http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Superjadło

Katarzyna Bosacka
18.01.2012 , aktualizacja: 12.01.2012 20:03
A A A Drukuj
Chleb Fot. Krzysztof Duklas / AG Chleb
Czyli 12 najzdrowszych produktów pod polskim słońcem
Kapusta
Fot. Paweł Kiszkiel / AG
Kapusta
Asparagus
Fot. Marcin Klaban / AG
Asparagus
Rzepak
Fot. Lukasz Zandecki / AG
Rzepak
Gęsi
Fot. MATERIALY PROMOCYJNE
Gęsi
Oliwa
Fot. Marcin Klaban / AG
Oliwa
Asparagus
Fot. Arkadiusz Ścichocki / AG
Asparagus
ZOBACZ TAKŻE
A może kaki? Jest pyszny i jaki zdrowy - zachwala sprzedawczyni na bazarku. Kaki, kaka? Co to jest? A może kto? Brazylijski piłkarz Realu Madryt? Mała kaczka w rękach brzdąca? Kolor kamuflażu? Nie. Kaki to owoc pochodzący najczęściej z Chin, uprawiany też w basenie Morza Śródziemnego. Słodkawy, mdławy, ale jaki modny! Owocowy celebryta. Najnowszy szał z warzywniaka. Skarbnica witamin, minerałów, no, mówię pani, krynica zdrowia po prostu. Poszukiwania pokarmu idealnego trwają w naszym kraju od lat. Nie tylko w warzywniaku, także w spożywczaku, w nabiałowym, w aptece. Z ostatnich mód pamiętam żurawinę, borówkę amerykańską, aloes, jagody akai, probiotyki. Producenci żywności prześcigają się w pomysłowości, przekonując jednocześnie, że ich najnowsze ''dzieła'' to wynik troski o nasze zdrowie. Widziałam więc arcyzdrowe mięso bez mięsa, czyli ''kotlet sojowy a la schabowy o smaku kurczaka'', piłam herbatkę po góralsku z przyjaznym naszemu żołądkowi alkoholem instant, próbowałam syropu malinowego z aronii. My, konsumenci, też nie jesteśmy bez winy. Zachwycamy się egzotycznymi owocami, rzucamy na wykwintne nowości, a zapominamy, że nasz układ pokarmowy wytworzony przez lata ewolucji najlepiej trawi i przyswaja jedzenie dostępne tu i teraz, w tej szerokości geograficznej od wieków. Sezonowość i lokalność to mocne wyznaczniki jedzenia idealnie zdrowego zalecanego przez zwolenników naturalnej żywności - ekologów, dietetyków, lekarzy czy wyznawców ideologii slow food. Weźmy miód. Akacjowy nam pomoże, eukaliptusowy ze względu na obecność nieznanych naszemu układowi odpornościowemu pyłków może zaszkodzić. Mleko możemy pić w przeciwieństwie do Chińczyków czy Hindusów, którzy nie piją go od tysiącleci i nie mają w żołądkach enzymów potrzebnych do trawienia cukru mlecznego - laktozy.

Wybieranie produktów rodzimych wspiera lokalnych producentów, zmniejsza emisję dwutlenku węgla (transport!) i sprawia, że nasze pieniądze zostają w kraju. Po co nam w Polsce, kraju rolniczym, ziemniaki z Maroka, masło z Finlandii i twarożek z USA? Cudze chwalicie, swego nie znacie. Oto mój ranking najzdrowszego jedzenia.

1. Ab ovo, czyli jajo

Według dietetyków to jedno z dwóch (oprócz mleka) idealnych źródeł białka. Kopalnia witamin (A, E, D, K, B12, kwasu foliowego), minerałów (potasu, siarki, fosforu, żelaza, cynku), kwasów omega-3 i -6. Gdybyśmy żyli na bezludnej wyspie i żywili się wyłącznie jajami popijanymi wodą, przeżylibyśmy bez uszczerbku na zdrowiu. Nie dajmy się jednak zrobić w jajo. ''Jajka ze wsi'', ''prosto od baby'', ''z ekologicznych płuc Polski'' itd. - te ''cuda natury'' zwykle mają stempel z trójką na początku, która wyjawia, że kura wychowała się na fermie, nie widząc ani trawy, ani słońca. Kupujmy jajka z numerkami 0 lub 1. Wyjdzie na zdrowie - nasze i naszego sumienia. A co z ilością? Światowa Organizacja Zdrowia twierdzi, że nawet dziesięć sztuk tygodniowo nie powinno nikomu zaszkodzić. Jajka, owszem, mają sporo cholesterolu, ale nigdy nie udowodniono, że po ich zjedzeniu pojawi się on we krwi, zatykając żyły i tętnice.

