Co trzeba mieć? Wszyscy zaczynają od tego nieszczęsnego ekspresu do kawy - do zabudowy. 90 proc. moich klientów zakłada, że go kupi, a potem zamiast niego jest dziura, którą czasem zapycha się mikrofalówką.
Dlaczego 'nieszczęsny'? Nieładny?
Bardzo ładny! Ale kupowanie ekspresu za 12 tys. zł to zbędny wydatek. Można kupić inny, designerski, dużo taniej, a i jakość kawy nie będzie gorsza.
Co jeszcze? Sejf - jest w każdym mieszkaniu, które projektuję, nawet właściciele kawalerki życzyli go sobie.
I co w nim trzymają? Dokumenty, biżuterię, pieniądze.
Pieniądze? Większość osób, które wynajmują architekta, korzysta z pomocy pań do sprzątania. Boją się, że ich okradną. Kolejna rzecz, którą chcą mieć wszyscy, to nagłośnienie.
? Głośniki. Wszędzie - w sypialni, łazience, ubikacji. I jeszcze instalację strukturalną. Czyli wszystkie kable do telefonu, telewizora, internetu rozprowadzone w ścianie. To akurat jest bardzo praktyczne. Przy okazji robi się je na zapas, mniej więcej dwa razy tyle, ile potrzeba, żeby nie pruć ściany, gdy za kilka lat pojawi nowy system telewizji albo cokolwiek innego, co trzeba będzie mieć. No i nikt, naprawdę nikt, nie chce zrezygnować z plazmy. Chyba że na rzecz rzutnika, który jest moją ulubioną formą projekcji obrazu.
Musi być plazma czy może być LCD? To nie ma znaczenia. Ważne, żeby ekran był duży. W salonie i w sypialni, żeby można oglądać telewizję z łóżka. Często trzeci telewizor wisi w pokoju do pracy.
Miło jest oglądać komedie romantyczne w łóżku. Ale potem jest tak, że żona ma telewizor w swoim pokoju, mąż ma własny u siebie,
dzieci mają kolejny i każdy ogląda co innego. Tak jest w Stanach Zjednoczonych, gdzie przy każdym łóżku w szpitalu stoi osobny telewizor. Taki trend nadchodzi. Wszystko przez to, że telewizory tanieją.
Zaciekawiło mnie to, co pani powiedziała: żona w swoim pokoju, mąż u siebie. Dużo osób planuje w nowym mieszkaniu własny pokój? Tak. Często dzieci dzielą pokój, ale ich
rodzice mają własne gabinety. To bierze się stąd, że mnóstwo moich klientów wspomina, jak całe dzieciństwo gnieździli się z rodziną w malutkim mieszkaniu, przez dziesięć lat dzieląc łóżko z bratem. I kiedy już mogą sobie na to pozwolić, chcą mieć przestrzeń i własny pokój.
To tym bardziej powinni rozumieć, że ich dzieci też chcą mieć własne pokoje. Jedna z klientek opowiadała mi, że jej ojciec marzył o nartach. Wreszcie jak skończył 40 lat, stać go było. Więc je kupił. Sobie, nie dziesięcioletniej córce. O pokojach dziecinnych ludzie myślą zwykle na końcu. A wtedy nie mają już na nie pieniędzy.