http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Pocałunek zimna

Irena Cieślińska
19.01.2012 , aktualizacja: 19.01.2012 20:40
A A A Drukuj
Partner - bezopryszczki.pl Partner - bezopryszczki.pl
Nawet gorący pocałunek nie zdołał jej rozgrzać. Wilgotny wiatr przenikał ziąbem do szpiku kości. Była też chyba zbyt zmęczona po całym tygodniu pracy, zbyt niewyspana i za bardzo zmarznięta, by prawdziwie cieszyć się wspólnym wieczornym spacerem.
ZOBACZ TAKŻE


Rankiem bolała ją głowa, czuła się rozbita, z wargi mrowiły i były boleśnie opuchnięte. Jednak to nie namiętność pozostawiła ślady na jej wargach. To opryszczka - efekt zakażenia wirusem Herpes simplex. Pocałunek zimna

Ze wszystkich znanych wirusów ten atakuje najczęściej - zaraził już blisko 80 proc. ludzi. Mało kto jednak wie, z jak groźnym wrogiem ma

do czynienia

Nadeszła jesień, słoty, a wraz z nią sezon grypowy. Paskudne samopoczucie, dreszcze, ból głowy i stawów nie były dla Melissy zaskoczeniem - niemal co roku łapała w tym okresie jakiegoś wirusa. "Proszę wypocząć, poleżeć w domu, pić dużo płynów" - orzekł lekarz. Melissa, podśmiewała się czasami z męża, który niezwykle serio traktował wszystkie swoje dolegliwości, ale to, co wyprawiała ona, przekraczało wszelkie granice. Jak jednak nazwać kogoś, kto nie dość, że jest drażliwy i cierpiący, to jeszcze na dodatek reaguje agresją na wszystkie próby pomocy? Mąż nie poznawał Melissy - zaniedbana i wściekła jak osa wydawała się innym człowiekiem. Kiedy jednak pojawił się z żoną w szpitalu, skarżąc się na jej niecodzienne zachowanie, sam został potraktowany jak histeryk. "To tylko grypa - uspokajająco przekonywał specjalista w izbie przyjęć. -Proszę wracać do domu, odpocząć i skłonić małżonkę do wypoczynku".

Poszukiwana, poszukiwany

Po dwóch dniach wściekłego miotania się po domu Melissa popadła w katatonię. Przestała jeść i pić, leżała nieruchomo wpatrzona w ścianę. Mąż w akcie desperacji oznajmił w szpitalu, że tym razem nie opuści poczekalni, póki nie przyjmą jego żony na oddział. Tymczasem Melissa nie miała już gorączki, nie kasłała, a jej drogi oddechowe wyglądały na czyste, co potwierdziły prześwietlenia. Jednak badanie krwi wykazało znacznie podwyższony poziom białych ciałek. Gdzieś trwał stan zapalny. Gdzie?

Objawy - dreszcze i dziwne zmiany zachowania - wskazywały nie tyle na grypę, ile na infekcję układu nerwowego. A w płynie mózgowo- -rdzeniowym nieoczekiwanie znaleziono czerwone krwinki, znak, że nastąpiło krwawienie z mózgu. Objaw dość charakterystyczny dla opryszczkowego zapalenia tego organu.

Zimno i nie tylko

Wirus opryszczki Herpes simplex występuje w dwóch odmianach - HSV1 i HSV2. HSV2 przenoszony jest drogą płciową i atakuje przede wszystkim genitalia. HSV1 przenosi się przez ślinę i inne płyny ustrojowe. Działa od pasa w górę - wywołuje zmiany na śluzówkach, ale jest też odpowiedzialny za blisko 95 proc. przypadków infekcji układu nerwowego.

Opryszczką wargową HSV1 większość z nas zaraża się w dzieciństwie. Pierwsze zetknięcie z wirusem na ogół odchorowujemy poważnie. Objawy są podobne do grypy: wysoka gorączka, ból głowy, mięśni, stawów. U dzieci w jamie ustnej tworzą się pęcherzyki, które dość łatwo pękają, pozostawiając bolesne nadżerki. Kolejne nawroty infekcji przechodzimy często bezobjawowo, choć zazwyczaj ich znakiem jest opryszczka zwana też "zimnem" - szpecące zgrubienie na wargach lub w ich okolicach. Po kilku dniach od pojawienia się ogniska opryszczki wypełniają się płynem surowiczym, potem ropą, w końcu strupkami. Czasami trochę pieką, bolą lub powodują nieprzyjemne uczucie zdrętwienia. Wszystkie te objawy są na tyle błahe, że często bagatelizujemy zakażenie, uznając je wyłącznie za problem kosmetyczny. Niesłusznie.

Zaczajony w ukryciu

Herpes simplex to jeden z najbardziej złożonych drobnoustrojów. Pasożytuje w komórkach nerwowych i potrafi pozostać w uśpieniu przez wiele lat. Po pierwszym ataku wirus wycofuje się z zakończeń nerwów aż do zwojów rdzeniowych i przyczaja się w oczekiwaniu na okazję. Potrafi czekać uśpiony nawet wiele lat. Powtórnie uderza, wykorzystując moment osłabienia organizmu: silne wychłodzenie, gorączkę, przeziębienie lub grypę, przemęczenie, silny stres, niewyspanie, a nawet miesiączkę lub ekspozycję na słońce podczas długiego opalania. Wyskakują nam wówczas kolejne swędzące pęcherzyki.

Zdarza się jednak, że atak wirusa przebiega w innym kierunku - na przykład wzdłuż nerwu trójdzielnego, który zapewnia czucie na twarzy. Stamtąd przedostaje się aż do podstawy mózgu, skąd może przypuścić atak na płaty skroniowe i węchowe, obszary odpowiedzialne za pamięć i emocje.

Oba typy wirusa opryszczki potrafią atakować również rogówkę - przezroczystą zewnętrzną warstwę gałki ocznej -i są główną przyczyną ślepoty.

Walka z czasem

Pierwszymi zwiastunami opryszczkowego zapalenia opon mózgowych są: złe samopoczucie, gorączka, bóle głowy, zmiany w zachowaniu, drażliwość, drgawki, a także omamy węchowe lub słuchowe. Nieleczona infekcja mózgu w blisko 70 proc. wypadków kończy się śmiercią. U blisko 30 proc. wyleczonych uszkodzenie mózgu jest trwałe - skutkuje utratą węchu, pamięci lub nawracającymi atakami padaczkowymi. O skuteczności terapii decyduje czas, bowiem wirus szybko się namnaża, niszcząc układ nerwowy.

Melissa nie miała czasu, bo kiedy po raz pierwszy zbadał ją neurolog, pogrążona już była w śpiączce. Umierała. Tylko odwadze i niebywałej intuicji lekarzy zawdzięczała podanie "w ciemno" dożylnie acyklowiru, jedynego leku zdolne go uniemożliwić namnażanie się wirusa opryszczki, bo każda kolejna godzina choroby powodowała nowe spustoszenia w jej mózgu. Wyniki badania potwierdzające diagnozę nadeszły z laboratorium dopiero po dwóch dniach. Szczęściem dzięki zastosowanej kuracji pacjentka zaczynała już wówczas dochodzić do siebie. Wróciła do domu ale nie poznawała ani siebie, ani otoczenia, ani najbliższych. W domu nie mogła znaleźć łazienki. "Prawdopodobnie przebudowałeś to i owo pod moją nieobecność?" - strofowała w żartach męża. Nie pamiętała, że grywała wcześniej w tenisa. Ba! Nie wiedziała, że patrzy na rakietę tenisową. Uszkodzeniu też uległ jej ośrodek odpowiedzialny za rozpoznawanie twarzy.

Chroń małe dzieci

Zakażenie opryszczką nie zawsze kończy się tak poważnie jak w przypadku Melissy. W Polsce niemal każdy człowiek jest nosicielem wirusa, choroba uaktywnia się u prawie połowy z nich, natomiast na opryszczkowe zapalenie mózgu zapada rocznie 150-200 osób. Połowa umiera z powodu zbyt późnego rozpoznania.

Na szczęście u nosicieli znacznie rzadziej dochodzi do infekcji układu nerwowego niż u osób świeżo zakażonych. To dlatego, że z czasem organizm produkuje coraz więcej przeciwciał skierowanych przeciwko Herpes simplex i coraz sprawniej utrzymuje go w ryzach.

Szczególnie ważne jest, by chronić przez zakażeniem małe dzieci - chorzy rodzice nie powinni dziecka całować, oblizywać jego smoczka czy pić z jego naczyń.

Historia Melissy opisana na podstawie relacji dr. Johna R. Pettinato, neurologa z New Hampshire

Więcej na zdrowie.gazeta.pl/opryszczka



Podziel się