http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Jaja są lustrem łez

Wika Kwiatkowska
01.12.2009 , aktualizacja: 26.11.2009 16:54
A A A Drukuj
'W Stanach feministki - te wojujące znaczy - nie uznają się za płeć piękną. I, niestety, w większości mają rację. Jeśli określenia tego użyłaby kobieta, zaraz by krzyczały: Siostro, chyba wypowiedziałaś te słowa w ostrym ataku samopogardy. A jeśli facet - obmierzły gwałcicielokanibal myślący wyłącznie o zaspokojeniu chuci' - rozmowa z pisarzem Piotrem Milewskim
<b>Piotr Milewski</b>
- ur. 1964, wychował się na warszawskim Czerniakowie. Jako licealista był punkiem (uczył się w znanym warszawskim liceum im. Stefana Batorego). Wtedy też zadebiutował na łamach 'Poezji'. Po ukończeniu Wydziału Prawa na UW wyjechał do Nowego Jorku. Od 1992 roku jest amerykańskim korespondentem Radia Zet, od 2001 - korespondentem TVN 24. Na stałe współpracuje z nowojorskim 'Nowym Dziennikiem', a także z gazetami i czasopismami w Polsce. Rok temu wyszła jego pierwsza książka 'Rok nie wyrok', a ostatnio ukazał się zbiór opowiadań 'Szkice glanem'
Fot. Jan Ambrosiewicz
Piotr Milewski - ur. 1964, wychował się na warszawskim Czerniakowie. Jako licealista był punkiem (uczył się w znanym warszawskim liceum im. Stefana Batorego). Wtedy też zadebiutował na łamach 'Poezji'. Po ukończeniu Wydziału Prawa na UW wyjechał do Nowego Jorku. Od 1992 roku jest amerykańskim korespondentem Radia Zet, od 2001 - korespondentem TVN 24. Na stałe współpracuje z nowojorskim 'Nowym Dziennikiem', a także z gazetami i czasopismami w Polsce. Rok temu wyszła jego pierwsza książka 'Rok nie wyrok', a ostatnio ukazał się zbiór opowiadań 'Szkice glanem'
ZOBACZ TAKŻE
Jesteś próżny?

A kto nie jest? Jesteśmy tak próżni, że zależy nam nawet na opiniach tych, na których nam nie zależy. To cytat, ale nie pamiętam z kogo. Nawet chomik lubi być chwalony. Śmiesznie lub strasznie zaczyna się robić, dopiero kiedy zdrowa próżność przechodzi w narcyzm.

Kiedy opisujesz kobiety, przed oczami staje obraz słodkiej idiotki, ewentualnie wrednej idiotki. Tak widzisz tzw. płeć piękną?

Płeć piękną? Amerykańskie feministki rozszarpałyby cię na strzępy! Niektóre opowiadania są satyryczne, inne to groteska, makabreska, purnonsens. Krótko mówiąc, szeroko pojęte jaja. Przy takiej konwencji postacie z natury rzeczy są przerysowane i mają głównie cechy negatywne albo śmieszne. Chodzi o to, by plusy nie przesłoniły minusów. Ośmieszonych bohaterów płci męskiej - nie liczyłem - jest chyba więcej.

Płeć piękną ujęłam w cudzysłów. Ale z twojej niefeministycznej perspektywy - czyż nie jest piękna?

Z mojej perspektywy jest najpiękniejsza. Ale w Stanach feministki - te wojujące znaczy - nie uznają się za płeć piękną. I, niestety, w większości mają rację. Jeśli określenia tego użyłaby kobieta, zaraz by krzyczały: 'Siostro, chyba wypowiedziałaś te słowa w ostrym ataku samopogardy'. A jeśli facet - 'obmierzły gwałcicielokanibal myślący wyłącznie o zaspokojeniu chuci'. Jak na ironię, kiedy czyta się wojujące feministki, można odnieść wrażenie, że to one myślą wyłącznie o zaspokajaniu chuci. I co gorsza, muszą ograniczać się do myślenia.

Napisałeś: 'Najbardziej lubię kobiety gołe i żywe. Będę je określał mianem bab. Dzięki temu mniej się zmęczę. Kobieta ma trzy sylaby, a baba tylko dwie'. Kogo chcesz zirytować?

Zirytować? Myślałem, że to śmieszne. Była kiedyś taka piosenka, chyba w latach 50. czy 60. Gość - nie pamiętam kto - śpiewał: 'Baby, ach te baby...', i nikt się nie obrażał. No ale to było przed sprowadzeniem z Ameryki politycznej poprawności.

W twoim nowym zbiorze 'Szkice glanem' jest jedno wyjątkowo złośliwe, choć też bardzo zabawne opowiadanie - monolog redaktorki pisma kobiecego. Naprawdę masz takie bolesne obserwacje dotyczące tego środowiska?

Skąd. Uważam, że pisma kobiece są intelektualną awangardą naszej prasy. Szczególnie cenię je za bezkompromisowość - nieprzesłodzone, śmiałe wywiady z celebrytami. 'Vogue' czy 'Vanity Fair' bałyby się traktować gwiazdy tak obcesowo, fotografować tak brutalnie. Poza tym 'uwielbiam chińską kuchnię, medycynę i feng shui' - jak powiada moja bohaterka. Uważam też, że rodzima moda prezentowana na łamach pism kobiecych niedających się przekupić zachodnim firmom jest znacznie lepsza od paryskiej czy nowojorskiej. Bliskie mi są szczerość i odwaga redaktorek pism kobiecych oraz autentyzm, którym tchną ich teksty. Dlatego zresztą bardzo się cieszę, że mogę od czasu do czasu coś dla tych pism zrobić, dołożyć swoją cegiełkę do świetlistego gmachu na soczyście zielonym wzgórzu, za które zachodzi wielkie, czerwone słońce...

Po tej laurce i szczerym hołdzie dla sektora prasy kobiecej zdradź, jakie kobiety ci imponują.

Kobiece, ale samodzielne, inteligentne, ale nie przemądrzałe, elokwentne, ale nie roztrajkotane, dowcipne, ale nie zgryźliwe, seksowne, ale nie wypindrzone. Duże wymagania, cholera, co? Mogę polecieć nazwiskami, chcesz?

Bardzo chcę!

Monika Olejnik, Anita Werner, Dorota Masłowska, Maria Janion, Kasia Nosowska, Christiane Amanpour, Patti Smith, Chrissie Hynde.

Czyli silne, zdecydowane i niezależne. Twoja niechęć do poprawności politycznej wykracza, na szczęście, poza 'baby' w twojej wersji wierszyka o Murzynku Bambo: 'Mama powiada napij się mleka, on do krakhałzu mamie ucieka'. Tuwim XXI wieku?

Ten wierszyk to kpina z polskiego szowinizmu i rasizmu. W opowiadaniu jest wyraźnie zaznaczone, że przeczytałem go w 'Orle Białym' - wymyślonej gazecie ukazującej się na Greenpoincie, czyli w polskiej dzielnicy Nowego Jorku. Tamtejsza ludność tak właśnie postrzega Murzynów. Zresztą nie przepada też za Żydami, Arabami, Chińczykami, Rosjanami... Lista jest długa.

Nie przepadasz za rodakami z Greenpointu?

Z wzajemnością.

Na ile się odsłaniasz, pisząc?

Na tyle, na ile chcę.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się