2. Jogurt, uczta Epikura

Nabiał to podstawa diety. Jednak żółty ser jest za tłusty, biały - zbyt ubogi w wapń, a mleko - nie przez wszystkich tolerowane. Kto nie może biesiadować jak Epikur, który mawiał: ''Przynieś mi szklankę mleka, będę ucztował'', powinien spożywać napój młodości znany ludzkości od tysiącleci, czyli jogurt. Cóż takiego cudownego w nadpsutym mleku? W jogurcie laktoza, czyli cukier mleczny, jest rozłożona przez dobroczynnie działające na układ pokarmowy bakterie. Jogurt ma też więcej niż mleko wapnia, aminokwasów i witamin z grupy B. Wspomaga trawienie, zapobiega zaparciom, obniża poziom złego cholesterolu, chroni przed miażdżycą. Jednak czy to, co oferuje nam handel, jest jogurtem? Czy wybierając słodki ulepek z wiórkami czekolady, karmelem i kolorowymi drażetkami, będziemy zdrowsi, czy bardziej chorzy? Pamiętajmy, prawdziwy jogurt to mleko i bakterie. Nic dodać, nic ująć.

3. Chleb żytni pełnoziarnisty tylko z Polski

Najlepszy na świecie mieszka w Polsce. Oprócz nas potrafią go wypiekać Niemcy i Litwini, ale na mniejszą skalę. Ma witaminy: B1, B2, B6, E, kwas foliowy. Piecze się go z mąki nieoczyszczonej, bogatej w składniki odżywcze. Zakwas zawiera kwasy, dzikie drożdże oraz różne szczepy bakterii mlekowych dobroczynnych dla naszego przewodu pokarmowego, które wraz z błonnikiem poprawiają perystaltykę jelit, oczyszczają organizm z toksyn oraz związków rakotwórczych (azotanów, azotynów i toksyn pleśniowych). Kwas mlekowy w ciemnym żytnim pieczywie poprawia przyswajanie wapnia i żelaza, działa leczniczo w przewlekłych schorzeniach żołądka, stanach zapalnych jelita grubego, zaleca się go przy chorobach wątroby, nerek i trzustki. Dzięki drożdżom oraz bakteriom (a nie chemicznym spulchniaczom i polepszaczom) prawdziwy chleb wyśmienicie smakuje, długo zachowuje świeżość, a ciemna mąka (a nie karmel czy sztuczne barwniki) nadaje mu piękny kolor. Jak go znaleźć w morzu supermarketowej waty? Kupuj chleb z nalepką ze składem, a w nim powinny być tylko mąka, woda, zakwas i sól.

4. Dzik i gęś, czyli wolne jest zdrowe

Z poleceniem mięsa mam problem. Wieprzowina jest tłusta i niezdrowa. Kurczaki i indyki są tuczone i hodowane na skalę przemysłową, faszerowane pobudzaczami wzrostu i przez znaczną część swojego życia antybiotykami - nie mam ochoty. Cielęciny w Polsce prawie nie ma - krowy są zabijane wtedy, gdy mają sto lat i właśnie przestały dawać mleko, ich mięso jest żylaste i twarde. Zostaje mięsiwo nietypowe. Np. gęś - ekoptak. Nie nadaje się do chowu przemysłowego, nie można jej zamknąć w wielkich halach, biega swobodnie po łące i je, co chce. No i dziczyzna. Droga, trudno dostępna, ale zdrowa. Hasło ''jesteś tym, co jesz'' dotyczy także zwierząt. Jeśli dzik czy gęś dużo biega, skubie trawę czy je żołędzie - mięso będzie nie tylko smaczniejsze, ale i mniej tłuste. Będzie miało więcej białka i tzw. popiołu, czyli składników mineralnych potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania wszystkich komórek naszego ciała, więcej krwiotwórczego żelaza i witamin.

