MONIKA TUTAK-GOLL: Zawsze myślałam, że niekonsekwentni rodzice to ci, którzy mają najwięcej problemów z dziećmi. Pani twierdzi, że jest inaczej.

AGNIESZKA STEIN: Nie do końca wiem, co tak naprawdę znaczy bycie konsekwentnym rodzicem – według mnie to zwyczajnie niemożliwe.

Czemu?

Bo nie da się reagować tak samo za każdym razem, nawet w podobnych sytuacjach. Mam poczucie, że to nie do ogarnięcia: pamiętać, jak zachowałam się ostatnio, co dokładnie powiedziałam dziecku w konkretnej sytuacji. To, że godzinę temu coś mówiłam, nie oznacza, że teraz muszę tak samo myśleć, bo dużo rzeczy mogło się zmienić.

Szczerze mówiąc, nie znam człowieka, którego nie da się złapać na niekonsekwencji.

Znam wielu, którzy mają z tego powodu poczucie winy.

Wszyscy czasem zmieniamy stanowisko. Wiele zależy od tego, jak się czujemy w danej chwili i jak czuje się dziecko – czasem jest wypoczęte, innym razem zmęczone, raz jest smutne, kiedy indziej wesołe.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej