Plus jest taki, że po basenie zasypia w samochodzie, ale w związku z tym do przedszkola musi wziąć oprócz stroju na dżudo i na basen także piżamkę i szczoteczkę do zębów. Wcześniej zostawiała stroje w samochodzie, ale worki z Hello Kitty Petroneli myliły się z workami Hello Kitty Żorżety, którą mama Petronelki zabiera w środy na balet - dziewczynki wprost za nim szaleją. Kiedy Żorżeta z Petronelą ćwiczą pas chassé, Żożo przygotowuje wybuchy w klubie szalonego naukowca (35 zł za zajęcia, płatne z góry za cały miesiąc).
Nikt nie jest zbyt mały na zajęcia. Rzodkiewka mogłaby chodzić na warsztaty przygotowujące do przedszkola, ale nie chce, podobnie jak nie chciała chodzić na jogę dla matek z dziećmi ani na taniec musicalowy. Niestety, jest już za duża na salsę z dziećmi w chustach, bo akurat salsa w chuście mogłaby jej się spodobać - Rzodkiewka bardzo lubi być noszona na brzuchu.
Żorżeta ma wybitne uzdolnienia muzyczne, więc mama Żorżety wieczorami uczy się grać na pianinie, żeby rozumieć ćwiczenia córki.
- Pam, pam, pam, proszę pani, pam, pam, pam, nie: pampam, pam, pam - strofuje nauczycielka. Mama Żorżety, niestety, nie ma wybitnych uzdolnień muzycznych. Ma za to talent planistyczny. Czekając w przedsionku sali, w której Żożo ćwiczy cotygodniowe szalone eksperymenty, mama Żoża, Żorżety i Rzodkiewki rysuje w kalendarzu październikowy grafik wożenia i odbierania dzieci. Na czerwono zakreśla dni, w których pojawiają się dodatkowe utrudnienia: kontrola dentystyczna, wizyta u alergologa oraz urodziny członków najbliższej rodziny. Na żółto - atrakcyjne zajęcia dodatkowe, które czekają na liście rezerwowej, na wypadek gdyby dzieciom znudziły się zajęcia, które już mają.
Petronelka śpi w samochodzie, a jej mama przygotowuje się do rozmowy kwalifikacyjnej z kandydatką na popołudniową nianię dowożącą dzieci z przedszkola na zajęcia. Pędząc trasą szybkiego ruchu, mama Petroneli układa w głowie pytania. W tym czasie psycholog dziecięcy mówi w radiu o roli czasu poświęcanego dzieciom. Mama Żoża i reszty zielonym długopisem rysuje wielki znak zapytania. Mama Petronelki wysyła córkę z bezdzietną ciocią do zoo. Dzięki temu może poćwiczyć z Petroneliuszem rysowanie kółek.
- Petroneliusz odstaje od grupy, musi pani popracować z nim nad rysowaniem - przestrzegła wychowawczyni trzylatków.
- Petronelko, patrz - mówi ciocia. - To żyrafa. Ma najdłuższą szyję na świecie.
- Wiem, wiem, dzięki niej dosięga do liści akacji. Na sawannie trudno przecież o pożywienie, ciociu - odpowiada Petronela znudzonym tonem.
- O! Jakie śmieszne te szympanse, może zrobić ci z nimi zdjęcie? Wiesz, Petronelko, że człowiek pochodzi od małpy?
- Ależ ciociu, wcale nie pochodzimy od małpy. Po prostu mieliśmy wspólnego przodka, ale nasze drogi rozwoju się rozłączyły i małpy poszły w swoją stronę, a ludzie w swoją, nie wiedziałaś?
- Petronelko, może pójdziemy teraz obejrzeć terrarium z dzikimi wężami, a potem zjemy lody?
- No nie wiem, ciociu, bo ja już się nie ciekawię płazami, teraz wolę doświadczenia chemiczne. Może pójdziemy do domu i obejrzymy Animal Planet?
Zrezygnowana ciocia kupuje Petroneli balon i wracają do samochodu. Nagle Petronelka zastyga. Gwałtownie łapie ciocię za rękę i głosem drżącym z podniecenia pyta:
- Ciociu, ciociu, a co TO jest?
- To? Wróbelek.