Kiedy wydały „Dbaj o siebie”, oczywiście musiały zmierzyć się z ciągnącym się za egoizmem czarnym pijarem. Dla nich to, że dbałość o siebie (czyli angielskie „self-care”, po polsku często już nazywane swojsko „osiędbaniem”) jest szalenie ważna, jest jasne.

– Dbanie o siebie nie jest aktem egoistycznym! To właśnie niezadbanie o siebie jest egoizmem! – zżymają się. – Zadbany, pełen energii i werwy możesz przecież – światu, rodzinie, swoim bliskim – więcej dać! Niezadbany będziesz skupiał się ciągle na braku, na tym, że nie masz siły – opowiadają.
Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej