Niech mi pani wytłumaczy, jak mężczyźni uwodzą kobiety. Trafiłam w internecie na stronę warszawskich uwodzicieli i byłam zszokowana, jak nieatrakcyjni byli mężczyźni, którzy występowali tam jako mistrzowie uwodzenia, i jak obrzydliwie pewni siebie.
- A odnalazła tam pani sformułowany cel takiego treningu?
Celem jest umówienie się z dziewczyną.
- I co potem? Przeczytałam przed naszą rozmową podręcznik uwodzenia "Seksualny klucz do kobiecych emocji" rekomendowany na takich kursach. Na okładce jest ciało kobiece bez głowy, za to w kroczu podtytuł: "Jak w kilka minut wzbudzić w kobiecie pożądanie, wykorzystując strukturę kobiecej psychiki". Bo celem treningów jest zaciągnięcie kobiety do łóżka. Opierają się na zdobyczach neurolingwistycznego programowania, czyli sztuce manipulowania słowem. Nie zamierzam krytykować NLP. To techniki pomocne choćby w terapii lęku czy w marketingu. Nie zamierzam też się bawić w umoralniającą ciotkę klotkę - ludzie dorośli mogą sobie chodzić do łóżka jak chcą, kiedy chcą i z kim chcą. Ale dobrze by było, gdyby relacja była jasna. A tu założenie jest takie, że mężczyzna steruje sytuacją, a kobieta jest kompletnie nieświadoma tego, co się dzieje.
Przy lekturze pomiędzy atakami śmiechu przechodziły mnie ciarki, bo doszłam do wniosku, że te metody, niestety, mogą być skuteczne.
Co jest najgorsze w tej manipulacji?
- To nie nadużycie wyłącznie seksualne, fizyczne, ale emocjonalne. A nawet powiedziałabym, że duchowe. To cyniczne i bezduszne. We wstępie piszą: "Nie jest to książka na temat randek. Nie chodzi w niej o to, jak mógłbyś stać się milszym, troskliwszym, wrażliwszym facetem (....). Jeśli natomiast pragniesz nauczyć się praktycznych, szybkich, skutecznych technik wywołujących w kobietach fizyczne i emocjonalne podniecenie, wtedy zgoda - w takim przypadku książka jest dla ciebie. Nie potrzebujesz urody, młodości, pieniędzy, limuzyny, odrzutowca, ciała wyczynowego pływaka ani twarzy gwiazdy filmowej. Wszystko, czego potrzebujesz, to głośne wypowiadanie odpowiednich słów".
Rzeczywiście w uwiedzeniu kobiety słowo jest najważniejsze?
- Jesteśmy szczególnie wrażliwe na męski głos i słowa. Pewnie dlatego tak często nadmiernie koncentrujemy się na słowach, a nie na tym, co mężczyzna robi. Słowo jest obietnicą spełnienia naszych ukrytych pragnień.
Jak to działa?
- Na chłopski rozum, jak pani myśli, co jest niezbędne żeby uwieść kobietę? Jakie uczucie musi facet w niej wywołać?
Współczucie?
- Branie na litość?
Żartowałam. Podziw.
- To, co pani powiedziała wcześniej, nie jest głupie. Jeśli facet podrywa nas "na samarytankę", to polepsza nasze samopoczucie. Czujemy się lepsze moralnie, bardziej rozwinięte emocjonalnie.
A jaka jest prawidłowa odpowiedź?
- Każda z nas lubi czuć się wyjątkowa. Jak kobieta jest inteligentna, to nie można jej tego powiedzieć wprost, bo powie, że to frazes. Ale istota wchodzenia w relację, w której jest duże napięcie erotyczne, polega na tym, że czujemy się wyjątkowe w oczach tego jednego mężczyzny. W literaturze pojawiają się takie określenia, że miłość nas uskrzydla, że się otwieramy jak kwiaty, odkrywamy siebie przy mężczyźnie.
Patrząc na to z własnej perspektywy - kobiety w średnim wieku, ceniącej wysoko samoświadomość - wiem, że lepiej jest, jeśli same się odkrywamy i "męski rozbudzacz" nie jest do tego niezbędny. Bo z mężczyznami bywa jak z alkoholem - sprawiają, iż wydaje się nam, że przy nich stajemy się "prawdziwsze"... i to krok do relacji zależnościowej.
Jak powiedzieć kobiecie, że jest wyjątkowa, w taki subtelny sposób?
- On musi znaleźć jakiś szczegół, który dowiedzie, że się kobiecie uważnie przyjrzał i że odkrył jej wewnętrzny świat. Bo to zapowiedź jego empatii. Na przykład ja zbieram kalejdoskopy - mam takie dziwne hobby. W życiu nie spotkałam mężczyzny, który by to zauważył, a to byłoby takie ujmujące. To może być coś w wyglądzie, ale nie to, na co zwracają uwagę wszyscy mężczyźni.