Poprosiłyśmy czytelniczki "Wysokich Obcasów" by przesyłały nam swoje fantazje erotyczne. I przyszły. Dołączyły do fantazji, które zbieram od lat. Powstanie książka. Zbieram je z uwagą, bo dzięki nim można dotknąć istoty kobiecej seksualności. Zazwyczaj fantazje erotyczne traktuje się jako produkt uboczny seksualności. Ja sądzę, że stanowią jej rdzeń. Jakie było pani pierwsze wrażenie po przeczytaniu fantazji czytelniczek?
To często literatura erotyczna, świadcząca o dużej wrażliwości. Bałam się wulgarności. W artykułach o fantazjach erotycznych kobiet najczęściej pojawiają się stada hydraulików i czarnoskórzy strażacy gwałciciele z wielkimi sikawkami. A coś w tym złego? Od razu uprzedzam, że nie będziemy wartościować fantazji, bo to wolna strefa naszej wyobraźni. Nie uniknęłyśmy jednak subiektywizmu i w ramach "konkursu" wybrałam tę, która jest wielowymiarowa, symboliczna i bardzo zmysłowa. Czytelniczka pisze: "Nadróbmy to szybko. Ziemia jest jeszcze zimna, jej zapach przygniata sterczącą zieleń traw. Uginamy się pod ciężarem kwietnia. Zdjęłam kurtkę, żeby położyć ci pod plecy. Trzęsę się, choć wcale nie jest zimno. Już dawno zapomniałam o posiwiałej korze, szronie i kamieniach(...).Czytałam, że w takich chwilach powinno się czuć euforię i szaleć, tracić panowanie nad sobą. Ja wolę patrzeć jak drżą ci powieki i bieleją ramiona. Jest ciepło, spójrz, właśnie zakwitła pierwsza dzika śliwa. Kwiecień wdziera się do serc".
O czym świadczą nasze fantazje? Możemy oczywiście traktować je jako wyraz pewnych tęsknot, ale nie diagnozujmy czy zaspokojonych czy nie. Interpretacja każdej nadesłanej fantazji byłaby nadużyciem. Nie znając kontekstu życiowego ich autorek to nie ma sensu. Sprowadzałoby się do prostackiej konkluzji, że oto jakieś niezaspokojone kobiety spisały swoje fantazje. Możemy to potraktować jako intymną, otwartą dyskusję na temat ścieżek kobiecej wyobraźni- tylko i aż tyle. Też byłam zaskoczona, jak subtelne są fantazje czytelniczek WO. To tak, jakby kobiety w Polsce, prawdopodobnie te o otwartych umysłach, wykształcone, zapracowane, mieszkanki miast, bardzo tęskniły za niuansami emocjonalnymi i prawdziwą zmysłowością. Ogarnęła mnie seksuologiczna melancholia, przypomniały mi się słowa profesor Magdy Środy, że wiele Polek jest już gotowych na partnerstwo, a polscy mężczyźni o wiele rzadziej. Bo te fantazje są wyrazem rozbudzenia na "głębszych poziomach" i otwartości na seks. I to nie tak, jak się stereotypowo kojarzy wyzwolenie, że kobiety są gotowe na przekraczanie wszelkich granic i odgrywanie gwiazd porno. Często we wstępie do tych fantazji pojawiała się uwaga, że czytelniczki marzą, by je zrealizować z mężem, po kilku latach małżeństwa. Albo, że mają mężów i dzieci, ale marzą o mężczyznach z przeszłości. Albo, że jeszcze nie są na takim etapie znajomości, żeby przed mężczyzną, z którym są, w pełni się otworzyć, ale ich fantazje są wyrazem ich gotowości na pełne przeżywanie seksu. Szkoda, że z jakichś przyczyn nie mogą realizować tych potrzeb.
