- Niech żyją kobiecość i siostrzeństwo - powitała gości na konferencji "Kobiety wiedzą, co robią" w Rybniku Aleksandra Klich, naczelna "Wysokich Obcasów" i wicenaczelna "Gazety Wyborczej". To kolejne spotkanie zorganizowane z inicjatywy "Wysokich Obcasów", podczas których w przeważająco kobiecym gronie poruszamy tematy trapiące obecnie polskie społeczeństwo. W Rybniku rozmawialiśmy m.in. o smogu, dbaniu o siebie i przedsiębiorczych kobietach na rynku pracy.

Smog zabija. Jak z nim walczyć?

Konferencję otworzyło spotkanie na temat smogu, problemu, który choć szczególnie jest dotkliwy w Rybiku, to dotyczy całej Polski i nie tylko.

Podczas panelu „Kobiety dają radę smogowi” w rozmowie poprowadzonej przez Aleksandrę Klich wzięły udział Grażyna Wolszczak – aktorka teatralna, filmowa i telewizyjna, która w styczniu wygrała głośną sprawę ze skarbem państwa za niewystarczającą walkę ze smogiem, Marta Fox – poetka, powieściopisarka, eseistka, autorka głośnego widowiska ekologicznego „Smog nas zje”, oraz Judyta Mojżesz-Zimonczyk reprezentująca Rybnicką Radę Kobiet, kierowniczka działu marketingu i public relations rybnickiej spółki INIS.

Akcja 'Wysokich Obcasów' i 'Gazety Wyborczej' 'Kobiety wiedzą co robią' w Rybniku Akcja 'Wysokich Obcasów' i 'Gazety Wyborczej' 'Kobiety wiedzą co robią' w Rybniku  DOMINIK GAJDA

- 50 tys. ludzi umiera co roku w Polsce z powodu dolegliwości związanych ze smogiem - alarmowała na początku Aleksandra Klich.

O tym, jak ważne jest edukowanie najmłodszych i uczenie ich m.in. segregacji śmieci, mówiła Judyta Mojżesz-Zimonczyk. Marta Fox dodała, że równie istotne jest ośmieszanie ludzi, którzy palą w piecach byle czym. - Śmiech może być nauką, jeśli się nie z osób, ale z przywar natrząsa - mówiła Fox, która napisała scenariusz historii dla dzieci "Smog nas zje". Opowiastka w prosty, obrazowy sposób pokazuje, jak niebezpieczne są trujące wyziewy w powietrzu, którym oddychamy. - Wydaje mi się, że ziarno zostało zasiane. Z edukacją jest tak jak z każdym przyzwyczajeniem. Jeszcze kilka lat temu segregowanie śmieci było problemem, a teraz robię to automatycznie - przekonywała Fox. - Jeśli dzieci brały udział w przedstawieniu, czuły się ważne, więc musiało się w domu o tym mówić. Inaczej sobie tego nie wyobrażam.

Jak mówić o smogu? Czy można coś zrobić? - Jestem pesymistką - mówiła Wolszczak. - Czynnik krótkoterminowy jest dla ludzi ważniejszy. Smogu nie widać w przeciwieństwie do wypadku samochodowego, w związku z tym, jeśli mój teść ma swoje stare drzwi pomalowane farbą olejną, to je rąbie i wrzuca do pieca, bo się nic nie może zmarnować.

Wolszczak tłumaczyła, że poszła do sądu nie dlatego, żeby piętnować beztroskie staruszki wrzucające do pieca kubeczki po jogurtach. - Poszłam do sądu bez większych nadziei, z desperacji, bo uważam, że rządzący powinni wprowadzić rozwiązania systemowe, żeby zmusić ludzi do kupowania lepszego węgla czy pracy nad ograniczeniem smogu - przekonywała. Dodała też, że ma świadomość, że jest ostatnim pokoleniem, które może coś zmienić.

- Pani poszła do sądu bez nadziei, ale to dało nadzieję nam - zwróciła się do Wolszczak Fox. - Bez takich szlachetnych Don Kichotów jak pani nasz świat by zginął. Bardzo pani gratuluję.

DOMINIK GAJDA

Panie rozmawiały też o kosztach termomodernizacji domu i korzyściach z tego płynących. Przekonywały, że opalanie domu węglem wcale nie jest dużo tańsze, a roczne opłaty są porównywalne. - Jest lepiej - podkreślała Mojżesz-Zimonczyk, a na sali pojawił się głos, że trzeba zadbać i uświadamiać osoby starsze, które często są niedoinformowane i przerażone koniecznością zmiany. Prezydent Rybnika Piotr Kuczera zadeklarował, że spodobał mu się pomysł wysłania w teren wolontariuszy, których obiecał wyszkolić oraz uwiarygodnić, i zaproponował koordynowanie sprawy Radzie Kobiet.

Do odpowiedzi został wywołany też obecny na sali były premier Jerzy Buzek. - Jestem większym optymistą niż pani Grażyna Wolszczak. Pamiętam czasy, kiedy brakowało skali na stopień zanieczyszczenia polskich rzek. Dzisiaj się w nich kąpiemy. Ale wiem, że to jest trudne.

Jerzy Buzek prosił też o wsparcie podkreślając, że w Parlamencie Europejskim mówi się o wielkich rzeczach, często zapominając o tych mniejszych, ale często ważniejszych dla lokalnych społeczności.

DOMINIK GAJDA

Odpowiedzi o działania miasta nie uniknął też prezydent Rybnika. - Mówi się, że przykład idzie z góry, ale w przypadku smogu idzie z dołu. Kolejne pokolenia, które mówią o problemie, zmienią mentalność. I pójdzie za tym awans cywilizacyjny miasta. Mamy sieć ciepłowniczą, ale nie ma obowiązku przyłączenia się do niej. Możemy natomiast wspierać finansowo tych, którzy się na to zdecydują.

Maski smogowe dla wszystkich szkół - to propozycja, która ma być zgłoszona do budżetu obywatelskiego w Rybniku.

- Moje dziecko jest jedynym w szkole, które chodzi w masce. Nie cierpi tego, bo dzieci się z niego śmieją - padło z sali, a chwilę później pojawił się pomysł akcji uświadamiającej mieszkańców i najmłodszych, który sprowokował dyskusję o oddolnej walce ze smogiem. Okazało się jednak, że projekt zakupu odświeżaczy powietrza do przedszkoli i szkół przepadł w budżecie obywatelskim w ubiegłym roku.

Kobiety nie wspierają kobiet?

Kolejna część konferencji poświęcona była kobietom na rynku pracy. W panelu „Kobiety Przedsiębiorcze” poprowadzonym przez Magdalenę Warchalę-Kopeć, dziennikarkę katowickiego oddziału "Wyborczej", wzięły udział Daria Domaradzka-Guzik - specjalizująca się w negocjacjach biznesowych, kreowaniu wizerunku raz rozwoju obszarów komunikacji także niewerbalnej, Marta Majchrzak - psycholożka społeczna i badaczka, autorka raportu o polskich kobietach „Women’s Power”, Jolanta Czernicka-Siwecka - prezes zarządu Fundacji ISKIERKA, oraz Bożena Lazar- członek zarządu, współwłaścicielka Przedsiębiorstwa LAZAR.

- Wśród polskich kobiet obserwujemy powrót do tradycyjnych wartości. Chcą zrobić małą karierę, która nie będzie się kłócić z życiem domowym. Nie chcą szarpaniny, chcą spokojnie żyć u boku męża, na którego barkach będzie spoczywała odpowiedzialność za dobrobyt rodziny - przekonywała Marta Majchrzak powołując się na swój raport "Women's power".

Jej słowa ze swojego doświadczenia potwierdziła Bożena Lazar. - Kobiety w biznesie nie mają łatwo. Gdybym miała się jeszcze raz urodzić, wolałabym, żeby los rodziny spoczywał na barkach mężczyzny - mówiła. - Mężowie zawsze mają wsparcie żony, jeśli kobieta otwierała biznes, takiego wsparcia absolutnie nie miała.

DOMINIK GAJDA

Daria Domaradzka-Guzik zwróciła uwagę, że kobiety, które z dnia na dzień straciły swoje renomowane stanowiska w korporacjach, mogą być bardziej bezradne po zwolnieniu niż kobiety, które wybrały rolę żony przy mężu, które nie pracowały i nigdy nie wypadły z rynku pracy. Przekonywała też, że kobiety są bardziej krytyczne i więcej od siebie wymagają niż mężczyźni. - Warto patrzeć na siebie przez pryzmat własnych wartości. My ich nie zauważamy, ale robią to za nas bliscy, dlatego są tak ważni - mówiła, dodając, że kobiety nie potrafią ze sobą współpracować i nie dają sobie wsparcia. Tę tezę potwierdziła też Majchrzak.

- Paradoksalnie zatrudniam głównie kobiety, wspieram je bardzo i staram się wzmacniać. Współpracując, dokonujemy realnych zmian - podkreśliła Jolanta Czernicka-Siwecka, opowiadając nie tylko o swojej pracy w fundacji, ale także o edukacji w domu pełnym mężczyzn, bo oprócz męża ma też dwóch synów. - Najwięcej czasu zajęło nam wyjście z myślenia, że obowiązki domowe należą do kobiet.

DOMINIK GAJDA

Panie zgodziły się też co do tego, że w zespołach potrzebne są zarówno kompetencje miękkie, które zwykle cechują kobiety, ale też analityczne męskie umysły. Trzeba tylko pamiętać, że kobiety także potrafią sobie poradzić nawet ze stereotypowo męskimi wyzwaniami. - Nie mówmy jednak "udało się", ale "zrobiłyśmy" - podkreśliła Domoradzka-Guzik.

Czernicka-Siwecka przyznała, że często kłopotliwa jest też postawa szkoły, która wciąż nie potrafi uczyć przedsiębiorczości.