Paula Szewczyk: Kim jest kobieta nierdzewna?

Ela Hübner: Określam tym mianem kobiety po pięćdziesiątce, w tym siebie, które pokazują, że chociaż społeczeństwo, w tym ich dzieci, partnerzy i pracodawcy, uznaje, że w takim wieku nadają się jedynie na zawodowy i erotyczny złom, to wcale nie jest prawdą. Żyją aktywnie, mają swoje zainteresowania, dbają o siebie zewnętrznie i wewnętrznie. Kobieta nierdzewna ma w nosie, co myślą i mówią na jej temat inni, i zna swoją wartość. Chciałabym, żeby Polki zrobiły ze swojego dojrzałego wieku atut. Nie widzę w nim żadnego powodu do wstydu, wręcz przeciwnie, dojrzałość ma swoje zalety. Bo fajna baba nie rdzewieje!

Tak nazwała pani swój blog, na którym opisuje codzienność „nierdzewnych”?

Sama zrozumiałam, że skończenie 50 lat to wcale nie jest koniec życia. Że po pięćdziesiątce można być pełną energii i wiary w siebie, znaleźć wreszcie czas na robienie rzeczy, których wcześniej się nie udało zrobić. To moment, kiedy możemy skupić się na sobie i na tym, co nas otacza, zainteresować się światem, podzielić się z nim swoją energią. A jeśli mamy ochotę lub potrzebę - wskoczyć w kolorową sukienkę i pomalować usta na czerwono. Bo kto miałby nam niby tego zabronić?

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej