w popularnych portalach dla przyszłych rodziców. Usługi tego typu na rynku amerykańskim nie są jednak tanie. Zespół zarodków to koszt 25-35 tys. dol. w zależności od statusu dawcy. Koszt zatrudnienia surogatki to około 100 tys. dol. Najtańsza okazuje się adopcja. Rodzicem można zostać już za 20 tys. Chętnych na wydanie pieniędzy jednak nie brakuje. Annie Leibovitz została mamą bliźniaków w wieku 56 lat, partnerka Johna Travolty urodziła syna, będąc panią przed pięćdziesiątką, Monica Bellucci po raz drugi została mamą, mając lat 46.

Baba u lekarza

Emocje starających się o dziecko dojrzałych partnerów często chłodzi wiedza lekarza prowadzącego ciążę i przemawiające na niekorzyść seniorów statystyki. Prawie każdy amerykański lekarz przypomina, że ciąża powyżej 35. roku życia traktowana jest jako ciąża zagrożona. Często towarzyszą jej m.in. cukrzyca ciążowa lub nadciśnienie, co negatywnie wpływa na rozwój płodu. Co piąta tego typu ciąża wiąże się z przedwczesnym urodzeniem dziecka. Wcześniaki przechodzą czasem komplikacje, włączając w to opóźnienia w rozwoju umysłowym i wady genetyczne. W przypadku kobiet po czterdziestce bądź tych, których partner jest po pięćdziesiątce, istnieje duże ryzyko urodzenia dziecka autystycznego lub w ogóle niedonoszenia ciąży.

Starzejącym się rodzicom noworodków zarzuca się egoizm. Monica Morris, autorka książki ''Dzieci ostatniej szansy'', przyznaje - co dość oczywiste - że 60-latkowie, którzy właśnie zostali rodzicami, mają małe szanse na poznanie swoich wnuków, a ich własne dzieci, zamiast uczyć się do egzaminów, będą zmuszone opiekować się starzejącymi się i wymagającymi opieki rodzicami. ''Każdy, kto ma dzieci, wie, że bycie rodzicem to historia, która dzieje się w realu, non stop, 24 godziny na dobę. I zawsze można zmęczyć się jeszcze bardziej. Bycie rodzicem noworodka to ciężka robota, to nieustanne pochylanie się, kucanie, wstawanie, podnoszenie i jeszcze raz wstawanie. To przewijanie, karmienie, ponowne przewijanie i znów karmienie. I absolutny, absolutny, absolutnie permanentny brak snu. Jak ci staruszkowie mogą to pociągnąć? A gdy dziecko dorośnie, chce biegać, bawić się, jeździć na rowerze i kopać piłkę. Jak tata po pięćdziesiątce może dotrzymać kroku synowi, skoro jego kondycja fizyczna słabnie w każdej dekadzie o 15 proc.? Jak 65-latka może przetrwać okres dojrzewania swoich dopiero dorastających dzieci? To, że żyjesz, nie oznacza, że jesteś zdrowa i tryskasz energią'' - przyznaje Lisa Miller.

Recepta na długowieczność

Obrońcy rosnącej tendencji do późnego macierzyństwa powołują się na badania doktora Thomasa Perlsa z uniwersytetu w Bostonie, który pokusił się o stwierdzenie, że kobiety rodzące dzieci po czterdziestce mają czterokrotnie większe szanse, by cieszyć się długowiecznością. Dr Perls wykazuje związek długowieczności z rodzicielstwem i łączącymi się z nim odpowiedzialnością oraz licznymi obowiązkami organizacyjnymi, logistycznym etc. Tego typu aktywności zwykle brakuje przeciętnym emerytom, którzy zapadają w sen zimowy.

Inny naukowiec, Richard Paulson, wskazuje także na to, że poziom aktywności umysłowej i fizycznego zmęczenia w przypadku matek 30-letnich i 50-letnich jest zbliżony, a poziom stresu - wyższy u matek młodszych.

Elizabeth Gregory, autorka książki ''Gotowe. Dlaczego kobiety decydują się na późne macierzyństwo'', podkreśla, że tym, co zdecydowanie pomaga w macierzyństwie, są stabilizacja finansowa i status społeczny, a to dotyczy przede wszystkim ludzi dojrzałych. ''Kobiety pracujące, które urodziły pierwsze dziecko w wieku 20 lat, zarabiają mniej więcej o 50 tys. dol. rocznie mniej niż ich koleżanki, które zostały matkami 15 lat później'' - dodaje.

Menopauza i kropka

Wyrozumiałych i optymistycznych opinii na temat ciąży po pięćdziesiątce jest jednak jak na lekarstwo. Artykuł Lisy Miller wywołał burzę, forowicze rozszarpywali tych bardziej liberalnych, blogerzy huczeli. Nazywając postawę świadomej decyzji kryzysem wieku średniego, wielu czytelników przyznało, że "to, że można, nie znaczy, że się powinno". Nie brakuje komentarzy, że bycie mamą-babcią jest obrzydliwe, szczególnie jeśli decyduje się ona na karmienie piersią.

Krytycznym wypowiedziom wtóruje Nancy London w swojej książce ''Uderzenia gorąca i ciepłe butelki''. Mimo że sama urodziła dziecko w wieku 44 lat, nie jest zwolenniczką świadomego opóźniania ''zdolności produkcyjnych''. Zapytana przez Lisę Miller dlaczego, wyjaśnia: ''Złożoność i funkcjonalność kobiecego ciała jest pewnego rodzaju przeznaczeniem, okresem objętym datą ważności. W latach 70. chciałyśmy robić karierę, podróżować, zmieniać partnerów seksualnych. Ale w końcu powinnyśmy zauważyć, że macierzyństwo nie jest jakąś koncepcją, którą można rozpocząć i zakończyć lub wpiąć do kalendarza. Nie ma nic bardziej przerażającego, niż obudzić się po pięćdziesiątce i stwierdzić: » Ups, zapomniałam urodzić dziecko «, a potem zabrać się do roboty, by nadrobić stracony czas. To celowe stwarzanie dysharmonii zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica''.

Może zatem, by rozwiać wątpliwości, najprościej byłoby przyjąć do wiadomości, że menopauza oznacza pewnego rodzaju deadline. Dlaczego nie uszanować takiej konstrukcji naszego ciała, które w pewnym momencie mówi ''stop''? Z całą pewnością są kobiety, które w wieku 50+ potrafią urodzić zdrowe i szczęśliwe dzieciaki. Ale jeśli trend świadomego opóźniania macierzyństwa staje się normą napędzaną przez społeczne nierozumienie jego roli, wydaje się to niepokojące.

Z drugiej jednak strony macierzyństwo można uznać za formę egoizmu niezależnie od wieku. Samolubstwo można zarzucić nastolatce w ciąży, która chce, by ktoś ją pokochał, pani przed czterdziestką, która pragnie zajść w ciążę, bo boi się, że wkrótce straci swoją ostatnią szansę, czy 30-latce, młodej, płodnej, szczęśliwej mężatce realizującej się zawodowo, która obawia się, że jeśli nie zostanie mamą, będzie się czuć niekompletna.

Reportaże, wywiady, portrety. Najciekawsze teksty roku Wysokich Obcasów">>


Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (114)

  • kaczkawmalinach

    Oceniono 5 razy 3

    Musi byc wazny temat jezeli znowu na pierwszej stronie .. miesiac po opublikowaniu...
    Nie rozumiem podniecania sie poznymi matkami po 50 jezeli sa tatusiowie po 70.Ale niewazne.

    Wzuszaja mnie komentarze ze rodzicow trzeba miec jak najdluzej ... zastanawia mnie czy tylko panie pisza te komentarze (no moze poza tym o obwislych piersiach karmiacych) ?
    Tak sie sklada ze wsrod moich kolegow rodzice to zwykle zlo konieczne, niezaleznie od tego czy rodzice sa od nich o 20 czy 40 lat starsi, moga byuc w swietnej formie moga byc w zlej formie (w najlepszym wypadku sie placi za opieke bo przeciez zaden mezczyzna nie bedzie zmienial pieluchy matce na starosc, to tylko w filmach Almodowara). Rodzice dla polskich macho to zawsze sa "pierniki" - nie "koledzy".
    W odwiedziny do rodziny czesciej niz na swieta Bozego Nardozenia nie wybieraja sie bo sa "zajeci".
    "Egoizm" starszych matke/rodzicow? raczej ich altruizm i naiwnosc ...

    W USA nie jest inaczej ... tyle ze zamiast Bozego Narodzenia jest swieto Dziekczynienia

  • the_rapist

    Oceniono 34 razy -20

    Patrzenie na obwisle wymiona w miejscach publicznych to zadna przyjemnosc. A jesli sa do tego juz nie pierwszej mlodosci, tym gorzej to wyglada.

    ALE

    Jestesmy ssakami, wiec taki jest wlasnie prawidlowy sposob karmienia ludzkich oseskow. Ktos powie, ze mozna mleko odciagac do butelki, ktos powie, ze karmiace matki moglyby sie jakos zaslaniac. Owszem, sluszne uwagi, ale niestety grubo ponad 90% matek ma za nic ludzi wokolo, dla nich najwazniejszy jest ich bachor. I raczej nie ma na to rady.

    • xsawer

      Oceniono 25 razy 15

      @the_rapist
      A ciebie pewnie suka karmiła bo matka się wstydziła takiego pomiotu.

    • gregviii

      Oceniono 2 razy 0

      @the_rapist

      zawsze można patrzeć w inną stronę. Znajdź sobie młodą 17 i na niej zawieś oko, 99% szans, że nie ma obwisłych piersi.

  • angharad

    Oceniono 29 razy 27

    Matki dzielę na dobre i złe, mądre i głupie, a to niestety nie ma nic wspólnego z wiekiem. Można być idiotką w wieku lat pięćdziesięciu i psychicznie dojrzałą osiemnastolatką. Szukacie jakiejś reguły? Nie znajdziecie.

  • ewaszczypawka

    Oceniono 21 razy 11

    Nie mam nic przeciwko późnym ciążom. Uważam , że to jest naturalne, bo gdyby nie było, kobiety w starszym wieku nie mogłyby zachodzić w ciążę. Kiedyś kobiety od pokwitania do przekwitania rodziły dzieci. I myślę, że chodzi tu raczej o pierwszą ciążę w późnym wieku. Taka może być w istocie trudna. Ale zgadzam się, że odkładanie posiadania dzieci na potem jest egoistyczne. Dzieci lubią być długo dziećmi. A śmierć rodziców zawsze jest za wcześnie.

    • wj_2000

      Oceniono 11 razy -1

      @ewaszczypawka
      Artykuł jest głównie o takich co NA SIŁĘ, za pomocy cudzych macic, stają sie tymi matkami i to po raz pierwszy! Bo odkładały decyzję, a teraz panikują.
      Nie mieszaj przypadków kobiet, którym po urodzeniu pierwszego, czy pierwszych dwoje dzieci, trafi się "wpadka" (może myślą, że już nie trzeba się zabezpieczać?) po kilkunastu nawet latach.
      Nawet i w tym wypadku dobrze jest zrobić badania genetyczne bo PRAWDOPOBOBIEŃSTWO wad genetycznych jest ponadprzeciętnie duże i lepiej zdeformowany płód wyskrobać.

    • bartek8987

      Oceniono 2 razy 0

      @ewaszczypawka
      niby tolerancja, ale za chwilę "uważam, że to jest naturalne". czyli jeśli coś nie jest naturalne, tylko możliwe dzięki postępowi medycyny, to już masz coś przeciwko?

    • porazostatni

      0

      @ewaszczypawka
      Pokwitanie zaczyna się w wieku 40 - 50 lat. A tu jest o matkach 50+, które ów wiek przekroczyły. Było sobie doczytać, że to nie były wpadki. One nie zaszły w ciąże naturalnie, ale przez stosowanie przeróżnych kuracji, bo trudno w tym wieku zajść.

  • zenon77

    Oceniono 20 razy 4

    Ciekawy i inspirujący artykuł. Mam tylko do autorki jedną, małą prośbę. Bardzo, bardzo proszę nie pisz "z architektki wnętrz stała się psychiatrą". Te wszystkie architektki, psycholożki, socjolożki i inne dziwolągi... Po co na siłę tworzyć żeńskie formy? To może nie psychiatrą a psychiatrką? Albo psychiatrożką? Trzeba być konsekwentnym. Dziewczyny z jajami są po prostu dyrektorami, kierownikami, architektami, psychologami. Znam nawet taką, która jest glazurnikiem. Gdyby ktoś ją nazwał glazurniczką...
    Pozdrawiam

    Pokaż starsze odpowiedzi (2)

    • policjawkrainieczarow

      Oceniono 8 razy 4

      @zenon77
      rzecz w tym, że nie dla każdej dziewczyny epitet "z jajami" jest komplementem, wystaw sobie.

    • zenon77

      Oceniono 6 razy 0

      @policjawkrainieczarow
      Ok. Masz rację. Nie wszystkim Paniom takie określenie przypadłoby do gustu. Tym niemniej uważam, że architektka brzmi śmiesznie. I to jest raz. Po drugie brak konsekwencji jest więcej niż rażący. Jest psychiatrka czy jej nie ma? I wreszcie po trzecie. Kobieta, która zna swoją wartość nie musi się ośmieszać tytułem architektki. Po prostu jej pozycja w środowisku jest pochodną jej profesjonalizmu.

    • porazostatni

      Oceniono 3 razy 3

      @zenon77
      "Dziewczyny z jajami są po prostu dyrektorami..." Kobieta nie może mieć kierowniczego stanowiska. Musi występować pod męskim określeniem, tymi doczepionymi jajami, robić za faceta bo inaczej społeczeństwo nie przełknie.

  • pani_basia

    Oceniono 36 razy 34

    Mam 60 lat i 93- letnią matkę z z Alzheimerem. Opiekując się matką, robię to wszystko, o czym piszą przeciwnicy późnych ciąż (tyle, że moja podopieczna waży 60 kg, a nie 6 czy 10, jak maluch). Ta opieka nad starszą osobą to "ciężka robota, to nieustanne pochylanie się, kucanie, wstawanie, podnoszenie i jeszcze raz wstawanie. To przewijanie, karmienie, ponowne przewijanie i znów karmienie. I absolutny, absolutny, absolutnie permanentny brak snu".

    • wj_2000

      Oceniono 6 razy 6

      @pani_basia
      Nie sądzę że ktoś rozsądny by Cię potępił, gdybyś oddała matkę do domu opieki.
      Sam mam 72 lata i powtarzam dzieciom, na wypadek, gdyby los dał mi ponadprzeciętnie długie życie, względnie z ponadprzeciętnie wydłużonym okresem głębszej niesprawności, aby BEZ WYRZUTÓW sumienia, przyjęły racjonalne rozwiązanie i powierzyły opiekę nade mną wyspecjalizowanej instytucji.
      Sama myśl, że tak pomiędzy 45 a 60 moja córka miałaby mieć mnie na głowie dzień w dzień już by mnie wprawiała teraz w złe samopoczucie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX