Krytykuje bowiem dążenie obywateli do wolności w podejmowaniu intymnych decyzji, ogłaszając, że
in vitro to swoista odmiana eugeniki. Idąc dalej podobnym tokiem myślenia, mogę się spodziewać, że niebawem polski Kościół zacznie straszyć zwolenników transplantologii oraz wszystkich innych metod leczenia inwazyjnego nie tylko ekskomuniką, ale również płonącym stosem. Niegdyś schorowane osobniki umierały, bo Bóg tak chciał, a medycyna nie potrafiła im pomóc. Mam prośbę: nie cofajmy się w czasie! Co więcej, Kościół zabiera głos w debacie dotyczącej życia oraz zdrowia tej szerokiej grupy Polaków, którzy nie są wyznawcami religii rzymskokatolickiej. Nie życzę sobie. O losach i ciałach Polek rozprawiają faceci w sutannach, którzy (przynajmniej z założenia) posiadają jedynie teoretyczną wiedzę na temat zakładania rodziny, budowy oraz fizjologii ciała kobiety. Skoro Kościół potępia in vitro, to jego wyznawcy także. Jeśli wybiorą inaczej, będzie to kwestia ich wiary, ich sumienia i problem Kościoła, a nie całego kraju. Nie widzę potrzeby, aby aplikować restrykcje wygenerowane przez ugrupowania prawicowe wspierane przez księży całemu społeczeństwu. Ja dziękuję. Potrafię sama o sobie decydować.
Mam 27 lat, wykształcenie wyższe, znam języki obce, jestem agnostykiem i wybrałam życie w Polsce. Mam tu rodzinę, świetnych przyjaciół,
pracę, dlatego sądzę, że warto tu żyć. Nie starałam się zajść w ciążę. Nie wiem zatem, czy mogę mieć
dzieci. Na razie nie chcę. Wkurza mnie natomiast, że
kobieta decydująca się na macierzyństwo drogą zapłodnienia pozaustrojowego napiętnowana jest przez instytucję, za której murami aż się gotuje od hipokryzji. Przeczytałam wywiad Piotra Pacewicza z kobietą będącą w związku z księdzem. Ani mnie to gorszy, ani bulwersuje. Doświadcza ważnego uczucia, jest szczęśliwa - wspaniale. On chce się spełniać zawodowo jako sługa boży, a jednocześnie kochać kobietę - to proszę. Pastorowi wolno, to może warto pozwolić księdzu. W naszym kraju wszystko, co kontrowersyjne, zyskuje szybko miano zbrodni. Romansujący ksiądz nie trafi za kratki, ale kobietę próbującą zajść w ciążę metodą in vitro straszy się więzieniem. Dajmy sobie swobodę wyboru, więcej empatii, więcej luzu. Ja jestem na to gotowa. A Kościół?
http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-11605216