http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Miesiąc bez karty

Katarzyna Bosacka
05.08.2010 , aktualizacja: 29.07.2010 15:57
A A A Drukuj
Cały zeszły rok spędziłam, ciągle myśląc o tym, co by tu jeszcze kupić. Nie chcę dłużej tak żyć

Fot. Richard Drury/The Image Bank/Getty Images/FPM
ZOBACZ TAKŻE
Dokładnie 720 godzin bez ciepłych bułek na śniadanie, fikuśnych jogurtów, drogiego sera, a nawet głupiej wody w butelce. 30 dni bez biletów na premierę kinową, bestsellerowej książki, teatru i koncertów. Przeszło cztery tygodnie bez najmodniejszych w tym sezonie gaci khaki i ulubionego sushi maki. Portfel zamrażasz, kartę kredytową zagrzebujesz na dnie szuflady, oszczędności chowasz w skarpetę. Jeśli wyżerka u znajomych, to na sępa, jeśli pijesz, to na krzywy dziób, jeśli palisz, to cudzesy. Nie pożyczasz, nie zamawiasz, nie trwonisz, nie doładowujesz, nie wydajesz. Pieniędzy, mamony, forsy, szmalu... Czy można wytrzymać miesiąc bez kupowania? Tak. I w dodatku zyskać nie tylko kasę, ale i klasę.

31 dni, 3 osoby, 250 dol.

Rachel i Doug Meeksowie z Dallas w Teksasie, dziś rodzice dwójki małych dzieci, trzy lata temu postanowili zaoszczędzić trochę na wakacje. 'Cały zeszły rok spędziłam, ciągle myśląc o tym, co by tu jeszcze kupić. Nie chcę dłużej tak żyć' - napisała wtedy w blogu (smallnotebook.org) Rachel. Pomysł przerodził się w projekt o nazwie 'Miesiąc bez wydawania' ('No spending month'). Meeksowie na jedną kupkę odłożyli sumę potrzebną na comiesięczne opłaty - prąd, wodę, telewizję i internet, ratę kredytu. Na drugą - 250 dol., za które ich trzyosobowa wtedy rodzina zamierzała przetrwać miesiąc. 250 dol. na podstawową, potrzebną do przeżycia żywność, benzynę, środki czystości, kosmetyki, wydatki awaryjne. 1 lipca 2007 r. rodzina Meeksów rozpoczęła swój miesiąc bez wydawania, rok później zdecydowali się akcję powtórzyć. Rachel pisała wtedy: "W zeszłym roku udało nam się przeżyć 30 dni za niecałe 200 dol. W tym roku jestem trochę bardziej nerwowa, ale przyrzekam, że nie będę sprawdzać gazetek sklepowych, reklam ani katalogów, nie zajrzę na eBay. Będę gotować obiady w domu i szukać możliwości spędzania czasu za darmo. Mój czas odciążony od robienia zakupów wykorzystam w inny sposób. Wiem, że idea jest słuszna, ale będzie ciężko. 31 dni...'.

Tydzień 1. - 13 dol.

Z zamrożonych i upchniętych w szafkach kuchennych skarbów powstawały najbardziej kreatywne potrawy, jakie ugotowali w życiu. Rachel znalazła tańsze oferty ubezpieczenia samochodowego, opłat za komórki, telewizję kablową. Każda podróż samochodem była mocno dyskutowana: czy nie lepiej pójść pieszo albo pojechać na rowerze? W efekcie dużo spacerowali i zużyli tylko jedną czwartą baku benzyny. Doug zabierał do pracy jedzenie przygotowane przez Rachel, a kiedy kolega wyciągnął go na obiad do restauracji, był twardy i zamówił tylko wodę. Rodzina więcej czasu spędzała na świeżym powietrzu. Zamiast na kawę, lunch czy lody szli do parku albo na plac zabaw. Zabierali ze sobą domową lemoniadę i kosz piknikowy. 'Cały czas nosiłam w kieszeni kupon na darmową kawę mrożoną' - wspomina Rachel. 'Jednak pamiętam, jak w zeszłym roku pod koniec zabrakło nam pieniędzy. Postanowiłam więc zachować go na czarną godzinę' - dodaje. Przez pierwszy tydzień rodzina Meeksów wydała... 13 dol. 'Czapki z głów' - podsumował jeden z internautów.

Tydzień 2. - 44 dol.

