Narzeczony Oksany
Piotr również ucierpiał
podczas pożaru. Ratując
Oksanę, poparzył sobie
ręce i głowę
ZOBACZ TAKŻE
- Jak ubek uratował mi życie (05-07-09, 01:00)
- Wybór Kamisy (19-11-07, 11:00)
- Przeklęta (10-12-05, 16:53)
- Los równoległy (12-07-02, 12:00)
Widzę, że ręka ci się spaliła?
Obie ręce się spaliły, uszy, głowa poparzona była. Ale większość się już pogoiła. Mam dobrą skórę. Tylko ta ręka najgorzej wygląda i kawałka ucha brakuje. Oksankę w szpitalu w śpiączkę wprowadzili, a u mnie wszystko, niestety, na żywca.
Bolało?
Kiedy się paliłem, to była taka adrenalina, że nic nie czułem. Patrzę: dziury w ciele, tu kość wystaje i nic. Jak przyjechało pogotowie, to mówię: 'Dajcie mi jakiś silny środek przeciwbólowy, bo mnie jeszcze nic nie boli, ale jak zacznie, to wam zacznę krzyczeć'. Bolało dopiero w szpitalu, jak skórę zdzierali.
Byliście ubezpieczeni?
Właśnie nam się skończyło ubezpieczenie, bo zaraz mieliśmy jechać na Ukrainę na święta. Dwa szpitale w Warszawie nas przyjęły i zapewniły najlepsze leczenie za darmo. Caritas za nas zapłacił. Potem gazeta lokalna o nas pisała i czytelnicy wpłacali na konto. I za to jesteśmy bardzo wdzięczni. Ale i tak całej należności jeszcze nie zebrano.
Masz rodzinę w Drohobyczu?
Mam mamę i brata. Tata już nie żyje. U nas wszyscy za granicę do pracy jeżdżą. Tak jak wy jeździcie do Irlandii, to ja najpierw jeździłem do Czech, a teraz do Polski. Ostatnio bardziej się opłaca.
A jak mama zareagowała na twój wypadek?
Zadzwoniłem jeszcze ze szpitala, żeby powiedzieć, że nie przyjadę na święta. A taki spuchnięty byłem, że ledwie mówiłem. Mama się zaniepokoiła, ale powiedziałem jej, że mam grypę. Dowiedzieli się przez ambasadę. Mama toby chciała najbardziej, żebyśmy wracali do domu. Ale teraz jeszcze nie można. Oksanka ma poparzone 65 proc. ciała. Przeszła wiele operacji, ma tu lekarzy, którzy ją do końca muszą wyleczyć.
Można powiedzieć, że wasz związek się jeszcze scementował po tym wypadku?
U nas zawsze było dobrze.
I co będzie dalej?
Będziemy dalej starać się o siebie.
Pomalutku, nie za szybko, ale idziemy do przodu. Odkładamy na jakąś kawalerkę na Ukrainie. Przez ten pożar trochę się cofnęliśmy w tym odkładaniu. Lepsze jedzenie trzeba było kupować, lekarstwa, Oksanka codziennie świeży sok musi pić. A ja jeszcze całe dwa miesiące po szpitalu nie mogłem pracować. Oksana nadal nie pracuje, ma niesprawne ręce, tylko chodzi mamie pomaga. A czynsz trzeba płacić cały czas. Na szczęście ja już stanąłem na nogi i mam znowu pracę.
No i czas o ślubie myśleć. Ale to już byśmy chcieli na Ukrainie.
Wciąż potrzebne są pieniądze na pokrycie kosztów leczenia Oksany. Można je wpłacać na konto: Caritas Polska 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526, z dopiskiem: 'Dla Oksany'
Źródło: Wysokie Obcasy
Obie ręce się spaliły, uszy, głowa poparzona była. Ale większość się już pogoiła. Mam dobrą skórę. Tylko ta ręka najgorzej wygląda i kawałka ucha brakuje. Oksankę w szpitalu w śpiączkę wprowadzili, a u mnie wszystko, niestety, na żywca.
Bolało?
Kiedy się paliłem, to była taka adrenalina, że nic nie czułem. Patrzę: dziury w ciele, tu kość wystaje i nic. Jak przyjechało pogotowie, to mówię: 'Dajcie mi jakiś silny środek przeciwbólowy, bo mnie jeszcze nic nie boli, ale jak zacznie, to wam zacznę krzyczeć'. Bolało dopiero w szpitalu, jak skórę zdzierali.
Byliście ubezpieczeni?
Właśnie nam się skończyło ubezpieczenie, bo zaraz mieliśmy jechać na Ukrainę na święta. Dwa szpitale w Warszawie nas przyjęły i zapewniły najlepsze leczenie za darmo. Caritas za nas zapłacił. Potem gazeta lokalna o nas pisała i czytelnicy wpłacali na konto. I za to jesteśmy bardzo wdzięczni. Ale i tak całej należności jeszcze nie zebrano.
Masz rodzinę w Drohobyczu?
Mam mamę i brata. Tata już nie żyje. U nas wszyscy za granicę do pracy jeżdżą. Tak jak wy jeździcie do Irlandii, to ja najpierw jeździłem do Czech, a teraz do Polski. Ostatnio bardziej się opłaca.
A jak mama zareagowała na twój wypadek?
Zadzwoniłem jeszcze ze szpitala, żeby powiedzieć, że nie przyjadę na święta. A taki spuchnięty byłem, że ledwie mówiłem. Mama się zaniepokoiła, ale powiedziałem jej, że mam grypę. Dowiedzieli się przez ambasadę. Mama toby chciała najbardziej, żebyśmy wracali do domu. Ale teraz jeszcze nie można. Oksanka ma poparzone 65 proc. ciała. Przeszła wiele operacji, ma tu lekarzy, którzy ją do końca muszą wyleczyć.
Można powiedzieć, że wasz związek się jeszcze scementował po tym wypadku?
U nas zawsze było dobrze.
I co będzie dalej?
Będziemy dalej starać się o siebie.
Pomalutku, nie za szybko, ale idziemy do przodu. Odkładamy na jakąś kawalerkę na Ukrainie. Przez ten pożar trochę się cofnęliśmy w tym odkładaniu. Lepsze jedzenie trzeba było kupować, lekarstwa, Oksanka codziennie świeży sok musi pić. A ja jeszcze całe dwa miesiące po szpitalu nie mogłem pracować. Oksana nadal nie pracuje, ma niesprawne ręce, tylko chodzi mamie pomaga. A czynsz trzeba płacić cały czas. Na szczęście ja już stanąłem na nogi i mam znowu pracę.
No i czas o ślubie myśleć. Ale to już byśmy chcieli na Ukrainie.
Wciąż potrzebne są pieniądze na pokrycie kosztów leczenia Oksany. Można je wpłacać na konto: Caritas Polska 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526, z dopiskiem: 'Dla Oksany'
Źródło: Wysokie Obcasy
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień






więcej zdjęć
odtwórz



