Czekałam na ten czas. Marzyłam o dniu, kiedy miesiączka po prostu więcej nie przyjdzie. Nie znosiłam jej przez te wszystkie lata - tłumaczy Marta, 56-latka z Warszawy. I przyznaje, że wraz z klimakterium odnalazła w sobie spokój. - Jestem spełnioną kobietą w kwiecie wieku. Wychowałam dzieci, odchowałam wnuki, żyję w szczęśliwym, dojrzałym małżeństwie. Już nie muszę być płodna i cieszę się, że nie jestem. Teraz przyszedł czas, bym zajęła się tylko sobą. W końcu mogę robić to, na co mam ochotę - ocenia.

Dlatego wraz z mężem rzucili dotychczasowe prace (on - inżynier budownictwa, ona - księgowa), sprzedali M-3 i na wsi niedaleko Sochaczewa założyli plantację borówki amerykańskiej. - Moje antidotum na objawy menopauzy to spokój. Mały domek, dwa koty, cztery psy i całe pola owocowych krzaczków. Wsłuchuję się we własne ciało i myśli. Tak wyobrażałam sobie ostatnią tercję życia. Spełniłam marzenie - wyznaje...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.