Rozmowa z Aretą Szpurą, aktywistką, autorką książki "Jak uratować świat".

Da się w ogóle być zero waste? Jakby się zastanowić, to każdy nasz ruch w jakiś sposób szkodzi środowisku.

Ja sama nie jestem zero waste i raczej nigdy nie będę. Wdrażam po prostu w swoje życie bycie eko i nakłaniam do tego innych – to moje 11. przykazanie. Cokolwiek robimy, możemy to ulepszyć. Ale działać trzeba powoli, metodą małych kroków, czyli „baby steps”, tak to nazywam. Po jednej zmianie dopiero myśleć o kolejnej, by uniknąć „efektu 1 stycznia”, kiedy to po kilku dniach tracimy zapał, bo nie jesteśmy gotowi na zbyt dużo zmian naraz. Łatwiej na jeden tydzień mieć misję noszenia ze sobą wielorazowej butelki, na następny własnego kubka do kawiarni, a na trzeci woreczka na zakupy, by na koniec zamienić taksówkę na komunikację miejską. To małe rzeczy, drobne nawyki, ale i łatwiejsze do wdrożenia.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej