Skomentuj:
Komentarze (6)
-
@bawarska
Jestem dzieckiem niepracującej mamy i mega-zapracowanego ojca. I wiesz kto miał większy wpływ na moje wychowanie? Strzelaj...
O mamie złego słowa nie powiem. Jest uosobieniem troski i dobra, jest ciepła, sprawiedliwa i cierpliwa. Ale i tak największy wpływ na mnie miał ojciec. Bo ma olbrzymią wiedzę, bo zawsze ma rację, bo pracował i w tej pracy zajmował się trudnymi rzeczami. Nie byłabym gorzej wychowana, gdyby moja mama również pracowała. Zapewniam Cię. Może miałabym za to lepsze wzorce partnerskiej rodziny? Rodziny w których obie strony muszą iść na kompromis żeby pogodzić pracę, dzieci i przyjemności.
Spędzanie z dziećmi całych dni nie przełożenia na autorytet jaki się ma u dziecka. A bez autorytetu nie ma wychowywania. Sorry. -
Jestem jednym z tych podrzuconych wychowawczyniom w przedszkolu dzieci (5 razy w tygodniu po 8-10 godzin) i mam się świetnie. Co więcej, rewelacyjnie przedszkole wspominam - wierszyki, przedstawienia, rytmika, zabawy z dziećmi we fryzjera, lekarza, sklep, księżniczki... Rodzic, obojętnie jak bardzo kochający, nie jest w stanie zastąpić dziecku tak intensywnego kontaktu z grupą rówieśniczą i ręczę, że 99% rodziców nie zna tylu wyliczanek, opowiadań i zabaw ile znają zawodowe przedszkolanki. Prawie wszystkie dzieci z mojej grupy zostawały w przedszkolu cały dzień a jak ktoś wychodził wcześniej to był zawsze płacz, że inne dzieci się bawią dalej a ono musi już iść...
No, ale może mam po prostu taki uraz i czuję się tak odrzucona przez rodziców, że aż wyparłam to z pamięci ;-) -
Jedno z nich, niekoniecznie matka, jak napisałam. Rodzice powinni zajmować się swoimi dziećmi. Obydwoje. Jedno z nich powinno dzieci wychowywać, być z maluchami, gdy drugie pracuje, nieważne, czy matka, czy ojciec. Mogą to robić pół na pół - jak wypracują taki model. Chodziło mi o to, że dzieci to nie zabawki, by je dawać na 10 godzin dziennie opiekunce, a "pobawić się" w rodzica w weekend. Dzieci tak wychowywane nie będą mieć dobrych relacji z rodzicami. Wszystko mi jedno kto pracuje i ile zarabia w domu.
-
Piszesz ze jeśli rodzina decyduje się na dzieci (..) "to jedno z rodziców powinno z miłością się nimi zajmować." Przepraszam a dlaczego jedno? Dlaczego nie oboje?
I nie wiem czemu wciąż pokutuje stereotyp ze to musi być matka, ojcowie są już zwolnieni? Jeśli chodzi o kolejny stereotyp ze to oni zarabiają więcej wiec nic nie muszą już robić w domu to przepraszam to co ja mam zrobić w sytuacji kiedy to ja zarabiam 2x więcej od mojego męża? -
A czy ktoś pytał dzieci, co dla nich lepsze? Przebywanie z mamą, czy z obca kobieta 10 godzin dziennie? Jeżeli małżeństwo decyduje się na posiadanie dzieci (przecież nie wszyscy muszą je mieć, wolny wybór), to jedno z rodziców powinno z miłością się nimi zajmować. Rozumiem przedszkole na 4,5 godzin dziennie, by dziecko mogło się rozwijać i pobyć z innymi dziećmi, Wówczas mama na czas na pracę. Ale niemowlęta i przedszkolaki oddawane na 10 godzin 5 dni w tygodniu obcym.... nie dziękuję. To moje dzieci i ja chcę mieś wpływ na ich wychowanie, a nie zostawić wszystko obcej osobie i tylko udawać mamę w weekendy...
Oczywiście decyzna należy do nas. Zarówno o posiadaniu dzieci, jak i ich (nie)wychowywaniu... -
"Chętnie porozmawiałabym też o tym, jak to mężczyźni godzą pracę zawodową z życiem rodzinnym, z czego rezygnują, jak zmieniają swoje grafiki, jak są elastyczni, jak często biorą zwolnienia na dziecko, jak często chodzą z nimi do lekarza, odbierają i przyprowadzają do przedszkola/ szkoły, jak wreszcie angażują się w poszukiwanie opiekunek, jeśli oczywiście praca ich żon jest opłacalna dla rodziny" - OTÓŻ TO - NA TEN TEMAT NALEŻAŁOBY POROZMAWIAĆ!
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX












