http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Niezbędne przedmioty

Magdalena Grzebałkowska
14.10.2010 , aktualizacja: 15.10.2010 16:01
A A A Drukuj
Kto żyje w Polsce, to wachlarz robi z papieru wielokrotnie składanego w harmonijkę. Taki wachlarz szybko się gniecie, wygina pod wpływem machania i jest do niczego. Ale po co komu wachlarz, jak zimą u nas jest zimno a latem letnio (pomijając kilka nienormalnie upalnych dni każdego lata)?

Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
ZOBACZ TAKŻE
Ale w Hiszpanii wachlarz (abanico) to podstawowy przedmiot, jaki Hiszpanki mają w swoich torebkach. Złożony, zajmuje mniej miejsca niż komórka. Rozłożony - ratuje życie.

Można się nim wachlować i chłodzić na ulicy.

Można rozłożony przykładać do czoła, żeby ocienić twarz.

Można wreszcie składać go i rozkładać dla zabawy albo patrzeć znad wachlarza w sposób znaczący.

W lipcu w Madrycie, gdy temperatura przekraczała w dzień czterdzieści a w środku nocy trzydzieści stopni Celsjusza, wachlarze można było zobaczyć wszędzie.

Niektóre starsze Hiszpanki miały czarne, koronkowe, pewnie rodzinne pamiątki. Inne nosiły wachlarze zrobione z malowanego jedwabiu. Młode dziewczyny owiewały się sztywnymi kartonami wyciętymi w kształcie wachlarza, dołączanymi do butelek z coca-colą. Nieliczne kobiety używały do chłodzenia wachlarza azjatyckiego, okrągłego, sztywnego, ze słomki, umocowanego na rączce.

Ale dominowała chińska tandeta. Te wachlarze można było kupić wszędzie. Za dwa euro jeden, za pięć euro trzy wachalrze. Emigrantki z Chin sprzedawały je z ręki, rozkładały kilkanaście na chwilę na ulicach i rozglądały się czujnie, czy nie nadchodzi policja. Kolorowe przedmioty, z pomalowanej sklejki, z motywami kwiatów czasem nieco rozmazanymi. Te same były zresztą w sklepach, ale nieco droższe. Eleganckie wachlarze (od 15 euro) można było dostaćw sklepach hiszpańskiej cepelii.

Tak czy siak - każda kobieta na ulicy Madrytu miała przy sobie wachlarz.

*

Awanturę jaką usłyszał 40 lat temu w szpitalu teść Justiny Martinez, rodzina wspomina do dzisiaj. A poszło o kolczyki. Urodziła mu się córeczka. Małe to było, ledwo co widziało, a tu już pielęgniarka dawaj z igłą pcha się do ucha i chce robić dziurki do kolczyków.

- Teść miał powiedzieć wtedy, że nie chce piętnowania dziewczynki jak jakiejś krowy - opowiada mi Justina. - Kobiety rzuciły się na niego. Pielęgniarki, żona, matka, jego teściowa, nawet przypadkowe kobiety na korytarzu krzyczały na niego, że chce zmarnować swojemu dziecku życie.

Bo Hiszpanki muszą mieć kolczyki. Małe, duże, złote, srebrne, wkręcane, wiszące. Hiszpanka bez kolczyków niechybnie musi być facetem. Z nagimi uszami nie wyjdzie na dwór, bo to tak jakby nie założyła sukienki. Turystki na ulicach Madrytu można odróżnić od lokalnych kobiet właśnie po uszach.

- To się oczywiście już trochę zmienia - mówi Justina. - Bywa, że Hiszpanki nie noszą kolczyków, albo w ogóle nie mają dziurek w uszach. Cóż, świat gna do przodu.

Justina nie pamięta, jak się skończyła awantura o kolczyki sprzed niemal pół wieku. Siostra jej męża dziś już ma przekłute uszy.

*

Matko, jakie one mają włosy! Hiszpanki mogą być różne - niskie, grube, chude, brzydkie i ładne. Ale ich włosy są zawsze gęste, lśniące, przeważnie długie a zebrane w kitek mają grubość nadgarstka. No i niemal zawsze są to włosy czarne, albo bardzo ciemne. Przynajmniej tak jest u dziewczynek. I nastolatek. I młodych kobiet. Bo od czterdziestki z włosami mieszkanek półwyspu Iberyskiejgo zaczyna się dziać coś dziwnego. Jaśnieją, stają się blond. Hiszpańskie staruszki to już platynowe blondynki, z precyzyjnymi loczkami.

Mecedes Ibarzo, lat 51, blondynka, śmieje się gdy jej o tym mówię: - My tu sobie nawet żartujemy, że wszystkie Hiszpanki rodzą się brunetkami a umierają blondynkami. Ale to prawda, z trudem znajdziesz na ulicy dojrzałą Hiszpankę z oryginalnym kolorem włosów. To dlatego, że w naszym mniemaniu blond odmładza. Po drugie, ciemne włosy szybko siwieją. Ja sama miałam już białe włosy kiedy skończyłam 18 lat, choć nigdy nie byłam brunetką, raczej szatynką. Najpierw farbowałam je na ciemno, potem zostałam blondynką.

Podziel się