http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Strachy

Kinga Dunin
01.04.2010 , aktualizacja: 25.03.2010 15:57
A A A Drukuj
W ostatniej scenie umieram, nie ma mi kto podać szklanki herbaty, a koty zjadają moje ciało. Brrr...
Kinga Dunin
Kinga Dunin
ZOBACZ TAKŻE
Chyba dwa lata temu festiwal filmowy we Wrocławiu zamykał obraz braci Dardenne 'Milczenie Lorny'. Historia albańskiej gastarbeiterki w Belgii, która staje się żywym towarem używanym w rozmaitych męskich transakcjach. Film nagradzany, doceniony za społeczną wrażliwość - czyli wszystko bardzo pięknie. Wyszłyśmy z przyjaciółką z kina odpowiednio wzruszone i zrobiłyśmy szybki przegląd wszystkich oglądanych projekcji pod kątem kwestii kobiecej. Wyszło nam, że przez dwa tygodnie chodziłyśmy na filmy, w których kobiety były gwałcone, poniżane, upokarzane, oszukiwane, poddawane psychiatrycznym torturom, traktowane instrumentalnie. W najlepszym razie nierozumiane, nie dość kochane. Jest to perspektywa mocno skrótowa i wyostrzona, ale dotykająca pewnej tendencji. Słusznej? Chyba tak. To przecież dobrze, że zwraca się uwagę na różne mechanizmy opresji kobiet, którym przedtem nie przyglądaliśmy się zbyt dokładnie. Moja przyjaciółka miała jednak bardziej perwersyjną interpretację. 'Wiesz - powiedziała - wydaje mi się, że ONI to lubią, lubią pokazywać cierpienie kobiet, znęcać się nad nimi na sto sposobów, a feministyczna perspektywa dostarcza IM dogodnego pretekstu'. Przypomniało mi się to, bo w ostatnim jej e-mailu znalazła się taka uwaga: 'Każda opowieść o miłości jako relacji kobiety z mężczyzną zawiera w sobie sugestie asymetryczności i potencjalnej przemocy na niekorzyść kobiety. To kobiety są porzucone, wykorzystane, niechciane, zostawione w ciąży, zbezczeszczone itp. Tak rzadko jest odwrotnie, a i wtedy taki porzucony mężczyzna nabiera jakichś »kobiecych « cech'.

Hm. Oczywiście każda teza ogólna jest przesadzona, ale zrobiłam szybki przegląd książek z wyższej półki, filmów i stanęły mi przed oczami różne niezbyt przyjemne obrazki. Na przykład gwałconej w 'Rewersie' Agaty Buzek. Jakkolwiek by się sprawy potoczyły - a potoczyły się tak, że mężczyzna został krwawo ukarany - to jednak potem pozytywne relacje bohaterka ma jedynie z innymi kobietami i gejami. I dodałabym jeszcze coś. W powieściach z ostatnich lat te rozmaite opresje odciskają się na ciałach kobiet. Nie są one pięknymi, niewinnymi ofiarami, lecz jakimiś koślawymi, budzącymi lekką pogardę pokrakami. Chociaż mają chyba budzić współczucie. I znowu - kontekst jest tu zwykle jak najbardziej słuszny i prokobiecy, ale ostatecznie otrzymujemy obraz świata, w którym straszny jest los kobiety, a przez to i kobiety są dosyć okropne.

Zaczynam sobie wyobrażać siebie jako bohaterkę współczesnej polskiej powieści. Byłby tam opis każdej zmarszczki i ruiny, jaką uczyniła z mego ciała starość. Rejestr krzywd wyrządzonych mi przez mężczyzn. Opis dojmującej samotności osładzanej tylko przez stado zapasionych kotów. Tu barwny opis ohydnych kotów.

W ostatniej scenie umieram, nie ma mi kto podać szklanki herbaty, a koty zjadają moje ciało. Brrr...

I tu pojawia się jeszcze jeden ważny element. Jeśli nie zajmujemy się nieszczęściem kobiet powodowanym przez mężczyzn, to przechodzimy do opisu cierpienia przeżywanego przez kobiety z powodu braku mężczyzny, rozpaczliwego braku sensu życia kobiety samotnej. W tym miejscu niezbędne jest oskarżenie współczesnej konsumpcyjnej kultury stosującej wobec kobiet terror młodości i urody, przez co żadna kobieta nie może czuć się wystarczająco idealna, a pierwsze zmarszczki powinny być powodem do samobójstwa.

I właściwie to wszystko prawda - od strasznego losu gastarbeiterek do kulturowej inwazji sylikonowych barbie na plakatach. Tylko że prawda ta w nadmiernej dawce zamienia się w samospełniającą się przepowiednię. Zamiast obnażać rozmaite mechanizmy, sprawia, że zaczynamy się jeszcze bardziej bać, a ratunek znajdujemy w popie. Tam najpierw kobieta jest skrzywdzona przez męża, potem strasznie samotna i poszukująca, by w końcu wtulić się (słowo chyba najbardziej nadużywane we współczesnej literaturze kobiecej) we właściwe ramiona. I znowu okazuje się, że najważniejszy w tym wszystkim jest facet.

Podziel się