Dwanaście wybitnych naukowczyń w obiektywie Zorka Project. Stypendystki Fundacji na rzecz Nauki Polskiej zostaną dziewczynami z kalendarza na przyszły rok. Nam opowiadają o wszechświecie, rzodkiewniku i ekstazach przeżywanych w laboratorium

zdjęcia Monika Bereżecka, Monika Redzisz/Zorka Project
Od lewej: Dorota Pudzianowska, dr Anna Ihnatowicz, prof. Ewa Damek

zdjęcia Monika Bereżecka, Monika Redzisz/Zorka Project
Michalina Góra, dr hab. Barbara Klajnert

zdjęcia Monika Bereżecka, Monika Redzisz/Zorka Project
Od lewej: Dr Monika Kusiak, dr Weronika Chańska, dr inż. Magdalena Kasprowicz
ZOBACZ TAKŻE
- Nowy piękny świat (21-03-10, 17:00)
- Gdzie te Uniwersytety, Akademie? (12-01-10, 06:00)
- Jak baba może zarządzać nauką (03-08-09, 01:00)
- Astronomki (29-03-09, 01:00)
- Inne życie (21-01-08, 11:00)
- Stereotypy płciowe (24-04-06, 11:00)
SERWISY
Podróż przez wszechświat
Dr hab. Dorota Rosińska pracuje w Instytucie Astronomii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Jest stypendystką programu Fundacji na rzecz Nauki Polskiej FOCUS (edycja 2007), dzięki któremu może utworzyć zespół naukowy. Zajmuję się badaniami związanymi z falami grawitacyjnymi.
Jesteśmy wszyscy bardzo podekscytowani nową możliwością obserwacji wszechświata. Promieniowanie grawitacyjne to oddziaływanie innego rodzaju niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Fale grawitacyjne nie rozchodzą się po prostu w czasoprzestrzeni jak na przykład fale elektromagnetyczne; fale grawitacyjne to oscylacje samej czasoprzestrzeni. Fala grawitacyjna powoduje, że przestrzeń kurczy się i rozszerza, my - razem z nią. Fale elektromagnetyczne są absorbowane przez materię międzygwiazdową oraz przez atmosferę ziemską; fale grawitacyjne natomiast podróżują przez wszechświat praktycznie bez przeszkód. Dzięki nim będziemy mogli zobaczyć obiekty, których nie możemy zobaczyć w żaden inny sposób - na przykład zlewające się dwie czarne dziury, gwiazdy neutronowe, powstawanie i oscylacje czarnych dziur w supernowych czy też nawet początki wszechświata.
Istnienie tych fal zostało przewidziane przez ogólną teorię względności Einsteina, uczeni od lat próbowali je wykryć, ale do tej pory nie było odpowiednich technik badawczych. W tej chwili na świecie istnieje kilka nowoczesnych obserwatoriów fal grawitacyjnych wykorzystujących technikę interferometrii: we Włoszech (VIRGO), w Stanach Zjednoczonych (LIGO), Niemczech (GEO600) i Japonii (TAMA300). Planowany jest również eksperyment o nazwie LISA w przestrzeni kosmicznej. Detektory naziemne to lustra umieszczone naprzeciw siebie w dwóch rurach (ramionach interferometru) o długości od kilkuset metrów do czterech kilometrów, skrzyżowanych pod kątem prostym. W środku jest próżnia. Rozchodząca się fala sprawia, że jedno ramię się wydłuża, a drugie skraca. Wiązka laserowa mierzy zmiany długości ramion.
Detektory VIRGO i LIGO osiągnęły już zamierzoną czułość i już zbierają unikatowe dane. W przyszłości, w 2012 r., planowane są kolejne usprawnienia, co zwiększy dziesięciokrotnie zasięg detektorów. Grupa polskich naukowców tworząca zespół POLGRAW, której jestem członkiem, dołączyła do eksperymentu VIRGO w zeszłym roku. W grupie jest ok. 150 osób, z Polski jest nas kilkanaścioro. Jesteśmy pionierami nowej dziedziny astrofizyki - astronomii fal grawitacyjnych.
Zrobiłam doktorat w CAMK PAN w Warszawie. Następnie wyjechałam do paryskiego obserwatorium. Potem wygrałam konkurs na najlepszy projekt badawczy obcokrajowca w Hiszpanii i tam spędziłam kolejne półtora roku. Obecnie prowadzę badania w Instytucie Astronomii na uniwersytecie w Zielonej Górze.