'Strasznie chciałabym pójść gdzieś na kolację - marzy Rachel. - W drugim tygodniu wydaliśmy 44 dol., co brzmi jak porażka w porównaniu z pierwszym, ale z drugiej strony - dwa tygodnie udało nam się przeżyć za 57 dol.!'. Cała kasa poszła na podstawowe zakupy spożywcze - mleko, jaja, chleb. Nadal wyjadali z zamrażalnika i szafek żywność, o której istnieniu nie mieli nawet pojęcia. Znów udało im się zużyć tylko ćwierć baku benzyny. Rachel śniło się, że poszła na letnią wyprzedaż do ulubionego sklepu J.Crew. Każda spódnica leżała na niej cudownie. 'Było mi tak pięknie w tym śnie, że nie chciałam się obudzić!' - przyznała potem. Na zakupy jednak nie poszła. Nauczyła się robić świetną kawę mrożoną. Supertanią i prostą. Jej sekret leży w parzeniu na zimno. Wsypujesz do słoika jedną trzecią szklanki kawy, zalewasz półtorej szklanki zimnej wody, mieszasz, zostawiasz na noc. Następnego dnia przecedzasz dwukrotnie przez zwykły papierowy filtr do kawy, dodajesz mleko, cukier, kostki lodu, odrobinę wanilii. Jak twierdzi Rachel, wychodzą dwie szklanki wyśmienitej frappuccino.

Tydzień 3. - 109 dol.!

Połowa pieniędzy poszła na benzynę (54 dol.), resztę wydali na jedzenie, bo nawet podczas postu od zakupów trzeba jakoś żyć. Celem projektu nie jest niewydanie żadnych pieniędzy, ale wydanie ich jak najmniej. Po co? Aby w przyszłości gospodarować domowym budżetem jak najoszczędniej. Rozróżniać rzeczywiste potrzeby od zachcianek, zerwać z kupowaniem kompulsywnym, które często kończy się przywleczeniem do domu stosu nikomu niepotrzebnych przedmiotów. 'Nie chodzi o 100, 250 czy 400 dol., ale o nauczenie się dobrych zwyczajów' - podkreśla Rachel. Kurczak, czereśnie, borówki amerykańskie potrzebne do przygotowania kolacji dla przyjaciół (przynieśli kolorową sałatę) to kolejne 55 dol. Mimo iż Rachel do tej pory nie przepadała za obowiązkami kuchennymi, zauważyła, że 'wspólne gotowanie kolacji i zmywanie naczyń może być całkiem fajne'. Soczyste i słodkie czereśnie były tak pyszne, że zastanawiała się, czy nie zarzucić rodzinnego projektu i nie kupić jeszcze kilku kilogramów. Po prawie trzech tygodniach postu wydało jej się to jednak zwykłym tchórzostwem.

Tydzień 4. - 52 dol.

'Brakuje nam chrupania chipsów' - notuje Rachel. Jednak ten rok to fiesta w porównaniu z zeszłym, kiedy to rodzina Meeksów pod koniec miesiąca wydała 4 dol. i 48 centów na mleko, banany i owsiankę, a potem długo dabatowała, czy można podjechać na stację i zatankować benzynę za pozostałe... 3. Ostatni tydzień przeżyli za 52 dol. Cały miesiąc - za 218.

Blog Rachel stał się inspiracją dla wielu amerykańskich rodzin, które w czasach kryzysu popadły długi i borykały się z utratą pracy. Dina zrezygnowała z fast foodów. Jenny postanowiła zaplanować wydatki na następne miesiące w taki sposób, aby w całości spłacić kredyt na samochód. Tisha zaproponowała system kopertowy. W każdą kopertę pakujesz gotówkę - dokładnie tyle, ile możesz wydać w tym tygodniu. Jeśli w kopercie gotówki zabraknie, oznacza to post od zakupów do następnego poniedziałku, kiedy to otworzysz kolejną kopertę. Rose, która wychowała się w domu, gdzie chleb był wydzielany, przejrzała swoje zapasy i odkryła, że ma w domu 120 puszek tuńczyka! Inne rodziny wykorzystały ten miesiąc, aby więcej się ruszać i schudnąć.

Rok temu Davida i Ruth Hohmanowie opisali swój miesiąc bez zakupów w magazynie 'Reader's Digest'. Nie tylko zaoszczędzili 2 tys. dol. Ich syn był szczęśliwy, bo więcej czasu spędzali razem - na spacerach, prostych, kreatywnych zabawach, graniu w gry planszowe. Ruth nauczyła się gotować i gospodarować żywnością tak, aby nic się nie marnowało. David pierwszy raz od lat sam umył samochód, założył Skype'a, aby dzwonić za darmo do znajomych, i nauczył się, jak odblokować zapchaną wannę (mieszanka sody oczyszczanej, płynu do mycia naczyń, soku z cytryny, soli, octu i wrzącej wody). 'Materiały użyte: 10 centów. To, w jaki sposób popatrzyła na mnie po naprawie wanny moja żona - bezcenne' - wspominał.

Mniej rzeczy, więcej miłości

Czytając artykuły i blogi poświęcone projektom 'Miesiąc bez wydawania', jasno widać, że nie tylko o pieniądze w tym wszystkim chodzi. Wiele rodzin przeżywa metamorfozę, otwiera się na siebie. Wspólne wymyślanie strategii oszczędzania, pomysłów na darmowe spędzanie wolnego czasu zbliża. Niektóre pomysły są ryzykowne ('Przeczytałem gazetę sąsiada, zanim ten się obudził'), inne dziwne ('Poszliśmy na lunch do sklepu Costco, gdzie zawsze dają darmowe próbki jedzenia'), inne genialne ('Przejrzałam stronę, na której banki zamieszczają informacje o nieodebranych depozytach i odnalazłam swoje oszczędności sprzed kilkunastu lat!'). Po miesiącu wyrzeczeń awokado i świeże pomidory smakują jak prawdziwe delicje, a pizza w knajpce za rogiem wydaje się uciechą na miarę podróży do Disneylandu. 'Czy naprawdę potrzebujemy wszystkich tych rzeczy? Czy dodają one wartości naszemu życiu? Czy nie możemy być po prostu szczęśliwi bez nich? Żyjąc skromnie i doceniając to, że najważniejszą rzeczą jest to, że mamy siebie?' - pyta David Hohman.

Judith Levine, autorka książki 'Nie kupuję tego. Mój rok bez wydawania', tłumaczy, dlaczego w ostatnim dziesięcioleciu Amerykanie zmagający się z wojną z terroryzmem w imię podtrzymywania siły gospodarki i pokazania terrorystom wyciągniętego w geście 'jest OK.' kciuka byli zachęcani do jeszcze większego kupowania. 'Po 11 września zakupy stały się obowiązkiem patriotycznym. »Kup kolejną plazmę - przekonywali nasi liderzy - albo terroryści wygrają «'. Tymczasem przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe dzień w dzień produkuje 4 kg śmieci, a przeciętny amerykański dom jest zagracony stosami talerzy, bibelotów i ubrań używanych raz w roku przy okazji Bożego Narodzenia, walentynek czy Halloween. W San Francisco kilka lat temu powstała grupa rodzin o nazwie Compact, która w sprzeciwie wobec konsumpcjonizmu nie kupuje niczego oprócz żywności, lekarstw, środków czystości i bielizny. Pozostałe rzeczy jej członkowie zdobywają na wyprzedażach garażowych i w second-handach.

Kiedy pytam Rachel Meeks, co dają im miesiące oszczędzania, odpowiada: 'Uczą rodzinnej bliskości, ale i dyscypliny. Budują swego rodzaju pogardę dla rzeczy. Czasem wydawanie staje się - szczególnie dla nas, Amerykanów - rodzajem hobby, zwyczaju. Teraz również w następnych miesiącach dobrze się zastanowimy, zanim wydamy pieniądze na jakąś rzecz. To oczywiście nie oznacza, że żyjemy jak mnisi, nic nie kupując, ale że podczas zakupów jesteśmy zwyczajnie mądrzejsi'. I dodaje z charakterystyczną dla Amerykanów otwartością w sprawach religii: 'Poza tym zostaliśmy stworzeni przez Boga w jakimś celu, na pewno nie w tym, żeby spędzać nasze życie na zakupach nowych rzeczy, których większość ląduje potem w koszu'. W tym roku roku rodzina Meeksów planuje czwarty miesiąc bez wydawania. W zeszłym roku pod koniec ich projektu wydarzył się cud. 'Dostaliśmy pocztą ofertę na dwa darmowe posiłki w pobliskich restauracjach' - cieszyli się. Rachel napisała wtedy z dziecięcą radością: 'Słodki Boże, nigdy w życiu nic takiego nam się nie przytrafiło i naprawdę nie mogło przyjść w lepszym momencie!'.

Żyj oszczędniej

Płać żywą gotówką. Wtedy możesz liczyć każdą złotówkę, a nie wirtualne pieniądze, które pod koniec miesiąca znikną z konta za sprawą karty kredytowej. Udowodniono, że płacąc kartą, wydajesz więcej.

Odłóż określoną sumę pieniędzy na każdy tydzień i staraj się jej nie przekraczać.

Rób listę zakupów w domu, aby uniknąć kupowania ekstra rzeczy.

Kupuj produkty sezonowe. Są tańsze, a owoce i warzywa można mrozić. Zaprzęgnij całą rodzinę do produkcji domowych dżemów, konfitur, mrożonek, pikli. Będą o niebo lepsze i o niebo tańsze.

Zamiast wysokokalorycznych soków i napojów gazowanych pij dużo zdrowej i taniej herbaty. Przetestuj przepisy na domową lemoniadę, kawę mrożoną, czekoladę na gorąco.

Naucz się robić domowe sosy do sałaty i makaronu.

Jeśli masz w domu maluchy, gotuj im zupki i przecieraj owoce, zamiast kupować drogie słoiczki.

Na miesiąc oszczędzania wybierz luty (bo najkrótszy) albo któryś z miesięcy letnich (bo ceny żywności są niższe).

Podziel się