Jedna z czytelniczek pisze: "Choć innym moja fantazja erotyczna wyda się codziennym zwykłym seksem marzę o tym, by mój partner mnie dotykał przy przygaszonym świetle w pokoju, w blasku świec, gdy ja w seksownej bieliźnie leżę bezpiecznie na środku wielkiego łóżka, w ciemnoczerwonej jedwabnej pościeli. Kochamy się bez pośpiechu, tym razem jest tylko dla mnie." "Tym razem jest tylko dla mnie"- to ważne. I to, że się kochają. Najprostszy wyraz erotycznej tęsknoty. W tej wypowiedzi wyczuwa się presję, że jeśli chcemy się uważać za kobiety otwarte, powinnyśmy pójść w kierunku jakiegoś ekstremum. Pseudoestremum oczywiście. To raczej wzorce promowane przez kulturę masową. Często kompletnie rozmijają się z naszymi marzeniami i emocjami. Smutne, ze wyrażanie potrzeb seksualnych w prosty, oczywisty sposób uznajemy za wstydliwe. Tak jak rozmawianie o chorobie i śmierci. Potrafimy swobodnie rozmawiać o punkcie g i o orgazmie. A o zwykłej, ludzkiej potrzebie bliskości erotycznej już nie, bo to krępujące.
Po co fantazjujemy? Wiadomo od tysięcy lat, że kobiety mają olbrzymią wyobraźnię erotyczną, a jeśli jest to poparte praktyką, to się robią "nienasycone". Takie opinie obowiązują w islamie i hinduizmie, pośrednio w chrześcijaństwie, gdzie właśnie z tych powodów przykłada się dużą wagę do kontroli kobiecej seksualności. Seks zaczyna się w głowie. Jeśli więc pani pyta o funkcje fantazji to podstawową jest to, że stymuluje nas seksualnie. Tak jak pornografia podnieca mężczyzn, tak fantazje podniecają kobiety. Wyobraźnia erotyczna to trzon naszej seksualności. W literaturze seksuologicznej podkreśla się, ze mężczyźni są ubożsi w tej sferze. Ja jak zwykle stanę w ich obronie i postawię tezę, że ta różnica to raczej kwestia wzorców kulturowych i treningu.
Czy to znaczy, że kobieta która nie fantazjuje jest zblokowana? Być może tak. Bardzo zachęcam kobiety do fantazjowania. Ale świadomego.
Czyli? Można to porównać do medytacji- świadomego kierowania swojej uwagi na energię seksualną. W nomenklaturze seksuologicznej fantazje kobiece określa się mianem "secret garden" - "tajemniczy ogród". A o ogród trzeba zadbać. Można go pielęgnować, kreować, zmieniać. On sam zmienia się w zależności od pór roku, fazy życia, nastroju. Możemy odkrywać w nim różne zakątki, posadzić w nim egzotyczne i piękne rośliny. Świadome fantazjowanie polega na tym, że same podejmujemy decyzję o tym, że to robimy lub nie. Wybieramy sobie czas i miejsce. Trenujemy w ten sposób wyobraźnię erotyczną.
Jak rozwijać swoje fantazje, jeśli jesteśmy zblokowane. A jak pani myśli?
Może przez literaturę, film. Pamiętam jak ogromne wrażenie zrobiła na mnie skandaliczna książka Pauline Rege "Historia O." A na mnie opowiadania Anais Nin, które czytałam już jako dorosła kobieta. Literatura i filmy mogą nas poruszyć, sprawić, że odkryjemy, że coś nam zdecydowanie pasuje, jest zgodne z naszymi wewnętrznymi skryptami, ukrytymi przed nami samymi. Możemy też oglądać pornografię np. tę kobiecą, o której rozmawiałyśmy, ale dobrać taką, która przemawia do naszej wrażliwości. Nie warto zapychać wyobraźni byle czym.
W tym naszym ogrodzie są nie tylko piękne lilie, ale można też tam spotkać przerażające bestie. Mogą tam znaleźć się rzeczy nie do końca zgodne z kanonami piękna, ale mające dla nas osobisty urok. Kojarzy mi się"Raz w roku w Skiroławkach" Nienackiego, kultowa książka w latach 80, musiałam to czytać jak byłam dość młoda. Był tam opis erotycznych spotkań młodej dziewczyny z nieznajomym mężczyzną w pociągu skojarzony z zapachem suszonych śliwek. Ten zapach miał dla niej już na zawsze seksualny wymiar. Ale nie każdemu musi odpowiadać zapach zeschniętych śliwek, tak jak nie musi komuś odpowiadać fantazja jednej z czytelniczek, w której kobieta kładzie się na zimnej ziemi i innej, która tę ziemię zjada!