Nie jest przesadą kalkulacja, że przeciętna Polka korzysta z szamponu, odżywki do włosów, być może osobnej odżywki na rozdwajające się końcówki, albo preparatu, który ma chronić włosy przed ciepłem suszarki. Do twarzy ma kilka rzeczy do makijażu, coś do demakijażu, tonik, krem, krem pod oczy i balsam do ust lub kolorową pomadkę. Do tego jeszcze dezodorant, krem do rąk, balsam do ciała, czasami krem do stóp, albo jakiś krem do zadań specjalnych. Lekko licząc około 15 produktów, których używa codziennie, czasami zresztą więcej niż raz. Biorąc to pod uwagę trzeba uznać za prawdziwy cud to, że my kobiety w ogóle się starzejemy!


Codziennie zmywamy te wszystkie nasze mazidła spłukując do kanalizacji przeróżne barwniki, konserwanty, sztuczne dodatki zapachowe, detergenty, parabeny, plastikowe granulki obecne w peelingach i pastach do zębów, zagęszczacze, oleje mineralne, sztuczne dodatki itd. Opakowania wrzucamy do kosza, potem trafiają na wysypisko.

Kiedy będziemy umierać, niektóre jednorazowe produkty będą jeszcze sobie tam spokojnie leżeć: nasze plastikowe szczoteczki do zębów, pałeczki do uszu i golarki nie rozłożą się za naszego życia.

Przeciętna Polka zużywa ok. 130 kg jednorazowych produktów higienicznych. Co miesiąc Polki korzystają z około 150 milinów podpasek czy tamponów.
Co to wszystko znaczy? To, że przyszłość jest w znacznej mierze w rękach kobiet, bo każda z nas może zrobić w łazience małą rewolucję.

Od czego zacząć?


Po pierwsze warto nauczyć się czytać etykiety i unikać produktów, których zawartość nie jest dobra ani dla nas, ani dla środowiska. Rynek naturalnych kosmetyków jest dziś bardzo rozwinięty i wcale nie oznacza, że trzeba myć włosy szarym mydłem, a zęby czyścić sodą (chociaż oczywiście można, Kasia tak robi co kilka dni).

Warto zacząć wybierać te kosmetyki, które mają szklane lub tekturowe opakowania zamiast plastikowych i takie, które nie są zapakowane jak Matrioszka: w słoiczek, który jest w kartoniku, który ten kartonik jest jeszcze zawinięty w folię itd.


Drugi krok to własnoręcznie robione kosmetyki. Warto zacząć od czegoś prostego, jak na przykład balsam do ciała albo tonik do twarzy, a potem przejść do rzeczy trudniejszych i wymagających prób i błędów: jak na przykład szampony czy kolorowe kosmetyki. Z doświadczenia wiemy, że własna kosmetyczna manufaktura wciąga.


Trzecia, być może najważniejsza rzecz, to jednorazowe produkty higieniczne. O zamiennikach krążą niebywałe opowieści. Tymczasem metalowa maszynka do golenia z wymienną żyletką wcale nie jest narzędziem krwawej zemsty, tylko wygodnym, dobrze wyważonym i znacznie trwalszym odpowiednikiem swojej plastikowej koleżanki. Goli dokładnie, bezpiecznie i bezproblemowo, nie mówiąc już o tym, że nie obciąża tak środowiska choćby dlatego, że możemy jej używać przez długie lata. Bambusowe patyczki do uszu też nie różnią się niczym od plastikowych poza tym że w przeciwieństwie do nich można liczyć na to, że się stosunkowo szybko rozłożą. Wielorazowe płatki kosmetyczne spełniają natomiast swoje zadanie dokładnie tak samo jak bielone, bawełniane i zapakowane w folię drogeryjne odpowiedniki. Po prostu raz na jakiś czas trzeba je dorzucić do prania. Nawet kupując papier toaletowy warto wziąć pod uwagę, żeby był z recyklingu i najlepiej nie opakowany w folię tyko w papier.

Jest jeden hit łazienkowego zero waste


Gwiazdą zamienników jednorazowych produktów higienicznych jest jednak bezsprzecznie kubeczek menstruacyjny. Serio. Wprawdzie nie ma chyba drugiego „babskiego” produktu wokół którego byłoby takie tabu, ale kiedy już człowiek zacznie go używać, nie może sobie przypomnieć o co mu właściwie chodziło. Wiemy, bo same ich używamy, Anita od niedawna, Kasia od prawie dwóch lat.

Korzyści środowiskowe są oczywiste: jeden kubeczek można używać nawet do dziesięciu lat, podczas gdy (w porównaniu z podpaskami czy tamponami) jego koszt zwraca się po 3-4 miesiącach. W ciągu dziesięciu lat każda z nas wyrzuciłaby na śmietnik około 1800 podpasek.


Kubeczek jest też ultrawygodny. Kiedy się go założy w ogóle go nie czuć, nie przecieka, można w nim swobodnie uprawiać sport, iść na basen, spać. Kasia miała swój nawet w czasie operacji ortopedycznej i związanego z nią znieczulenia podpajęczynówkowego (czyli bezwładność od pasa w dół).

Kubeczek jest zrobiony z tworzyw uznawanych za zupełnie bezpieczne: TPE lub silikonu medycznego, przed miesiączką i po niej sterylizuje się go gotując kilka minut w wodzie, w trakcie używania po wyjęciu i wylaniu zawartości po prostu opłukuje się go wodą. Jest robiony w kilku różnych kształtach, wielkościach i różnicach w twardości w zależności od budowy ciała, doświadczeń życiowych i stylu życia - łatwo znaleźć więc kubeczek dobrze dopasowany do siebie.

Producenci robią go też w różnych kolorach. Można się zastanawiać dlaczego (przecież tego się nie pokazuje…) ale tylko do momentu pierwszej rozmowy z koleżanką. Można się zdziwić ile razy zamiast leżeć spokojnie w łazienkowej szafce jest wyciągany i pokazywany. Prawdziwa gwiazda.

***

Nasz wyścig o najmniejszy ślad węglowy będzie trwał miesiąc, co tydzień będziemy publikować nasze postępy na wysokieobcasy.pl w ramach akcji "Szanuję, nie marnuję". Przebieg wyścigu można śledzić też na naszym profilu na Facebooku Low Impact Woman

Logo akcji 'Szanuję, nie marnuję'Logo akcji 'Szanuję, nie marnuję' materiały redakcyjne