Znam grzeczne dzieci, które zasypiają przy płycie z bajeczkami. Tata włącza odtwarzacz, mama całuje czółka, buzi-buzi, karaluchy pod poduchy, spotkamy się przy śniadaniu. Nie wiem, może na płycie są podprogowo działające przekazy: śpij, bo przyjdzie niedźwiedź i cię zje - ale u mnie to nie działa. Żadne moje dziecko w życiu nie wyleżało ani nawet nie wysiedziało przy płycie ze słuchowiskiem. Nawet przy boskiej 'Pippi Pończoszance' czytanej przez Edytę Jungowską. Ale to mój problem, nie defekt płyty. I rozwiązałam go: po prostu całą tę uroczą serię - wraz z 'Pippi wchodzi na pokład', 'Pippi na południowym Pacyfiku' i - moimi ukochanymi 'Dziećmi z Bullerbyn' - wrzuciłam do samochodu. Bo tam przypięte pasami niczym kaftanem bezpieczeństwa bachorki zamieniają się w uważnych słuchaczy.
Tym sposobem poznaliśmy czytane przez Mariana Opanię 'Podróże Guliwera', mocno skróconą, ale ciekawą adaptację Jonathana Swifta, autorstwa Barbary Jaroszuk wydaną przez "Dziennik" i kupioną na wakacjach w tanich książkach, a także baśnie Jana Christiana Andersena czytane przez Michała Żebrowskiego (wyd. Universal Music Polska). Wracając znad morza, błogosławiliśmy te płyty.
Jeśli macie w samochodzie DVD, kupcie także na podróż 'Mię i Migusie' (scenariusz i reżyseria Jacques-Rémy Girerd). Skłamałabym, pisząc, że moje dzieci zachwyciły się tym filmem. Ale i tak jestem za tym, żeby stanąć na głowie i kupić właśnie teraz, w czasie przedświątecznego obłędu, 'Mię i Migusie', przepiękną animację z serii filmów Małego Gutka, cyklu wymyślonego dla dzieci przez firmę Gutek Film.
To animowana opowieść o dziewczynce, która ratując swojego zaginionego tatę, ratuje przy okazji cały świat. I o samotnym chłopcu, którego tata zagubił się w zupełnie innym znaczeniu, tracąc kontakt i z dzieckiem, i z Tym, Co w Życiu Najważniejsze. Film nie jest wyciskaczem łez dla malutkich. Jest przepiękny i oryginalny.
A co z tradycjonalistami, którzy uważają, że płyty płytami, ale pod choinką muszą leżeć stosy książek? Proszę bardzo: 'Bieda. Przewodnik dla dzieci' autorstwa Hanny Gill-Piątek i Henryki Krzywonos z ilustracjami Anny Pluty (wyd. Krytyki Politycznej). Tak, wiem, to brzmi jak z dowcipu. Ale to nie jest dowcip. I jeżeli kiedykolwiek zostanę ministrem czegokolwiek, to w pierwszym dniu swoich rządów wprowadzę 'Biedę...' jako lekturę obowiązkową. Dla każdego. Dla biednego dziecka, żeby wiedziało, że to, iż nie ma PSP, na pewno nie znaczy, że jest głupie, nawet jeśli jakiś kretyn w szkole mówi, że jest inaczej. Dla bogatego dziecka, żeby wiedziało, co czuje człowiek, który w sezonie na botki Emu nosi tenisówki, bo nie ma nic innego. I dla wszystkich dorosłych, żeby już nigdy nie powtarzali, że bezrobotni i biedni są sami sobie winni. Bardzo ważna mała książka.
Dla tych, którzy są za mali na 'Biedę...', albo dla tych, którzy mają sentymentalnych rodziców lubiących vintage w literaturze, 'Gałgankowy skarb', czyli wierszyk o Kasi, która zgubiła ukochaną lalkę (uwaga! niepoprawne politycznie!), napisane i rozkosznie zilustrowane przez Zbigniewa Lengrena (wyd. Babaryba).
Dla tych, którzy są za mali nawet na Kasię, która zgubiła Murzynka, inna rozkoszność - 'Bobo. Historyjki obrazkowe dla najmłodszych dzieci' Markusa Osterwaldera (wyd. Hokus-Pokus). Banalne sytuacje z życia codziennego - wyjście do parku, zjeżdżalnia, karuzela, wizyta w zoo - prościutkie opisy, dwukolorowe ilustracje i mnóstwo wdzięku. W założeniu lektura dla dzieci dwu-trzyletnich pomocna w rozwijaniu słownictwa nam umiliła półtoragodzinne oczekiwanie na wizytę u laryngologa z cztero- i pięciolatką. Przeczytałyśmy dwa razy i przetrwałyśmy, choć nie udało nam się odgadnąć, kim jest Bobo (koszatką, gryzoniem z rodziny popielicowatych).
A na koniec coś mainstreamowego i znów obecnego w księgarniach - 'Powiastki Beatrix Potter' (Beatrix Potter, wyd. Wilga), przełożone przez Małgorzatę Musierowicz, zilustrowane przez Potter. To krótkie historyjki z życia zwierząt - kotów, królików, świń, kaczek. Klasyka doskonała na dobranoc. Oczywiście dla tych, którzy nie potrafią zasnąć bez głosu rodzica. Drogie jak jasny piorun (96 zł), ale można ustrzelić używane na Allegro lub w antykwariacie.