http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Hit: Renate Jett 'Songs for (A)pollonia'/ Kit: 'Wojna polsko-ruska'

Paulina Reiter
2009-06-21, ostatnia aktualizacja 2009-07-22 15:46

Paulina Reiter poleca i odradza

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Hit: Renate Jett 'Songs for (A)pollonia', Nowy Teatr, Warszawa. Płyta dodana do programu przestawienia

To ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstaniemy - śpiewa Renate Jett w przestawieniu Krzysztofa Warlikowskiego '(A)pollonia' i w wykonaniu austriackiej aktorki łamiącej polszczyznę tango samobójców sprzed wojny brzmi jeszcze bardziej rozdzierająco niż w oryginale. Jett czasami śpiewa silnym głosem, ale częściej jakby łkała, wołała o pomoc. Jak doświadczona kobieta, której już przestaje zależeć na trzymaniu fasonu i szuka widzów, by przed nimi odegrać swoją żałość, swoje cierpienie, samotność, którym mogłaby wyrzucić obojętność na jej los.

Płyta to soundtrack do przedstawienia, w którym Jett występuje z zespołem (jak grecki chór) na żywo. 'Kto zostanie, by patrzeć, jak umieram?' - śpiewa w przepięknej własnej piosence otwierającej płytę i każe myśleć o bohaterkach przestawienia: Ifigenii poświęcającej się dla ojczyzny i ojca, Alkestis chętnie oddającej życie za męża i Apolonii Machczyńskiej, która ginie za ukrywanie Żydów podczas okupacji, osierocając syna. Komu bardziej potrzebne są nasze poświęcenia - innym czy nam samym? Dlaczego tak chętnie razem z Renate Jett śpiewałybyśmy, zalewając się łzami: 'Kochanku, spójrz na mnie, czy nie widzisz, że umieram dla ciebie?'.

Kit: 'Wojna polsko-ruska', ścieżka dźwiękowa, Pomaton EMI

Ze ścieżki dźwiękowej do 'Pulp Fiction' pamiętam każdą nutę i każde słowo. Nie tylko ja. Jestem w stanie wskazać dziesiątki niewierzących, którzy cytują jak z nut księgę Ezechiela 25,17. Takie miała rażenie ta płyta. Tymczasem polska podróbka 'Pulp Fiction', czyli 'Wojna polsko-ruska' (okładka płyty jest z kolei jawnie zerżnięta z 'Trainspotting'), oferuje w soundtracku dialogi:

Silny: - No co, k...?

Lewy: - No co, k...?

- i nudnawe, dość prymitywne techno mające oddać psychodeliczny klimat wałbrzyskich hałd i nadbałtyckich plaż. Na tym bezbarwnym tle jako gwiazdy pojawiają się: discopolowy przebój 'Blondynka' (o dziewczynie z długimi nogami, co ma zawsze branie) zespołu Dżem i 'Scarlet' Closterkeller (rewelacyjna scena w filmie!).

U Tarantina gangsterzy słuchali Dusty Springfield, Ala Greena i tańczyli do Chucka Berry'ego. A bohaterowie 'Wojny...' to fani Liroya i jego piosenki 'Wariatka z miasta Wariatkowa' promującej film Żuławskiego, która prezentuje charakterystyczny dla gatunku stosunek do kobiet. To ścierwa i szmaty. Andżela to 'zwykła bladź, której nie miał kto wychować'. I żeby podsumować: 'Każda kobieta to zwyczajna k...'. Mówi się, że Masłowska dała język dresiarzom. Przydałaby im się jeszcze przyzwoita muzyka.

Źródło: Wysokie Obcasy
Brak komentarzy

W numerze z 31 lipca