http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Rozmowa o seksie z dzieckiem jest trudna

Rozmawiała: Irena Cieślińska
30.09.2009 , aktualizacja: 30.09.2009 15:40
A A A Drukuj
Antykoncepcja to często nadal temat tabu. Problem niechcianych ciąż cały czas istnieje, choć nic w tym dziwnego, skoro młodzież wierzy, że ciąży można zapobiec, mocząc penisa w winie
Nastolatki
Fot. www.imagesource.com www.imagesource.com
Nastolatki
Rozmowa z seksuologiem prof. Zbigniewem Izdebskim

Irena Cieślińska: Pigułka antykoncepcyjna jest obecna już pół wieku. Dlaczego wciąż borykamy się z problemem niechcianych ciąż?

Prof. Zbigniew Izdebski: - Nie zapominajmy, że człowiek jest bardziej skomplikowany, niż nam się wydaje. W ciążę zachodzą także ci, którzy mają dużą wiedzę na temat seksualności, dostęp do antykoncepcji, a mimo to jej nie stosują. W każdym z nas kryje się skłonność do ryzyka.

Najczęściej jednak wciąż brakuje edukacji. Wciąż też wielu osób nie stać na antykoncepcję, bo przecież środki regulacji poczęć nie są refundowane. Kolejny powód - i to dotyczy przede wszystkim młodych dziewcząt - to zakłopotanie, opór przed wizytą u lekarza i zgłoszeniem potrzeby stosowania antykoncepcji.

Skąd się bierze owo zakłopotanie? Jak je przezwyciężać?

- Nasza seksualność, która jest czymś więcej niż tylko biologią i fizjologią, ulega nieustannym przemianom - podobnie jak nasza osobowość. W procesie rozwoju seksualności bardzo ważne są szczere rozmowy na jej temat. a także miłość. A z rozmową o seksie mamy zazwyczaj spore kłopoty. Potrafimy dowcipkować, ale nie przywykliśmy o nim mówić.

Dla przykładu - minęły właśnie wakacje - i znowu mamy nieodłącznie z nimi związane nieplanowane ciąże. Bo matka, która chce ostrzec córkę przed nieostrożnym seksem, często mówi do niej: "tylko uważaj na siebie!". A dziewczynie wracającej z wakacji w ciąży wypomina - przecież mówiłam, żebyś uważała!. Ale co to właściwie miało oznaczać? Ale co to właściwie miało oznaczać? Uważaj na przejściu dla pieszych? Uważaj podczas wspinaczki w górach? Rodzice są przeświadczeni że przestroga: "uważaj na siebie" wystarczy za całą edukację seksualną. Ale jak nazwać takie pouczenia bez konkretnej wiedzy o antykoncepcji i własnej seksualności? Testem na inteligencję?

Dzieci z naturalnych względów wcale nie garną się do omawiania swego życia erotycznego akurat z rodzicami.

- Zgoda. Rozmowa o seksie z własnym dzieckiem jest z psychologicznego punktu widzenia niezwykle trudna. Nawet bardzo otwarci i dobrze wykształceni ludzie często sobie z nią nie radzą. Dlatego nie składałbym całego obowiązku tylko na rodziców. Moim zdaniem podstawowym źródłem rzetelnej i obiektywnej wiedzy o seksualności człowieka powinna być szkoła, która zresztą została zobowiązana do tego ustawą o planowaniu rodziny już w 1993 roku. Natomiast rodzina powinna konsekwentnie egzekwować od szkoły wywiązywanie się z tego zadania.

Przygotowując się do tej rozmowy przejrzałam fora internetowe - młodzi ludzie pełni są wątpliwości: czy może dojść do zapłodnienia poprzez pieszczotę ręką, która dotykała wilgotnego członka? Jak długo żyją plemniki? Czy można zajść w ciążę, jeśli w basenie znajduje się sperma? Nie potrafię sobie wyobrazić, by takie pytania padły na lekcji w szkole.

- Zdziwi się pani. Jest lepiej. W końcu już kilkanaście lat prowadzimy studia podyplomowe z wychowania seksualnego i przygotowujemy nauczycieli do pracy z młodzieżą. Przygotowujemy ich na takie sytuacje, namawiamy też, by podobne wątpliwości sami podnosili na lekcji. Żeby uczeń nie musiał wychodzić na forum klasy z pytaniami o żywotność plemników, np. w jakich warunkach żyją czy giną w zimnej wodzie? Takie pytania są niezwykle ważne dla młodych ludzi. Krąży tyle mitów dotyczących seksualności i antykoncepcji!

A skąd się biorą te mity?

- Niektóre z nich - niestety - tworzą sami młodzi mężczyźni. Na przykład wmawiają młodym partnerkom, że przez pierwsze dziesięć stosunków nie można zajść w ciążę. I potem dziewczyna jest zdezorientowana, bo do zapłodnienia doszło np. przy ósmym razie.

A o irygacji napojami gazowanymi Pan słyszał?

- O tym akurat nie. Ale kiedy byłem na spotkaniu z młodzieżą w jednej ze szkół, podeszła do mnie maturzystka i mówi: wiele pan tutaj tych metod antykoncepcji wymienił, ale nie powiedział pan o jednej. Bo my z moim chłopakiem mamy taki sposób, że on przed stosunkiem moczy penisa w winie.

Smakowite...

- Byłem trochę zaskoczony, więc nawet nie zapytałem, w jakim winie - wytrawnym, stołowym, białym czy czerwonym. Zasugerowałem jednak dziewczynie, żeby zwróciła się do lekarza i ustaliła z nim dobrą metodę antykoncepcji, a tę zaproponowaną przez chłopaka traktowała jako uzupełniającą, degustacyjną.

Do tego samego worka powinniśmy wrzucić wiarę w skuteczność stosunku przerywanego.

- Oczywiście! To w ogóle to nie jest żadna metoda antykoncepcji! Przecież w trakcie stosunku z penisa - jeszcze przed wytryskiem - wydobywa się tzw. preejakulat, w nim jest już jest dość plemników, by doszło do zapłodnienia. A zatem nawet to, że uda się w odpowiednim momencie przerwać stosunek nie daje żadnej gwarancji zabezpieczenia.

Takie praktyki szkodliwe są zwłaszcza w przypadku młodych ludzi, którzy dopiero zbierają doświadczenia seksualne - nie dość że stosunek przerywany powoduje stres i obawy, to jeszcze nie przynosi efektu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Czy farmaceuta powinien mieć prawo do odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych?

tak
trudno powiedzieć
nie