http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

15 królewien i jedna krówka

Joanna Sokolińska
19.07.2009 , aktualizacja: 04.09.2009 14:32
A A A Drukuj
Lalki Barbie jako jedna z ekspozycji sklepu w Buenos Aires, w którym dziewczynki mogą wziąć udział w pokazie urody w stylu Barbie, przymierzać cukierkowe kreacje i bawić się lalkami, podczas gdy ich rodzice mogą skosztować deserów pokrytych różowym lukrem w Barbie Cafe Fot. Natacha Pisarenko AP Natacha Pisarenko AP Lalki Barbie jako jedna z ekspozycji sklepu w Buenos Aires, w którym dziewczynki mogą wziąć udział w pokazie urody w stylu Barbie, przymierzać cukierkowe kreacje i bawić się lalkami, podczas gdy ich rodzice mogą skosztować deserów pokrytych różowym lukrem w Barbie Cafe
Posyłasz do przedszkola miłą dziewczynkę, której obojętne jest, czy wkłada majteczki w wyścigówki, czy z kokardkami. A kogo odbierasz? Dziewczynkę w różowej baletowej spódnicy
ZOBACZ TAKŻE

Czy lalki Barbie są wpisane w dzieciństwo dziewczynek, a Spiderman w świat chłopców? Czy zabawki i ubrania mają płeć? Co o tym sądzisz? Pisz na adres wysokieobcasy_redakcja@gazeta.pl



Gdyby przeciwnicy adopcji dokonywanej przez pary gejowskie więcej czasu spędzali w towarzystwie dzieci, w mig zmieniliby poglądy. Choćby ojcowie byli bardziej gejowscy od gejowskich bohaterów "Klatki dla ptaków", żadną miarą geja ani lesbijki z heteroseksualnego dziecka nie zrobią. Po pół roku w przedszkolu czterolatek dostaje płeć. Odgórnie, bez możliwości zmiany, nagięcia, bez szans na rys indywidualny. Wpływ domu jest bez znaczenia.

Posyłasz do przedszkola miłą androginiczną istotę nieświadomą wartości metek; której obojętne jest, czy wkłada majteczki w wyścigówki, czy z kokardkami, o ile tylko nie spadają ani nie wbijają się w pupę. Ciekawą świata bestyjkę, która wspina się na siatkę okalającą plac zabaw, by dać się z niej ściągnąć jedynie obietnicą zabawy liliowym wózkiem z lalką Chińczykiem.

A kogo odbierasz?

Dziewczynkę w różowej baletowej spódnicy (zdejmowanej wyłącznie do snu i kąpieli), w białych skarpetkach z falbanką (mogą być brudne), świadomą swoich umiejętności i możliwości ('Judo? Dziewczynki nie uprawiają judo. Dziewczynki chodzą na balet!').

Jeśli posłałaś do placówki chłopca, odbierasz chłopca. Zapomnij o chwilach, gdy z jego pozlepianych kaszką kołtunków z rozczuleniem wyplątywałaś podkradzioną siostrze spinkę z kokardą. To se ne vrati. Dziś chłopiec prosi o T-shirt ze Spidermanem i transformersa, choć Bóg ci świadkiem, nawet nie pomyślałaś, by dziecko o istnieniu Spidermana poinformować. Twój pięciolatek rechocze grubym głosem i informuje cię, że chłopaki nie bawią się z dziewczynami. Dlaczego? Nie, bo nie. Proste?

Oczywiście, możesz walczyć. Możesz kupić chłopcu i dziewczynce czerwone T-shirty i niebieskie dżinsy. (Gdzie ty dostaniesz w dzisiejszych czasach niezdradzające płci dżinsy? Bez pajęczyny, kwiatków, serduszek? Przy zakupie zabawki dla półrocznego dziecka pani w sklepie pyta: chłopiec czy dziewczynka? Jakby niemowlak już się zorientował, że w ogóle istnieje, że nie jest kawałkiem matki). Możesz nawet posunąć się do tego, że na przedszkolny występ przebierzesz swoją trzylatkę za słodką krówkę pięknie wyglądającą przy bracie słoniku. Jeśli jednak obliczysz koszty - psychiczne i finansowe - czekającej was w przyszłości psychoterapii rodzinnej, sama uznasz, że lepiej zamknąć oczy i uszyć strój Śnieżki. Inaczej, widząc na filmie z imprezy 15 królewien i jedną krówkę, zapłaczesz nad własną głupotą.

A królewny będą w przedstawieniu grały role kurek, podczas gdy słoń, policjant, trzech Batmanów i Spiderman będą jastrzębiami. 'Kurki, kurki, uciekajcie, jastrzębie atakują!' I wszystkie kurki, nawet wychowywane przez gejowskich rodziców, uciekają, szurając różowymi falbanami i crocsami.

Podziel się