5. Kipi kasza

Prosta, przaśna, oldskulowa powoli znika z naszych stołów wypierana przez makaron czy frytki. Szkoda, bo choć kasza nie należy do produktów, na których widok ślinka napływa nam do ust, jest niebywale zdrowa. Kaszę produkuje się z ziaren zbóż, które najpierw są oczyszczane, pozbawiane zewnętrznych osłonek nasiennych, a potem (w zależności od rodzaju) polerowane, krojone, mielone, łamane, prażone. Im kasza jest mniej oczyszczona i rozdrobniona, tym bogatsza w cenne składniki odżywcze - witaminy E i z grupy B (B1, B2, B6, PP, kwas foliowy). Ma także sporo obniżającego ciśnienie potasu, zapobiegającego niedokrwistości żelaza oraz magnezu, który korzystnie działa na układ nerwowy i pracę mięśni (w tym mięśnia sercowego).

6. Woda mineralna

Powiem tylko tak: z rozporządzenia ministra zdrowia z 2004 r. wynika jasno, że naturalna woda mineralna ma ''właściwości fizjologiczne powodujące korzystne oddziaływanie na zdrowie ludzi'', woda źródlana zaś jest wodą ''nieróżniącą się właściwościami i składem mineralnym od wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, określonej w przepisach o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę'' (czyli kranówki). Nieistotne więc, czy nazywa się Potęga Gór, czy Źródło Mocy, najważniejszy jest jej skład. Są takie, które zawierają niecałe 200 mg/l składników mineralnych, i takie, które mają ich przeszło 2000 mg/l. To i tak niewiele, bo w wodzie leczniczej Zuber jest ich aż 23 000 mg/l! Zanim kupisz, sprawdź więc zawartość butelki. Najzdrowsze naturalne wody mineralne zawierają powyżej 1000 mg/l składników mineralnych.

7. Kiszona kapusta

Kapusta to jedno z najzdrowszych warzyw. Znajdziemy w niej całą tablicę Mendelejewa, m.in.: sód, potas, magnez, wapń, mangan, żelazo, kobalt, miedź, cynk, fosfor, fluor, chlor, jod, karoteny, witaminy B1, B2, B6, kwas nikotynowy, kwas pantotenowy, kwas foliowy, witaminę C, kwas szczawiowy. Chroni przed anemią, nowotworami, wrzodami żołądka, pobudza trawienie, dzięki niej prawidłowo funkcjonuje tarczyca, ba, jest lekiem na kaca, na wrzody, na potencję. W kapuście rodzą się dzieci, a matki karmiące robią sobie z niej okłady na bolące piersi. 150 g (czyli niecałe półtorej szklanki) zaspokaja dzienne zapotrzebowanie na witaminę K i połowę zapotrzebowania na C. Wiele osób kręci nosem, wyczuwając zapach gotowanej kapusty, ale mało kto wie, że ten piekielny aromat zawdzięcza ona siarce, która wzmacnia skórę, włosy i paznokcie. Kapusta zawiera też niezwykły związek - sulforafan - o działaniu silnie przeciwnowotworowym. Ma mało kalorii, a jeśli się ją zakisi, traci jeszcze połowę (do 15 kcal w 100 g). Ta kiszona będzie miała też więcej witamin i zdrowe bakterie probiotyczne. Zatem kapusta wcale nie głowa pusta!

8. Aronia, skarb narodowy

Ciemnoczerwone warzywa i owoce (buraki, czarna porzeczka, jagody) są najbogatsze w przeciwutleniacze wzmacniające naczynia krwionośne i opóźniające starzenie się skóry - aronia działa z nich najsilniej. O ich wysokiej zawartości świadczy to, że nawet po stokrotnym rozcieńczeniu sok z aronii zachowuje różową barwę! Owoce uwalniają organizm od toksyn, są pomocne w leczeniu chorób krążenia, obniżają ciśnienie krwi, wzmacniają ściany naczyń krwionośnych, a także poprawiają przemianę materii. Soki i przetwory z aronii łagodzą skutki uboczne chemio- i radioterapii, uodparniają skórę na promieniowanie słoneczne, łagodzą dolegliwości trzustki i wątroby. Przez trzy miesiące 80 pacjentom Kliniki Chorób Wewnętrznych Akademii Medycznej w Warszawie codziennie podawano szklankę soku z aronii. Wyraźnie poprawiła się u nich gospodarka lipidowa, unormował poziom cholesterolu i cukrów. Aronia znakomicie reguluje wydzielanie insuliny.

9. Fajna babka, bo je jabłka

Kiedy Ewa zerwała jabłko i podała je Adamowi, wiedziała, co robi. Zawarte w jabłku pektyny oczyszczają organizm z trucizn (tj. kobaltu i ołowiu), a sole mineralne, witamina C i żelazo chronią przed anemią. Jedno jabłko z wieczora i nie trzeba doktora - brzmi popularne powiedzenie Anglików. Racja. Duża zawartość silnych przeciwutleniaczy powoduje, że te popularne u nas owoce ochronią przed rakiem. Jeden z przeciwutleniaczy - kwercetyna - uszczelnia naczynia krwionośne i zapobiega osadzaniu się cholesterolu, hamuje rozwój miażdżycy i choroby niedokrwiennej serca. Najwięcej związków antyrakowych zawierają kwaśne jabłka - szare renety, antonówki. O niebo więcej jest ich w całych jabłkach niż w sokach, szczególnie tych klarowanych. Najwięcej pektyn znajduje się w gniazdach nasiennych, których, niestety, nie jadamy. Może szkoda?

10. Oliwa Północy, czyli rzepak

Rzucamy się na drogą oliwę z oliwek, a nie wiemy, że olej rzepakowy - nasza polska ''oliwa Północy'' - jest od niej nawet zdrowszy. Po pierwsze, ma tyle samo co oliwa z oliwek kwasu oleinowego, który działa korzystnie na układ krążenia. Po drugie, zawiera dużo mniej niż oliwa z oliwek i najmniej ze wszystkich olejów kwasów tłuszczowych nasyconych, zatykających naczynia i powodujących choroby mięśnia sercowego. Po trzecie, znajduje się w nim mnóstwo (dziesięć razy więcej niż w oliwie z oliwek) kwasów omega-3, które zabezpieczają przed zawałem i stanowią superpokarm dla mózgu (kwasy omega-3 obecne są w rybach, których Polacy jedzą cztery razy za mało). Po czwarte, to cenne źródło witaminy E chroniącej nas przed starzeniem. Po piąte, ma bardzo dużo kwasów jednonienasyconych, więc można go jeść na zimno i na nim smażyć. Ponadto jest produktem rodzimym i kosztuje wielokrotnie mniej niż oliwa!

11. Wyśledzić śledzia

Śledzie nazywane na Pomorzu chlebem morza - swojskie, tanie i łatwo dostępne - mają ze wszystkich ryb, które możemy złowić w naszych sklepach, najwięcej kwasów omega-3, których nam, Polakom, brakuje, bo jemy mało ryb. By dostarczyć 1 g tych kwasów (tyle potrzeba nam ich dziennie), wystarczy zjeść 50 g śledzia, trochę więcej łososia lub tuńczyka czy sardynek. Dla porównania - tę samą ilość kwasów omega-3 znajdziemy w 355 g dorsza czy 315 g krewetek. Śledzie mają sporo tłuszczu, bo aż 16 g w 100 g, i to jest największa ich zaleta! Aż 70 proc. tego tłuszczu stanowią dobroczynne dla zdrowia kwasy tłuszczowe jedno- i wielonienasycone. Szczególnie cenny jest kwas EPA, który rozszerza naczynia krwionośne, redukuje zlepianie się krwinek i tworzenie zakrzepów. Ponadto reguluje ciśnienie krwi oraz obniża poziom cholesterolu, a przy tym zwiększa odporność. Śledzie mają dziesięć razy więcej witamin D i E niż mleko. Jest w nich sporo witaminy B6 (100 g ryby pokrywa w 20 proc. dzienne zapotrzebowanie na nią) oraz witaminy B12 (jej zawartość w 100 g przewyższa dzienne zapotrzebowanie aż czterokrotnie). Dostarczają także dużo żelaza, cynku i miedzi oraz fosforu i jodu. Wystarczy zjeść dwa razy w tygodniu śledzia, by dostarczyć sobie dawki bezcennych kwasów omega-3, które całą zimę będą chronić nas przed przeziębieniem.

12. Graj w zielone - szpinak

Nie byłam fanką zielonej papki podawanej w przedszkolu. Gdy jednak odkryłam szpinak z czosnkiem, z gorgonzolą, w sałacie z suszonymi pomidorami, zmieniłam zdanie. Szpinak jest pyszny, wyrazisty, arcyzdrowy. W postaci mrożonej nie traci właściwości odżywczych. Jest to jedno z warzyw o najsilniejszych właściwościach przeciwnowotworowych. Zmniejsza ryzyko wystąpienia zaniku mięśni, poprawia trawienie, pomaga na zaparcia i nadciśnienie. Zawiera magnez, fosfor, witaminy, zwłaszcza A, C i E, kwas foliowy, sporo żelaza, choć niestety, słabo przyswajalnego. Szpinak warto jeść dla kwasu foliowego. To arcyważna witamina - dzięki niej dobrze działa mózg, układ nerwowy, odpornościowy, krwiotwórczy, pokarmowy. Jeszcze kilka lat temu mówiło się niemal wyłącznie o jej dobroczynnym działaniu na układ nerwowy dziecka w brzuchu mamy. Ostatnie badania wykazały, że chroni też przed miażdżycą, nowotworami i zapobiega nadciśnieniu u kobiet.

Kolejność produktów jest przypadkowa. Brałam pod uwagę dostępność, lokalność, wartości odżywcze.

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (5)

  • ndjamena

    0

    Podoba mi się ta lista. Uwaga do bajkopisanie-dodawanie wody wysokozmineralizowanej do kawy to oczywista porażka, ale picie jej "na zywo" poleca się każdemu. Szczególnie, iż z etykietką wysokozmineralizowane można dostac te wody, ktore w innych krajach uznawane bylyby co najmniej za sredniozmineralizowane. Dwie najpopularniejsze wody kupowane w Polsce to niestety wody bezwartosciowe (ukryje je pod inicjałami Ż.Z i K.B) Ale reklama to dzwignia handlu przeciez-ona wystarczy. by je wcisnąć nawet moim rodzicom, którym nie moge przetłumaczyc, że to, iż na okładce jest wizerunek mamy z dzieckiem czy pisze, że woda jest wydobywana w Beskidzie Żywieckim, to jeszcze nic nie znaczy. Dwie uwagi do autorki tekstu: Olej rzepakowy tylko nierafinowany, a konia z rzędem kto znajdzie go w cenie nizszej niz oliwa z oliwek (dajcie namiary-wykupię caly zapas). Dostanie razowca o czterech składnikach niestety jest niezwykle utrudnione (mieszkam w miescie czterystotysięcznym i obeszłam połowę piekarń, tylko w jednej zadeklarowali, że taki mają, ale musze wierzyć na słowo, bo składu nie ma)

  • magwol2

    0

    Po pierwsze nie jagody "akai" - jeżeli już fonetycznie to "asai" (pisze się acai, ale to jest portugalskie "c" z ogonkiem, czyta się jak "s").

    Po drugie - w Indiach występuje dość wysoki odsetek ludzi z nietolerancja laktozy, ale mniejszy niż w Chinach. W Indiach je się produkty mleczne - pije mleko, jogurt, mleko z jogurtem (lasi), biały ser paneer. Od "tysięcy lat". Kto nie może, ten nie je, ale tradycyjna kuchnia Indii zawiera sporo produktów mlecznych.

  • bajkopisanie

    0

    Zauważyłam błąd w pkt 6 - woda źródlana, z ujęcia głębinowego to NIE JEST to samo, co kranówka. Woda mineralna (powyżej 500mg/l) nie nadaje się dla każdego (może być wysokowapniowa lub wysokopotasowa) i nie powinno się jej podgrzewać. Przy kupnie wody powinno się zwrócić uwagę, z jakiego pochodzi ujęcia - jeśli z powierzchniowego, często przechodzi przez chemiczne filtry. Woda źródlana jest lepsza od kranówki i wszystko, co się na niej gotuje jest zdrowsze. Mit o zdrowej wodzie powyżej 1000mg/l jest wytworem jakiejś walki konkurencyjnej, a nie realnej wartości. Kawa zaparzona wodą mineralną to porażka.
    W związku z powyższym na inne punkty patrzę z mniejszym zaufaniem, tym bardziej, że olej rzepakowy do spożycia nie jest wszędzie dopuszczony, więc go lepiej nie reklamować, kto wie, ma wybór na półkach.

  • mymamy2012

    0

    dla nas odżywianie stało się szczególnie ważne po urodzeniu dzieci... podpisuję się pod dokonanym wyborem najlepszych polskich zdrowych produktów, dodałabym tylko, że w czasie zimy nie należy przesadzać z jogurtami- gdyż wychładzają organizm
    MyMamy- bardziej świadome macierzyństwo
    www.mymamy.net

  • zewnaturymm

    0

    Już znam nauczyłem sie diety, teraz trzeba wytrwałości:).
    Portal Pomocy... sos-pomoc.pl/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX