http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Ile warto zapłacić za cztery wersy miłości

Aleksandra Klich
05.10.2011 , aktualizacja: 17.10.2011 11:31
A A A Drukuj
prof. Tadeusz Sławek Fot. Dawid Chalimoniuk/Agencja Gazeta prof. Tadeusz Sławek
Po pierwsze, rozdzieliliśmy ciało od duszy, po drugie, uznaliśmy, że ciało jest podejrzane, a dusza - cacy, po trzecie, wymyśliliśmy Boga, który skazuje człowieka na wieczne męki tylko dlatego, że człowiek idzie za swoimi pragnieniami. Wyjść z użyteczności. Wychylić się poza krzątaninę. Zrobić rzecz niepotrzebną. Nie dla pieniędzy, sławy, sukcesu - mówi profesor Tadeusz Sławek
Katowice. Wykładowca Uniwersytetu Śląskiego, poeta, tłumacz, eseista, literaturoznawca, profesor Tadeusz Sławek.
Fot. Dawid Chalimoniuk / AGENCJA
Katowice. Wykładowca Uniwersytetu Śląskiego, poeta, tłumacz, eseista, literaturoznawca, profesor Tadeusz Sławek.
Miłość jest wszystkim, co istnieje -

To wszystko, co o niej wiemy;

Wystarczy - ciężar wozu musi

Stosowny być do kolein

Panie profesorze, co mam zrobić z tymi słowami?

Tadeusz Sławek. Niepokoi panią? To dobrze. Emily Dickinson byłaby zadowolona. Zatrzymała panią w biegu.

Jak jej to się udało?

-Zręcznie pokazując, jaki kłopot jest z miłością. W dwóch pierwszych wersach mówi o miłości jak o czymś nieogarnionym, prawie jak mistycy o Bogu, a potem nagle wskakuje w zwyczajną rzeczywistość wozu jadącego po koleinach. Z jednej strony chce nazwać miłość, z drugiej wie, że jak to zrobi, to ją zamknie w klatce, oprawi w ramę i zabije. I dlatego nawet ten ostatni "zdroworozsądkowy" fragment o wozie i koleinach jest zagadką: przecież to nie wóz ma być stosowny do kolein, ale odwrotnie. Gdzie nie spojrzeć, pytanie.

Czytam ten wiersz i dalej nie wiem, czym jest miłość.

-Emily pyta, nie odpowiada. Proszę spojrzeć, ile w jej wierszach myślników, wszystkie otwierają przestrzeń niepokoju. Odpowiedź rodzi kolejne pytanie. Ona wie, że nie ma innej drogi. Człowiek jest jak nomada: nasza droga do spokoju wiedzie przez niepokój. Ledwie znajdzie pozorny spokój, już go dręczy kolejne pytanie. I tak w nieskończoność.

Emily Dickinson to największy amerykański poeta. Wie pani, co mnie najbardziej porusza w jej życiu? Że ona w ogóle się nie przejmowała tym, że jest poetką. To coś fantastycznego! Nie ma niczego gorszego niż ludzie, którzy nazywają się poetami i żadną inną praca się nie zhańbią (śmiech).

Pan też bywa poetą. Ale i polonistą, anglistą, filozofem. Był pan rektorem uniwersytetu, jest szefem instytutu komparatystyki na uniwersytecie, pisze książki o wielkich outsiderach i eseje do "Tygodnika Powszechnego", tłumaczy.

-Trzeba się nauczyć wychodzić z ról. Nie utożsamiać do końca z funkcją, którą się wykonuje. Jak człowiek nie wie do końca, kim jest, to wzrasta szansa, że w przepływach między rolami i funkcjami, zajęciami, terminami mogą mu się zdarzyć ciekawe rzeczy. Gdy traktujemy siebie zbyt poważnie, łatwo znaleźć się pod ścianą, bez żadnego pola manewru. To śmiertelne niebezpieczeństwo utraty dystansu do siebie.

Nie jest pan uczonym?

-Nie. Jestem kundlem. Uczony jest rasowy, a ja uciekam od tego jak od ognia, np. opisanie siebie do końca, bez reszty, bez dystansu jako "nauczyciela" robi z człowieka Pimkę.

A jak się pan budzi, to jak o sobie myśli?

-No, wie pani, co za pytanie! W ogóle nie myślę o sobie (śmiech). Łatwej się żyje, gdy człowiek mało o sobie myśli.

A wie pani, że Dickinson przez całe swoje prawie 50-letnie życie krzątała się po swoim rodzinnym, surowym protestanckim domu? Nigdy nie wyszła za mąż, zajmowała się rodzicami, z domu wyjechała zaledwie kilka razy. I pisała poezję, którą pies z kulawą nogą się nie zainteresował. Opublikowała jakiś jeden czy drugi wiersz, bez żadnego echa, pod pseudonimem.

Znieczuleni seksem>>
Kliknij, by przeczytać

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (6)

  • wendrowczyk

    Oceniono 1 raz -1

    i pomyśleć, że moje podatki idą na produkowanie takich natchnionych, nawiedzonych, poetyckich bredni

  • aaron_agorenstein

    Oceniono 1 raz -1

    @white_lake

    Wywody, które sobie można snuć nie dbając o rzetelność i dokładność, są dla mnie niewiele warte. Dlatego założyłem, że te błędy są wynikiem "roztrzepania" profesora Sławka, a nie jego skłonności do nieodpowiedzialnego gadulstwa.

    Ale może rzeczywiście masz rację i są to tylko takie sobie swobodne pogaduszki, gdzie szczegóły mają "znaczenie znikome lub żadne".

  • white_lake

    Oceniono 1 raz 1

    @aaron_agorenstein
    nie wątpię, że masz rację, ale może spróbuj się zastanowić nad treścią i znaczeniem wywodów pana Sławka, dla których te szczegóły mają naprawdę znaczenie znikome lub żadne

    przeczytałam wywiad z ogromną przyjemnością - dziękuję, bardzo ożywczy powiew spokoju i mądrości

  • aaron_agorenstein

    Oceniono 1 raz 1

    Pan Sławek nawołuje do skupienia i namysłu, a sam jest roztrzepany.

    - Dickinson nie miała "prawie 50-letniego" życia, bo umarła w wieku ponad 55 lat.
    - "Widok Delft" Vermeera nigdy nie wisiał w Luwrze
    - Emerson nie zrzucał "zakonnej sukienki", bo nigdy nie był w zakonie

    Panu Sławkowi rzeczywiście świetnie udaje się wychodzić z roli dokładnego, rzetelnego profesora.

  • paniena

    Oceniono 1 raz 1

    genialny wywiad

  • smok_wawerski

    Oceniono 1 raz 1

    Wspaniały człowiek, fascynująca postać, p. Profesora pozdrawia były student....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX