http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Sołtyski

Emilia Iwanciw i Aleksandra Lewińska
2010-01-12, ostatnia aktualizacja 2010-01-07 16:29

<b>Agnieszka Kiełt</b> (24 lata), sołtyska wsi Jankowice. Gdy startowała w wyborach, miała 22 lata: 'Jako nastolatka nie miałam we wsi co robić. Szlajaliśmy się z kąta w kąt. 
A młodym trzeba zabawę znaleźć, żeby głupoty im do głowy nie przychodziły. I żeby nie uciekali do miasta'
Agnieszka Kiełt (24 lata), sołtyska wsi Jankowice. Gdy startowała w wyborach, miała 22 lata: 'Jako nastolatka nie miałam we wsi co robić. Szlajaliśmy się z kąta w kąt. A młodym trzeba zabawę znaleźć, żeby głupoty im do głowy nie przychodziły. I żeby nie uciekali do miasta'
Fot. Krzysztof Szatkowski

Jak kobietom idzie rządzenie polską wsią?

Zofia Zdebska (65 lat) 
od 10 lat jest sołtyską Racławek:
Fot. Krzysztof Szatkowski / Agencja Gazeta
Zofia Zdebska (65 lat) od 10 lat jest sołtyską Racławek: "Tak se co dzień wsiadam i objazd po wsi robię. Muszę wiedzieć, co się dzieje". Na sesję na skuterze nie musimy jej namawiać.
<b>Zofia Zdebska</b> (65 lat) 
od 10 lat jest sołtyską Racławek, pierwszą w historii wsi kobietą na tym stanowisku: 'Bo to trzeba pomyśleć. A z chłopami na wsi to tak jest, że jak im się powie: >zrób<, to zrobią, ale żeby sami z siebie coś... to już 
nie za bardzo'. Na zdjęciu z mężem Mieczysławem
Fot. Krzysztof Szatkowski
Zofia Zdebska (65 lat) od 10 lat jest sołtyską Racławek, pierwszą w historii wsi kobietą na tym stanowisku: 'Bo to trzeba pomyśleć. A z chłopami na wsi to tak jest, że jak im się powie: >zrób<, to zrobią, ale żeby sami z siebie coś... to już nie za bardzo'. Na zdjęciu z mężem Mieczysławem
ZOBACZ TAKŻE
Uważajcie na krety - Elżbieta Saj, szczupła blondynka, sadza nas przy plastikowym stole przed domem. Mini ledwo zakrywa jej pupę. Tlenione włosy, długie kolorowe tipsy, guziki na dekolcie odważnie odpięte. Jest sołtyską Strzelec Dolnych. Pierwszą kobietą na tym stanowisku w historii wsi. Zanim się pojawiła, o niewielkich Strzelcach (ok. 200 mieszkańców) pod Bydgoszczą mało kto słyszał. Teraz każdej jesieni przyjeżdża tu 40 tys. ludzi.



- Krety?

- Poczekajcie, dadzą o sobie znać - podaje nam mocną czarną kawę. Zapala papierosa.

- Nie jestem stąd. Sprowadziłam się na wieś dziewięć lat temu z Bydgoszczy. Teść umarł, zamieszkaliśmy w jego domu. Nudziło mi się trochę. Młoda byłam, przed czterdziestką. Nosiło mnie. Kręciłam się po wsi i zaczęłam myśleć, co by tu zrobić. Najpierw z Hanką, sąsiadką, wymyśliłam, żeby koło gospodyń wiejskich założyć. Chodziłam od domu do domu i namawiałam kobitki: 'Nudzicie się, paplacie, łazicie jedna za drugą. Zróbmy coś. Nie musimy spotykać się przy płotach, możemy w świetlicy. A jeszcze coś pożytecznego z tego naszego gadania wyjdzie'.



- Chętne były?

- Gdzie tam. Ile się nasłuchałam: 'Co ty myślisz? Że będziemy pierze darły jak nasze matki?'. No to skrzyknęłam kilka i zorganizowałam pierwszy festyn rodzinny na boisku. Tysiąc ludzi przyszło, albo i lepiej. To je zachęciło. Dziś w kole działa kilkanaście kobitek. Najmłodsza jest koło dwudziestki, najstarsza po pięćdziesiątce. To my rządzimy wsią. Bo niby mnie na sołtyskę pchnęły, ale wiadomo: wszystkie pomysły i decyzje koło podejmuje. No i pomagamy sobie. Jak spalili się sąsiedzi, to z puszką po wsi chodziłyśmy, albo jak zginęła 11-letnia córka sąsiadom, to każda pomogła, jak umiała. Normalnie tobym do kostnicy nie poszła, a wtedy wszystko przy zmarłej zrobiłam. Wysprzątałam kostnicę na błysk. Spotykamy się, imprezy robimy.