Miasta przyszłości
Justyna Zdunek-Wielgołaska, Zakład Architektury Polskiej, Pracownia Historii Budowy Miast na?Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, stypendystka programu START Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (edycja 2008).
Zawsze interesowała mnie tematyka urbanistyczna, miasto i jego problemy; fascynowało mnie to, że tyle rzeczy trzeba ze sobą zgrać, żeby organizm miejski dobrze funkcjonował.
Na studiach doktoranckich otrzymałam stypendium Fulbrighta i wyjechałam na Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley; zajmowałam się problematyką modernizacji miast amerykańskich. Wyniki prowadzonych tam badań wykorzystałam w swojej rozprawie doktorskiej jako materiał porównawczy dla miast polskich. Wkrótce przystępuję do obrony doktoratu na temat pozaplanistycznych determinant kształtowania przestrzeni publicznych w Płocku i Radomiu w okresie transformacji systemowej. Okazało się, że Płock ambitniej podjął wyzwania wynikające z nowej sytuacji administracyjnej i gospodarczej. Jego władze i miejscy aktywiści stosunkowo szybko zaczęli wdrażać projekty rewitalizacyjne, kierując się zasadami wolnorynkowymi.
Pierwsze projekty rewitalizacyjne zaczęły się w latach 90. Miasta polskie dopiero się uczą, jak wykorzystywać środki unijne do odnowy przestrzeni publicznej. Bardzo ważne jest zaangażowanie społeczne, a tego w Polsce wciąż brakuje. Brak poczucia społecznej odpowiedzialności za otoczenie, dziedzictwo historyczne i kulturowe paraliżuje wiele inicjatyw i wpływa destrukcyjnie na otoczenie. Widać to choćby w moim rodzinnym Otwocku, w którym zanika spuścizna architektury drewnianej - styl świdermajer niszczeje. Zdarzają się przypadki podpalenia, kiedy właściciel dowiaduje się, ile kosztowałaby go renowacja domu i jakie są ceny gruntu.
W przyszłości chcę kontynuować badania nad rewitalizacją miast, próbując znaleźć rozwiązania optymalnie łączące ochronę tego, co historyczne, i promocję tego, co nowoczesne. Miasta przyszłości to miasta multifunkcyjne, złożone, wielowymiarowe, które jednocześnie odpowiadać będą potrzebom różnych grup społecznych, w których jest miejsce na eksperyment architektoniczny, ale jednocześnie chroni się to, co wartościowe w krajobrazie miejskim.
Lady wśród rycerzy holografii
Prof. dr hab. inż. Małgorzata Kujawińska pracuje na Politechnice Warszawskiej w Instytucie Mikromechaniki i Fotoniki. Jest kierownikiem Zakładu Inżynierii Fotonicznej i senatorem Politechniki Warszawskiej. Laureatka subsydium profesorskiego MISTRZ Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (edycja 2001). Jestem naukowcem i wynalazcą.
Politechnikę Warszawską wybrałam trochę z przekory, bo mój starszy brat, który studiował fizykę na uniwersytecie, uważał, że inżynierowie to taki drugi sort, że nauka jest tworzona na uniwersytecie. Postanowiłam mu udowodnić, że nie. Zdałam na Wydział Mechaniki Precyzyjnej. Zaczynała się wtedy w Polsce era laserów. Poszłam na pierwszy w Polsce wykład o holografii. Zobaczyłam, jak pod wpływem światła powstaje trójwymiarowy obraz. Zachwyciło mnie to i zafascynowało. To był przełom.
W 1987 r. dostałam stypendium British Council i wyjechałam do Anglii. Na początku w laboratorium wszyscy patrzyli na mnie, jakbym przyjechała z kraju białych niedźwiedzi. Zaglądali do pokoju, wyraźnie sprawdzając, czy wiem, jak posługiwać się narzędziami. Dopiero po kilku tygodniach zrozumieli, że jestem równym partnerem. To, co najbardziej lubię, to praca w laboratorium. Jestem przede wszystkim eksperymentalistką. Czego mi potrzeba do rejestracji hologramu? Stołu stabilizowanego od drgań, lasera, czyli źródła światła koherentnego, oraz płyty holograficznej, na której są prążki, które mają gęstość do 3 tys. linii na milimetr, a więc kilkadziesiąt razy większą niż rozdzielczość typowych materiałów fotograficznych lub matryc cyfrowych aparatów fotograficznych.
