http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Rym do zupa

Kinga Dunin
01.07.2010 , aktualizacja: 24.06.2010 15:59
A A A Drukuj
Przecież wiadomo, z czym się rymuje zupa. Zupa rymuje się z kobietą, a nie rymuje się z mężczyzną
Kinga Dunin
Kinga Dunin
ZOBACZ TAKŻE
Obiecywałam sobie, że już nie będę zajmowała się kampanią wyborczą. Podobno nie ma ona żadnego znaczenia, gdyż żyjemy w czasach post- i teraz rządzą media. Skoro są takie ważne, to pewno nimi należy się zająć. No tak, ale media głównie zajmują się kampanią - i znowu znajdujemy się w punkcie wyjścia. Otwieram telewizor i trafiam na program ze śniadaniem w tytule. Jest to bardzo późne śniadanie, czyli w sam raz dla mnie, bo jestem sową. Zaliczamy to śniadaniu na plus. Ma ono też inne plusy. Nigdy nie udało mi się obejrzeć więcej niż 5-10 minut tego programu, ponieważ irytacja źle wpływa na apetyt. W takich momentach przełączam się na Mezzo i słucham muzyki klasycznej. Muzyka, jak wiadomo, łagodzi obyczaje, poza tym, jeśli jest klasyczna, pozwala poczuć się człowiekiem kulturalnym, a to zawsze miło. Jednak zanim posłucham, jak panie grają Bacha na lutniach i teorbach (to taki chordofon szarpany), próbuję obejrzeć coś innego. Powiedzmy sobie bowiem szczerze - nie jestem koneserką muzyki klasycznej, słucham jej jedynie, żeby nie oglądać czegoś innego, np. programu ze śniadaniem w tytule. W programie tym króluje zdrowy rozsądek, a właściwie chłopski rozum, samozadowolenie uczestników i poczucie wyższości, bo uczestnicy trochę z wyższej półki, tak zwani znani i lubiani. Tym razem państwo roztrząsają, a właściwie natrząsają się z wypowiedzi Magdaleny Środy, która skrytykowała spot wyborczy jednego z kandydatów. Widać w nim, jak żona podaje kandydatowi zupę, a przy okazji dowiadujemy się, że mogłaby zupy mu nie dać, gdyby był niegrzeczny - jak wiadomo, to typowy sposób sprawowania domowej władzy przez kobiety. No i cha, cha, cha, i hi, hi, hi, te feministki to już naprawdę oszalały! O co chodzi? Kobiecina chłopu zupę podaje, a co, do restauracji ma iść, żeby ktoś go obsłużył? Gdzie stereotyp? Jaki stereotyp? Toż to życie samo. A poza tym to wolny wybór kobiety - jak chce podawać, to kto jej zabroni? Podaje, bo lubi podawać.

Czasem na chłopski rozum pomaga - chociaż tu nie robię sobie wielkich nadziei - eksperyment myślowy. Zatem wyobraźmy sobie spot wyborczy, w którym żona kandydata siedzi sobie za stołem, a kandydat serwuje jej zupkę. Czy mogłoby tak być? Pewno by mogło, tylko tak się składa, że nie jest. Jeżeli zobaczę taki spot, to może nawet na jego bohatera zagłosuję. Na razie jednak nikt na to nie wpadł albo się nie odważył. Bo wolny wybór wolnym wyborem, ale są prawdziwe wybory i nie ma co igrać z przyzwyczajeniami elektoratu. Gdyby taki spot się pojawił, na pewno zwróciłby uwagę, zupełnie inaczej niż w przypadku wspomnianego wyżej, który w zgodnej opinii komentatorów niczym się nie wyróżniał i w ogóle nic by nie zauważyli, gdyby nie te feministki, co to zawsze dziurę w całym wypatrzą. Przecież wiadomo, z czym się rymuje zupa. Zupa rymuje się z kobietą, a nie rymuje się z mężczyzną. To widać, słychać i czuć, i nic się na to nie da poradzić.

Oczywiście, można uważać, że nie ma nic złego w utrwalonym podziale na role męskie i kobiece, że są one różne, ale równe, i dobrze jest tak, jak jest. W końcu państwo mogliby powiedzieć: 'Nam zakodowane w kulturze tak mocno, że są prawie niewidoczne, stereotypy płciowe nie przeszkadzają'. Ale chichot najlepiej wychodzi, jak się nie rozumie, o co chodzi. Czy naprawdę, jeśli komuś taki stan rzeczy się nie podoba, to zwariował? A może ktoś ma po prostu inne zdanie? Jak to inne? Przecież jest tylko jedno: zdrowe, normalne, tutejsze, co to wiecie, rozumiecie.

Za stołem w jakiejś kawiarni siedzieli ludzie zajmujący się w tym kraju kulturą. Okazało się, że nie potrafią zanalizować prostego filmu propagandowego. Byli jedynie jego idealnym, bezmyślnym targetem.

Podziel się