Do Elżbiety Saj przyjechałyśmy, by się dowiedzieć, jak kobietom idzie rządzenie polską wsią. Potem pojedziemy jeszcze na Pomorze i Podkarpacie.

- Jak idzie? Jak po maśle. Aż się faceci zazdrośni zrobili. Zaczęli nam się wtrącać. No my im krótko: 'Straż pożarną sobie załóżcie'.

- Założyli?

- Skąd, odwagi nie mają - śmieje się. W tym momencie zapadają się pod ziemię dwie nogi jej krzesła. Szybko wstaje z mokrej trawy. - O, widzicie, to te cholerne krety - otrzepuje miniówkę.



Władzy się nie bałam

46-letnia Ela Saj została sołtyską dwa lata temu. - Dziewczyny mi zaproponowały. Pukałam się w głowę, ale nie było wyjścia. Hanka nie chciała, powtarzała w kółko: 'My już sołtysem nie będziemy'. Ona nigdy nie była, ale jej mąż kilka lat temu miał stanowisko. On zarabiał pieniądze, a ona, bidna, tak naprawdę wszystko we wsi sama załatwiała. Ktoś nowy był pilnie potrzebny. Stary sołtys to ten typ, co ciągle tylko: ja, ja, moje, moje. Wszystkie pomysły sobie przypisywał. Nawet sukcesy koła gospodyń wiejskich! No to zgodziłam się. Na wiejskim zebraniu wyborczym padły trzy kandydatury: Elżbiety Saj, poprzedniego sołtysa i jeszcze jednego sąsiada. Nie było przemówień, kampanii wyborczej. - Szybkie głosowanie i już. Zostałam sołtysem w pół godziny.



Nigdy wcześniej Strzelcami Dolnymi nie rządziła kobieta. Nie obyło się bez zgryźliwych uwag. Stary sołtys skomentował krótko: 'Może najmłodszy też nasz sołtys nie jest, ale za to najładniejszy w gminie'. Ludzie się śmiali, że zamiast prawdziwego sołtysa 'taką wiecheć mają'. Poprzedni ważył ponad 140 kg. Ela przy nim jest kruszynką. - Na początku czułam, że są w wiosce tacy, którzy tylko czekają na mój błąd. 'A znajdziemy coś na babę' - zacierali ręce. Ale nie znaleźli.



- Władza? Władzy się nie bałam. Bo niby czego. Żaden problem. Która z nas by sobie nie poradziła? Jak potrafi wszystko w domu skoordynować, te prania, sprzątania, szkoły dla dzieci, jadłospisy na całe lata, wycieczki na wakacje, no i żeby starczyło do pierwszego, to co, ma se nie poradzić ze wsią? A facet? Mój mąż to sam o sobie mówi tak: 'Jakby mnie kto zamknął w warsztacie i dał trzy razy dziennie jeść, tobym nie wychodził'. Ma usługi sprzętowe, koparkoładowarki kupiliśmy i kopiemy u ludzi. Nie wychyla się, nie ma potrzeby działać. Ale czepiać to się lubi. Jak czasem zapomnę o czymś, to się ze mnie głośno śmieje: 'Tak? Taki sołtys z ciebie? Zlinczują cię kiedyś, zobaczysz'. A jak się angażuję i wyjeżdżam na szkolenie, to w drugą stronę - narzeka, że żony w domu nie ma. No to zawsze przed wyjazdem walczę przy garach: żeby obiad na dwa dni w domu był, jakieś piwo w lodówce...

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Sołtyski ailia 13.01.10, 10:46

    Super panie!»

  • Piesek przy traktorku jus1981 13.01.10, 14:28

    Sama slodycz!!!»

  • Re: Sołtyski phoebe_freja 04.02.10, 12:26

    Gratulacje :) Taka feministyczna "praca u podstaw", zamiast skandowania haseł nawiecach.»

Napisz do nas

Czekamy na pomysły, opowieści, opinie, uwagi o piśmie i serwisie wysokieobcasy.pl