Oprócz holografii zajmuję się zastosowaniami różnych optycznych metod pomiarowych - w przemyśle, medycynie, multimediach czy badaniach obiektów inżynierskich. Informacja kodowana jest we wzorze prążków, który następnie analizowany specjalnymi metodami daje ilościową informację o deformacjach w różnego rodzaju konstrukcjach. W podobny sposób badamy wady postawy człowieka. Uważam, że to, co się wytworzy na uczelni, powinno być jak najszerzej wdrażane. Niestety, w liczbie patentów i wdrożeń Polska jest niemal na szarym końcu. Od roku '94 współpracuję z największą na świecie organizacją optyczną International Society for Optical Engineering (SPIE). Jako pierwsza kobieta byłam wybrana do rady dyrektorów, a w 2005 zostałam jej pierwszym prezydentem - kobietą. Reprezentowałam organizację na całym świecie - w Indiach i Australii, Japonii i Ameryce. Trochę śmiesznie to wyglądało - 50 panów i ja jedna sierotka. Jestem też jedyną na świecie lady w Stowarzyszeniu Rycerzy Holografii. Miałam bardzo wiele propozycji, żeby się przenieść za granicę. Ale nie, ja wolę być tutaj. Myślę, że udało mi się stworzyć doskonałą ekipę, na poziomie światowym. Poza tym - jakkolwiek by to brzmiało patetycznie - jestem patriotką. Moim marzeniem jest stworzenie w Warszawie Instytutu Fotoniki. I chyba krok po kroku się do tego zbliżam.
Ogier i spermatogeneza
Prof. Barbara Bilińska pracuje w Instytucie Zoologii UJ, jest kierownikiem Zakładu Endokrynologii i Hodowli Tkanek na Uniwersytecie Jagiellońskim. Laureatka subsydium profesorskiego MISTRZ Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (edycja 2008).
Endokrynologią i biologią rozrodu zajmuję się od ponad 30 lat. Przedmiotem moich badań prowadzonych zarówno in vivo, jak i in vitro jest regulacja hormonalna funkcji gonady męskiej i męskiego układu rozrodczego. Model badawczy stanowią zwierzęta laboratoryjne - mysz, nornica ruda i szczur, oraz zwierzęta użytkowe - tryk, ogier i knur.
Dr hab. Dorota Rosińska pracuje w Instytucie Astronomii na Uniwersytecie Zielonogórskim. Jest stypendystką programu Fundacji na rzecz Nauki Polskiej FOCUS (edycja 2007), dzięki któremu może utworzyć zespół naukowy. Zajmuję się badaniami związanymi z falami grawitacyjnymi.
Jesteśmy wszyscy bardzo podekscytowani nową możliwością obserwacji wszechświata. Promieniowanie grawitacyjne to oddziaływanie innego rodzaju niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Fale grawitacyjne nie rozchodzą się po prostu w czasoprzestrzeni jak na przykład fale elektromagnetyczne; fale grawitacyjne to oscylacje samej czasoprzestrzeni. Fala grawitacyjna powoduje, że przestrzeń kurczy się i rozszerza, my - razem z nią. Fale elektromagnetyczne są absorbowane przez materię międzygwiazdową oraz przez atmosferę ziemską; fale grawitacyjne natomiast podróżują przez wszechświat praktycznie bez przeszkód. Dzięki nim będziemy mogli zobaczyć obiekty, których nie możemy zobaczyć w żaden inny sposób - na przykład zlewające się dwie czarne dziury, gwiazdy neutronowe, powstawanie i oscylacje czarnych dziur w supernowych czy też nawet początki wszechświata.
Istnienie tych fal zostało przewidziane przez ogólną teorię względności Einsteina, uczeni od lat próbowali je wykryć, ale do tej pory nie było odpowiednich technik badawczych. W tej chwili na świecie istnieje kilka nowoczesnych obserwatoriów fal grawitacyjnych wykorzystujących technikę interferometrii: we Włoszech (VIRGO), w Stanach Zjednoczonych (LIGO), Niemczech (GEO600) i Japonii (TAMA300). Planowany jest również eksperyment o nazwie LISA w przestrzeni kosmicznej. Detektory naziemne to lustra umieszczone naprzeciw siebie w dwóch rurach (ramionach interferometru) o długości od kilkuset metrów do czterech kilometrów, skrzyżowanych pod kątem prostym. W środku jest próżnia. Rozchodząca się fala sprawia, że jedno ramię się wydłuża, a drugie skraca. Wiązka laserowa mierzy zmiany długości ramion.
Detektory VIRGO i LIGO osiągnęły już zamierzoną czułość i już zbierają unikatowe dane. W przyszłości, w 2012 r., planowane są kolejne usprawnienia, co zwiększy dziesięciokrotnie zasięg detektorów. Grupa polskich naukowców tworząca zespół POLGRAW, której jestem członkiem, dołączyła do eksperymentu VIRGO w zeszłym roku. W grupie jest ok. 150 osób, z Polski jest nas kilkanaścioro. Jesteśmy pionierami nowej dziedziny astrofizyki - astronomii fal grawitacyjnych.
Zrobiłam doktorat w CAMK PAN w Warszawie. Następnie wyjechałam do paryskiego obserwatorium. Potem wygrałam konkurs na najlepszy projekt badawczy obcokrajowca w Hiszpanii i tam spędziłam kolejne półtora roku. Obecnie prowadzę badania w Instytucie Astronomii na uniwersytecie w Zielonej Górze.
Miasta przyszłości
Justyna Zdunek-Wielgołaska, Zakład Architektury Polskiej, Pracownia Historii Budowy Miast na?Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, stypendystka programu START Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (edycja 2008).
Zawsze interesowała mnie tematyka urbanistyczna, miasto i jego problemy; fascynowało mnie to, że tyle rzeczy trzeba ze sobą zgrać, żeby organizm miejski dobrze funkcjonował.
Na studiach doktoranckich otrzymałam stypendium Fulbrighta i wyjechałam na Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley; zajmowałam się problematyką modernizacji miast amerykańskich. Wyniki prowadzonych tam badań wykorzystałam w swojej rozprawie doktorskiej jako materiał porównawczy dla miast polskich. Wkrótce przystępuję do obrony doktoratu na temat pozaplanistycznych determinant kształtowania przestrzeni publicznych w Płocku i Radomiu w okresie transformacji systemowej. Okazało się, że Płock ambitniej podjął wyzwania wynikające z nowej sytuacji administracyjnej i gospodarczej. Jego władze i miejscy aktywiści stosunkowo szybko zaczęli wdrażać projekty rewitalizacyjne, kierując się zasadami wolnorynkowymi.
Pierwsze projekty rewitalizacyjne zaczęły się w latach 90. Miasta polskie dopiero się uczą, jak wykorzystywać środki unijne do odnowy przestrzeni publicznej. Bardzo ważne jest zaangażowanie społeczne, a tego w Polsce wciąż brakuje. Brak poczucia społecznej odpowiedzialności za otoczenie, dziedzictwo historyczne i kulturowe paraliżuje wiele inicjatyw i wpływa destrukcyjnie na otoczenie. Widać to choćby w moim rodzinnym Otwocku, w którym zanika spuścizna architektury drewnianej - styl świdermajer niszczeje. Zdarzają się przypadki podpalenia, kiedy właściciel dowiaduje się, ile kosztowałaby go renowacja domu i jakie są ceny gruntu.
W przyszłości chcę kontynuować badania nad rewitalizacją miast, próbując znaleźć rozwiązania optymalnie łączące ochronę tego, co historyczne, i promocję tego, co nowoczesne. Miasta przyszłości to miasta multifunkcyjne, złożone, wielowymiarowe, które jednocześnie odpowiadać będą potrzebom różnych grup społecznych, w których jest miejsce na eksperyment architektoniczny, ale jednocześnie chroni się to, co wartościowe w krajobrazie miejskim.
Lady wśród rycerzy holografii
Prof. dr hab. inż. Małgorzata Kujawińska pracuje na Politechnice Warszawskiej w Instytucie Mikromechaniki i Fotoniki. Jest kierownikiem Zakładu Inżynierii Fotonicznej i senatorem Politechniki Warszawskiej. Laureatka subsydium profesorskiego MISTRZ Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (edycja 2001). Jestem naukowcem i wynalazcą.
Politechnikę Warszawską wybrałam trochę z przekory, bo mój starszy brat, który studiował fizykę na uniwersytecie, uważał, że inżynierowie to taki drugi sort, że nauka jest tworzona na uniwersytecie. Postanowiłam mu udowodnić, że nie. Zdałam na Wydział Mechaniki Precyzyjnej. Zaczynała się wtedy w Polsce era laserów. Poszłam na pierwszy w Polsce wykład o holografii. Zobaczyłam, jak pod wpływem światła powstaje trójwymiarowy obraz. Zachwyciło mnie to i zafascynowało. To był przełom.
W 1987 r. dostałam stypendium British Council i wyjechałam do Anglii. Na początku w laboratorium wszyscy patrzyli na mnie, jakbym przyjechała z kraju białych niedźwiedzi. Zaglądali do pokoju, wyraźnie sprawdzając, czy wiem, jak posługiwać się narzędziami. Dopiero po kilku tygodniach zrozumieli, że jestem równym partnerem. To, co najbardziej lubię, to praca w laboratorium. Jestem przede wszystkim eksperymentalistką. Czego mi potrzeba do rejestracji hologramu? Stołu stabilizowanego od drgań, lasera, czyli źródła światła koherentnego, oraz płyty holograficznej, na której są prążki, które mają gęstość do 3 tys. linii na milimetr, a więc kilkadziesiąt razy większą niż rozdzielczość typowych materiałów fotograficznych lub matryc cyfrowych aparatów fotograficznych.
Oprócz holografii zajmuję się zastosowaniami różnych optycznych metod pomiarowych - w przemyśle, medycynie, multimediach czy badaniach obiektów inżynierskich. Informacja kodowana jest we wzorze prążków, który następnie analizowany specjalnymi metodami daje ilościową informację o deformacjach w różnego rodzaju konstrukcjach. W podobny sposób badamy wady postawy człowieka. Uważam, że to, co się wytworzy na uczelni, powinno być jak najszerzej wdrażane. Niestety, w liczbie patentów i wdrożeń Polska jest niemal na szarym końcu. Od roku '94 współpracuję z największą na świecie organizacją optyczną International Society for Optical Engineering (SPIE). Jako pierwsza kobieta byłam wybrana do rady dyrektorów, a w 2005 zostałam jej pierwszym prezydentem - kobietą. Reprezentowałam organizację na całym świecie - w Indiach i Australii, Japonii i Ameryce. Trochę śmiesznie to wyglądało - 50 panów i ja jedna sierotka. Jestem też jedyną na świecie lady w Stowarzyszeniu Rycerzy Holografii. Miałam bardzo wiele propozycji, żeby się przenieść za granicę. Ale nie, ja wolę być tutaj. Myślę, że udało mi się stworzyć doskonałą ekipę, na poziomie światowym. Poza tym - jakkolwiek by to brzmiało patetycznie - jestem patriotką. Moim marzeniem jest stworzenie w Warszawie Instytutu Fotoniki. I chyba krok po kroku się do tego zbliżam.
Ogier i spermatogeneza
Prof. Barbara Bilińska pracuje w Instytucie Zoologii UJ, jest kierownikiem Zakładu Endokrynologii i Hodowli Tkanek na Uniwersytecie Jagiellońskim. Laureatka subsydium profesorskiego MISTRZ Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (edycja 2008).
Endokrynologią i biologią rozrodu zajmuję się od ponad 30 lat. Przedmiotem moich badań prowadzonych zarówno in vivo, jak i in vitro jest regulacja hormonalna funkcji gonady męskiej i męskiego układu rozrodczego. Model badawczy stanowią zwierzęta laboratoryjne - mysz, nornica ruda i szczur, oraz zwierzęta użytkowe - tryk, ogier i knur.
Źródło: Wysokie Obcasy
Przeczytaj 19 komentarzy na Forum
-
Piękny umysł
tomasz852
11.11.09, 12:23
"Naukowczynie" ROTFL»
-
haaa haaa! nie mogę...nukowczynie..
gdy_gdy
11.11.09, 21:33
ale się wysiliła zakompleksiona pseudofeministka, dawno większego idiotyzmunie widziałem.»
-
Piękny umysł
n3ofit4
11.11.09, 23:41
Wiec teraz nawet panie z tytulem doktora musza udowadniac, ze sa kobiece. Amnie sie wydawalo, ze naukowiec to ma blyszczec umyslem, a nie pokazywac jakieto ma dlugie nogi. Żenua.»
W numerze z 31 lipca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć



