Feminizm według miśka
28.10.2000
, aktualizacja: 22.01.2002 13:13
O stereotypach na temat feminizmu
Na całym świecie, a nawet w Polsce, istnieją kobiety, które albo same nazywają się feministkami, albo przynajmniej nie protestują, kiedy ktoś je tak nazwie (powiem więcej, istnieją też mężczyźni, którzy uważają się za feministów).Kobiety te napisały tysiące książek i artykułów. Tak wiele, że nikt nie byłby w stanie wszystkich ich przeczytać. Dlatego też powstały słowniki, podręczniki i przewodniki po feminizmie, które pozwalają zorientować się w mapie poglądów feministycznych. Bowiem poza ogólnym przekonaniem, że istnieją nierówności między kobietami i mężczyznami, jest między feministkami ogromnie wiele różnic.Poglądy feministek piszących i opisanych przez znawców feminizmu nie są jakąś pilnie strzeżoną tajemnicą. Każdy, kto chce, może się z nimi zapoznać. (Po polsku można przeczytać krytykowaną co prawda przez część środowisk feministycznych, ale zawierającą bardzo wiele podstawowych informacji, pracę prof. Kazimierza Ślęczki "Feminizm").Poza tym istnieją działaczki społeczne. Czym się zajmują, to też nie tajemnica. Wystarczy choćby zwrócić się do Ośrodka Informacji Środowisk Kobiecych OŚKa (tel. 0-22 849 79 43) i poprosić o możliwość zapoznania się z comiesięcznym biuletynem. A z biuletynu tego dowiedzieć się, czym konkretnie zajmują się różne kobiece organizacje.Otwieram dowolny informator i już wymieniam: wspieraniem kobiet z problemami onkologicznymi, propagowaniem praw kobiet, przemocą w rodzinie, aktywizacją bezrobotnych, chodzeniem do teatru i dyskusjami, szkoleniem w zakresie przedsiębiorczości, pomocą w zakresie bezpiecznej antykoncepcji, mediacją konfliktów rodzinnych, oglądaniem filmów lesbijskich i jeszcze wieloma innymi sprawami. A nawet - przyznaję, że i mnie to zdziwiło - organizują (Liga Kobiet w Kutnie) wycieczkę do Lichenia. Oczywiście, z listy tej można wydedukować pewne przekonania i wartości, ale i tutaj widać różnorodność.Są jednak tacy, dla których zarówno przeczytanie książki, jak i próba dowiedzenia się, co naprawdę robią organizacje kobiece, to zadania zbyt fatygujące. Dla nich, niestety, jedynym źródłem informacji pozostanie misiek. Misiek to taka osoba płci dowolnej, choć najczęściej męskiej, która też się nie pofatygowała, ale wie. I bardzo chętnie wypowiada się w imieniu feminizmu i feministek. Może jakaś resztka autokrytycyzmu powoduje, że jedną z ulubionych fraz miśka jest: feministka powiedziałaby... To oczywiście lepsze od zdania: feministka (tu prosiłoby się o podanie nazwiska) powiedziała. Bo niby skąd misiek ma wiedzieć, co powiedziała kiedykolwiek jakakolwiek feministka? Często jednak wali prosto z mostu: feministki twierdzą...Gdyby nie moje lenistwo i bałaganiarstwo, już dawno miałabym teczkę pełną wycinków prasowych, z których można by skleić broszurkę: Feminizm według miśka. Dowiedzielibyśmy się wówczas, że na feminizm składają się takie oto poglądy:Kobieta w niczym nie różni się od mężczyzny. Ale każda występująca różnica jest nierównością. Rodzinę i macierzyństwo trzeba koniecznie zniszczyć. I koniecznie odebrać dzieci ojcom. Wszystkie kobiety są nieustannie katowane przez swoich mężów. Człowiek nie ma genów. Najlepszym zajęciem dla kobiety jest boks. Jezus była kobietą. Mężczyźni powinni rodzić dzieci i karmić piersią. A wszystkie dzieci powinny być zabite już w chwili poczęcia.I tak dalej, i tak dalej. Poglądy te dla miśka są oczywiście albo śmieszne, albo głupie, albo zbrodnicze. (Jakie mają być, skoro takie je sobie wymyślił?). A zawsze głoszą je "walczące feministki". Te dwa słowa zostały w głowie miśka sklejone tym klejem, co go żadna siła nie rozklei. Jak feministka, to koniecznie walcząca. A potem groza narasta. W poważnym piśmie o książkach czytam o "pleniących się ostatnio walczących feministkach". Uch, jak strasznie! A przerażony misiek piszczy: ja z żadnym feminizmem nie mam nic wspólnego.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wisława Szymborska o swojej miłości
- Co sobotę w kiosku z "Gazetą Wyborczą"
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
- Wysokie Obcasy Extra











